Jastrzębski - Friedrichshafen 3-2. Znakomity finisz gospodarzy!
06.01.2010
Pierwsza partia przez całą jej część była wymianą ciosów. VfB miało problemy jedynie na początku meczu. Dość powiedzieć, że z sześciu punktów Jastrzębskiego Węgla, aż trzy zostały im podarowane za darmo, przez zepsuty serwis rywala. Od wyniku 23-23 oglądaliśmy festiwal piłek setowych. Gospodarze mieli jednak po drugiej stronie siatki Grozera, który skutecznie powstrzymywał zapędy miejscowych kibiców. Zdobywcy brązowych medali PlusLigi zachowali więcej zimnej krwi i po nieskutecznym ataku przeciwnika mogli wznieść ręce w geście triumfu.
Po fantastycznej serii przyjezdnych na początku drugiej odsłony, podopieczni Roberto Santilliego przegrywali już 5-11. Ogromna w tym zasługa niezawodnego Grozera, który nie dość, że świetnie serwował, to raz za razem siał popłoch w szeregach obronnych jastrzębian. Antybiotykiem na ich ospałość okazały się dwie przerwy na żądanie, po których Polacy "obudzili się" i doprowadzili do wyrównania (po 16). Końcówka partii? Oczywiście horror! Azenha skutecznym serwisem doprowadził do set-balla, a kropkę nad "i" akcją blok-aut postawił Yudin.
Nie inaczej niż w dwóch poprzednich, także w trzeciej odsłonie siatkarze dostarczyli sympatykom volleyballu sporo emocji, a przewaga zmieniała się, jak w kalejdoskopie. Ciężar gry na swoje barki wzięli Rosjanie. Doświadczonemu Abramovovi kroku dorównać chciał Yudin, ale wysoka forma dwójki zawodników okazała się bronią mało skuteczną, by VfB mogło się pakować już po trzech setach. Mało tego. Gracze Steliana Moculescu rozochoceni wygraną, zdołali doprowadzić do tie-breaka! Kompletnie pogubieni jastrzębianie nie podjęli rękawicy w czwartym starciu (20-25), a kibice miejscowych zachodzili w głowę co stało się z ich pupilami...
Już w pierwszej połowie ostatniej części zmagań gospodarze wypracowali sobie dwupunktową przewagę. Po zmianie stron, Niemcy chcąc szybko odrobić straty, podjęli niezbędne ryzyko. Wojna nerwów okazała się jednak korzystna dla Polaków. Błędy Bohme i Tichacka dały im dwie piłki meczowe, a w szał radości zarówno zawodników, jak i fanów wprowadził Yudin.
Po fantastycznej serii przyjezdnych na początku drugiej odsłony, podopieczni Roberto Santilliego przegrywali już 5-11. Ogromna w tym zasługa niezawodnego Grozera, który nie dość, że świetnie serwował, to raz za razem siał popłoch w szeregach obronnych jastrzębian. Antybiotykiem na ich ospałość okazały się dwie przerwy na żądanie, po których Polacy "obudzili się" i doprowadzili do wyrównania (po 16). Końcówka partii? Oczywiście horror! Azenha skutecznym serwisem doprowadził do set-balla, a kropkę nad "i" akcją blok-aut postawił Yudin.
Nie inaczej niż w dwóch poprzednich, także w trzeciej odsłonie siatkarze dostarczyli sympatykom volleyballu sporo emocji, a przewaga zmieniała się, jak w kalejdoskopie. Ciężar gry na swoje barki wzięli Rosjanie. Doświadczonemu Abramovovi kroku dorównać chciał Yudin, ale wysoka forma dwójki zawodników okazała się bronią mało skuteczną, by VfB mogło się pakować już po trzech setach. Mało tego. Gracze Steliana Moculescu rozochoceni wygraną, zdołali doprowadzić do tie-breaka! Kompletnie pogubieni jastrzębianie nie podjęli rękawicy w czwartym starciu (20-25), a kibice miejscowych zachodzili w głowę co stało się z ich pupilami...
Już w pierwszej połowie ostatniej części zmagań gospodarze wypracowali sobie dwupunktową przewagę. Po zmianie stron, Niemcy chcąc szybko odrobić straty, podjęli niezbędne ryzyko. Wojna nerwów okazała się jednak korzystna dla Polaków. Błędy Bohme i Tichacka dały im dwie piłki meczowe, a w szał radości zarówno zawodników, jak i fanów wprowadził Yudin.
Polecane
Plus Liga