Jastrzębie - Podbeskidzie 2-2. "Gitara" zagrała koncertowo

16.05.2009
Walczący o awans bielszczanie potknęli się na terenie biednego GKS-u Jastrzębie. Kapitalny mecz Witolda Wawrzyczka. "Gitara" strzelił dwie fantastyczne bramki.
GKS po raz kolejny pokazał, że potrafi grać z głównymi faworytami do awansu. Mimo wielkich problemów organizacyjnych jastrzębianie tanio skóry nie sprzedają, a tym razem przekonało się o tym Podbeskidzie. - Czy mamy jakiś patent na czołówkę? Chyba nie - odpowiedział Jacek Wiśniewski, kapitan miejscowych. - Po prostu wychodzimy i walczymy o każdy punkt, który jest dla nas bezcenny. A że akurat urywamy je drużynom z czuba tabeli, to chyba świadczy, że nie jesteśmy aż tacy słabi - dodał z uśmiechem.

Między słupkami bramki gospodarzy stanął Jarosław Matusiak. 44-latek, na co dzień pełniący obowiązki trenera golkiperów, zagrał z przymusu i zdaniem Jerzego Wyrobka spisał się przyzwoicie. - Miał parę błędów, ale również kilka interwencji, które nas uratowały - ocenił szkoleniowiec. Najważniejszą z nich była obrona strzału Sikory w doliczonym czasie gry. Sam zainteresowany podchodzi do tego jednak z większą krytyką. - Mogłem lepiej zachować się przy pierwszym straconym golu. Niepotrzebnie wychodziłem do piłki przy rzucie rożnym. Gdybym stał na linii, to może by nie wpadło - tłumaczył. A tym, który go ubiegł był o 20 lat młodszy... Matusiak. - Nie, to nie mój syn - śmiał się jastrzębianin.

Bohaterem spotkania okazał się Wawrzyczek. Popularny "Gitara” dwukrotnie przymierzył z rzutu wolnego i Merda musiał wyciągać piłkę z siatki. Co prawda, na pierwsze trafienie obrońcy miejscowych błyskawicznie odpowiedział Matawu, ale na drugi cios jastrzębian Podbeskidzie nie zdołało zaregować. - Doprowadziliśmy do remisu, a tu w kilkanaście sekund ponownie rywale wyszli na prowadzenie. Ręce nam opadły. Na szczęście tylko na chwilę. Wzięliśmy się do roboty i zdobyliśmy bardzo cenny punkt - podsumował Mariusz Adaszek, pomocnik GKS-u.

Pod szatniami

[b]Jacek Wiśniewski[/b] (obrońca GKS-u): Wiara czyni cuda. My wierzymy, że zdołamy się utrzymać. Urwaliśmy punkty kolejnemu faworytowi, a to może w ostatecznym rozrachunku okazać się kluczowe.
[b]
Krzysztof Chrapek [/b](napastnik Podbeskidzia): Zagraliśmy bardzo słaby mecz. Nic nam nie wychodziło. Szczególne pretensje mogę mieć do siebie, gdyż moja postawa była daleka od przyzwoitej.

[b]Mariusz Adaszek[/b] (pomocnik GKS-u): Spotkały się dwie drużyny z jednego regionu. Walczymy o zupełnie inne cele. Dla nas remis jest zbawieniem, a dla Podbeskidzia porażką. Punkt bardzo cenny, ale przed nami jeszcze sporo pracy, aby się utrzymać.

Konferencja

[b]Marcin Brosz[/b] (trener Podbeskidzia): Mieliśmy jeden określony cel: zwycięstwo. Niestety, nie został on zrealizowany. Szczególne podziękowania należą się kibicom. Sprawili, że atmosfera była wspaniała. Żałować można tylko, że piłkarze nie zaprezentowali podobnego poziomu.
[b]
Jerzy Wyrobek[/b] (trener GKS-u): Ciężkie spotkanie. Nie odpuściliśmy do końca i możemy cieszyć się z jednego "oczka”. Nasi fani bardzo nam pomogli. Nie opuszczają nas w tych ciężkich chwilach i dzięki nim, o dobre rezultaty dużo łatwiej.[b]
[/b]
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również