Jastrzębie - Bydgoszcz 3-2. Dalej niepokonani u siebie, ale punkt stracili

24.11.2012
Ponad dwie i pół godziny trwał mecz Jastrzębskiego Węgla z Delectą Bydgoszcz. Zawodnicy Lorenzo Bernardiego ostatecznie w pięciu setach ograli rywali i trochę zatarli złe wrażenie po występie w Europie.
Przypomnijmy, że w środku tygodnia - po zwycięstwie na wyjeździe 3-1 - jastrzębianie przegrali u siebie z niżej notowanym tureckim zespołem po złotym secie i odpadli z Pucharu CEV. W lidze jednak w swojej hali byli niepokonani, więc tym bardziej liczyli na zmazanie plamy przed własnymi kibicami. Zawodnicy Piotra Makowskiego postawili jednak ciężkie warunki.

Zaczęło się jednak jak po maśle. Cztery pierwsze punkty zdobyli gospodarze i trener gości już po pierwszych piłkach musiał prosić o czas. Poskutkowało. Jego zawodnicy szybko odrobili straty i doprowadzili do stanu 10-10. Jastrzębianie w tej pierwszej partii grali seriami. Najpierw łatwo i niepostrzeżenie wypracowywali kilkupunktową przewagę, by potem głupio ją trwonić. Pierwszą odsłonę udało się jednak wygrać bez większych problemów do 21.

Druga była zaś do pewnego momentu odbiciem otwierającej. To Delecta szybko wyszła na prowadzenie, ale gospodarze zdołali ją dopaść. Tym razem jednak w końcówce było bardzo emocjonująco. Zespoły szły punkt za punkt. Kluczowy moment nastąpił przy stanie 23-23. Piłka po ataku Michała Łaski wyszła na aut, jednak sędziowie pokazali, że odbyło się to po bloku gości. Ci zaprotestowali i poprosili o analizę wideo. W jej wyniku, arbitrzy zdecydowali się zmienić decyzję. Zamiast piłki setowej dla Jastrzębskiego, seta mogli zakończyć rywale. Jastrzębianie obronili sześć piłek setowych, głównie dzięki świetnej skuteczności Mattea Martina, ale w końcu skapitulowali, przegrywając do 29.

Wyrównana i twarda walka z obu stron trwała także w trzecim secie. Skutecznością imponował tym razem Patryk Czarnowski - wybrany MVP spotkania - który rozstrzygał decydujące akcje. Dzięki temu zawodnicy Lorenza Bernardiego znów wyszli na prowadzenie. Kiedy jednak pojawiła się szansa wygrania za trzy punkty i przeskoczenia bydgoszczan w tabeli... czegoś zabrakło. W czwartej partii - będącej kompletnym przeciwieństwem wszystkich poprzednich - gospodarze zostali zdemolowani. Fatalne było przyjęcie, z czego brały się wszelkie problemy. Co rusz trzeba było zagrywać sytuacyjnie, co oznaczało kolejne straty punktów. Doszło więc do tie-breaka.

Graczom z Jastrzębia udało się w nim jednak oczyścić głowy i prowadzić właściwie od początku do końca. Dobrze w obronie spisywał się Jakub Popiwczak, 16-letni libero gospodarzy. Ostatecznie nasi zawodnicy pozostali niepokonani we własnej hali, ale punkt jednak stracili.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również