Jango - GKS Tychy 0-2. Goście nadal w grze! "Nadzieja umiera ostatnia"
13.03.2011
Spotkanie nie stało na wysokim poziomie, a spory udział w sukcesie gości miał stan osobowy FC Jango. Katowiczan do gry w polu było zaledwie... sześciu! - Dlatego z poziomu widowiska nie jestem zadowolony, ale już z punktów co innego. Nie graliśmy lepiej niż w ostatnim naszym meczu (1-7 z TPH Polkowice - przyp. red). Cieszę się zwłaszcza z tego, że z w obronie zagraliśmy "na zero" - nie krył zadowolenia Grzegorz Morkis, szkoleniowiec GKS-u.
Wynik rywalizacji otworzył niezawodny - były król strzelców ekstraklasy - Piotr Myszor. Na trzy minuty przed ostatnią syreną zwycięstwo przypieczętował Roman Dąbrowski. - Mimo wszystko, były to ciężkie zawody. Można nawet powiedzieć, że nie o trzy, nie sześć, a o dziewięc punktów! Gramy dalej, w końcu nadzieja umiera ostatnia - dodał Roman Trojanowski, zawodnik tyszan.
Wśród gospodarzy na uznanie zasługuje postawa dwóch piłkarzy o "żelaznych" płucach. Marcin Kiełpiński i Marek Cierpioł na parkiecie wytrzymali niemal pełne 40 minut!
- Teraz wszystko zależy od najbliższego starcia z Gwiazdą - wybiegał w przyszłość Morkis.
Wynik rywalizacji otworzył niezawodny - były król strzelców ekstraklasy - Piotr Myszor. Na trzy minuty przed ostatnią syreną zwycięstwo przypieczętował Roman Dąbrowski. - Mimo wszystko, były to ciężkie zawody. Można nawet powiedzieć, że nie o trzy, nie sześć, a o dziewięc punktów! Gramy dalej, w końcu nadzieja umiera ostatnia - dodał Roman Trojanowski, zawodnik tyszan.
Wśród gospodarzy na uznanie zasługuje postawa dwóch piłkarzy o "żelaznych" płucach. Marcin Kiełpiński i Marek Cierpioł na parkiecie wytrzymali niemal pełne 40 minut!
- Teraz wszystko zależy od najbliższego starcia z Gwiazdą - wybiegał w przyszłość Morkis.
Polecane
Futsal Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów