Jan Kocian namieszał w składzie - opłaciło się!
01.04.2017
Porównując do pojedynku ze Stomilem Olsztyn, w wyjściowym składzie Podbeskidzia Bielsko-Biała na mecz z GKS-em Katowice zaszły trzy zmiany. Trener Jan Kocian zagrał też na dwóch defensywnych pomocników. Sporą niespodzianką było to, że kontuzjowanego Damiana Chmiela na prawej pomocy zastąpił Robert Gumny. Jak się później okazało, był to strzał w "10", ponieważ wypożyczony z Lecha Poznań zawodnik spisał się bardzo dobrze - to on otworzył wynik meczu.
- Rozmawiałem z nim przed meczem, powiedziałem, że mam taki pomysł, by grał na prawej pomocy. Bartosz Jaroch rozegrał bardzo dobre spotkanie ze Stomilem [Gumny był na młodzieżówce - przyp.red.] na prawej obronie. Szukaliśmy rozwiązania. Nie chcę powiedzieć, że ryzykowaliśmy, bo to nie było ryzyko. Daliśmy piłkarza, który jest szybki, gra do przodu i odpowiedzialnie w defensywie - tłumaczył decyzję Kocian. Na pochwały zasłużył jednak nie tylko Gumny.
- Wygraliśmy na trudnym terenie, z wymagającym, bardzo dobrze zorganizowanym przeciwnikiem. My też rozegraliśmy dobry mecz, przede wszystkim taktycznie. Swoje zadania piłkarze spełniali praktycznie do ostatniego gwizdka. Graliśmy tak, jak chcieliśmy grać. Wiedzieliśmy, że GieKSa jest bardzo mocna w ataku, więc nie chcieliśmy ich dopuszczać do naszego pola karnego. To nam się do 85. minuty udawało bardzo dobrze. Później, jak GKS grał już na czterech napastników, to zrobiło się trochę nerwowo, ale przetrzymaliśmy to. Bardzo duże gratulacje dla drużyny. Takie zwycięstwa są cenne dla całego zespołu - chwalił szkoleniowiec "Górali".
- Rozmawiałem z nim przed meczem, powiedziałem, że mam taki pomysł, by grał na prawej pomocy. Bartosz Jaroch rozegrał bardzo dobre spotkanie ze Stomilem [Gumny był na młodzieżówce - przyp.red.] na prawej obronie. Szukaliśmy rozwiązania. Nie chcę powiedzieć, że ryzykowaliśmy, bo to nie było ryzyko. Daliśmy piłkarza, który jest szybki, gra do przodu i odpowiedzialnie w defensywie - tłumaczył decyzję Kocian. Na pochwały zasłużył jednak nie tylko Gumny.
- Wygraliśmy na trudnym terenie, z wymagającym, bardzo dobrze zorganizowanym przeciwnikiem. My też rozegraliśmy dobry mecz, przede wszystkim taktycznie. Swoje zadania piłkarze spełniali praktycznie do ostatniego gwizdka. Graliśmy tak, jak chcieliśmy grać. Wiedzieliśmy, że GieKSa jest bardzo mocna w ataku, więc nie chcieliśmy ich dopuszczać do naszego pola karnego. To nam się do 85. minuty udawało bardzo dobrze. Później, jak GKS grał już na czterech napastników, to zrobiło się trochę nerwowo, ale przetrzymaliśmy to. Bardzo duże gratulacje dla drużyny. Takie zwycięstwa są cenne dla całego zespołu - chwalił szkoleniowiec "Górali".
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku