Przed transferem do Podbeskidzia Bielsko-Biała Jakub Kowalski przez dwa sezony reprezentował barwy Ruchu Chorzów. Ostatni mecz ligowy miał dla 28-letniego pomocnika wymiar szczególny.
Jakub Kowalski: Czuję zaufanie trenera
SportSlaski.pl: Wróćmy na początku do ostatniego meczu z Ruchem Chorzów. Zremisowaliście u siebie 1:1. Dało się z tego spotkania wycisnąć więcej?
Jakub Kowalski: Myślę, że tak. Rozpoczęliśmy nieźle, objęliśmy prowadzenie, mieliśmy kolejne sytuacje bramkowe. Do przerwy utrzymaliśmy wynik. Wiedzieliśmy, że po zmianie stron Ruch zaatakuje, że spróbuje zepchnąć nas do defensywy. Wiedzieliśmy także, że musimy wystrzegać się błędów. Niestety jeden błąd, po którym goście wyrównali z rzutu karnego, popełniliśmy. Straciliśmy w tym meczu dwa punkty. Szkoda, bo pierwsze zwycięstwo u siebie było w naszym zasięgu.
No właśnie. Jesteście jedynym zespołem w stawce, który jeszcze nie wygrał przed własną publicznością. Z czego to wynika?
Nie wiem, nie mam recepty na poprawę takiego stanu rzeczy. Sytuacja nie jest dla nas komfortowa. Za nami cała runda, rozpoczęliśmy rewanżową, a u siebie jeszcze nie wygraliśmy. Dużo lepiej gramy na wyjazdach. Gdybyśmy na własnym stadionie punktowali podobnie, to walczylibyśmy o podium.
Raz jeszcze, nie ostatni, wróćmy do meczu z Ruchem. Byłeś przez dwa sezony zawodnikiem tego klubu, zżyłeś się z kibicami. Towarzyszyły ci w sobotę dodatkowe emocje?
Na pewno był to dla mnie mecz szczególny, inny niż wszystkie. Bardzo dobrze czułem się w Chorzowie. Grałem dla Ruchu przez dwa lata, może niewiele, ale darzę klub dużą sympatią. Mam w drużynie wielu kolegów i przyjaciół. Po pierwszym gwizdku arbitra nie było jednak żadnych sentymentów. Dzisiaj jestem zawodnikiem Podbeskidzia.
Do Bielska-Białej zawitała spora grupa kibiców Ruchu. Na trybunach doszło do ekscesów...
Ruch kibicowsko należy do najlepszych grup w Polsce. W tamtym sezonie przyjechałem do Bielska-Białej jako zawodnik Ruchu, wygraliśmy 3:0, kibiców z Chorzowa było znacznie mniej. Moim zdaniem lepiej się gra, gdy trybuny są wypełnione. Kibice drużyn przyjezdnych powinni zasiadać na trybunach. Sympatyków Ruchu było słychać.
Od momentu, w którym drużynę z rąk Dariusza Kubickiego przejął Robert Podoliński systematycznie rozpoczynasz mecze pierwszym składzie. Pojawienie się nowego szkoleniowca pozytywnie wpłynęło na zespół, na to wskazują wyniki. Na ilość spędzonych przez ciebie minut na boisku również. Dużo zmieniło się w drużynie po owej roszadzie?
Każdy trener ma inne podejście. Trener Podoliński zdecydowanie większą uwagę przywiązuje do taktyki, mamy więcej treningów taktycznych. Jego podejście do obowiązków i pracy udziela się wszystkim w zespole. U trenera Kubickiego również grałem, ale rzeczywiście można powiedzieć, że w kratkę. W większości spotkań wystąpiłem, w kilku wchodziłem na boisko jako rezerwowy. Czuję zaufanie ze strony obecnego szkoleniowca, a to pozytywnie wpływa na moją dyspozycję. Do zdrowia wracają kontuzjowani zawodnicy, dlatego nie mogę osiąść na laurach.
Przed wami dwa ostatnie mecze w tym roku. W najbliższą sobotę zagracie z znajdującą się wysoko Pogonią Szczecin na wyjeździe, następnie u siebie z aktualnie ostatnim w stawce Śląskiem Wrocław. Stać was na zdobycie komplet punktów?
W Szczecinie zagramy o zwycięstwo. Jutro dowiemy się, jaką taktykę na mecz nakreśli trener. Natomiast tydzień później zrobimy wszystko, aby przełamać złą passę i dać radość naszym kibicom.