Jakie usterki wytknął delegat stadionowi Podbeskidzia?
16.06.2011
Hilary Nowak, przewodniczący komisji licencyjnej dla klubów ekstraklasy, powiedział nam wczoraj, że stadion Podbeskidzia "absolutnie nie spełnia wymogów najwyższej ligi". Tymczasem klub w oświadczeniu opublikowanym na oficjalnej stronie zapewnił, że do 10 lipca, zarządzający obiektem BBOSiR dokona wszelkich potrzebnych poprawek. Wydaje się, że zachodzi tu pewna sprzeczność, jednak zarzuty, podobno, nie są tak poważne. Nie licząc jednego...
- Delegatowi nie spodobał się stan trybuny odkrytej, od ulicy Żywieckiej. Faktycznie, jej stan jest kiepski. Wiem o tym, ale... z pustego i Salomon nie naleje. Nam nikt żadnych pieniędzy na remont nie przekazywał, a BBOSiR wprawdzie zarządza obiektem, ale nie wolno mu ponosić żadnych kosztów z tytułu modernizacji obiektu. Stadion jest tak stary, że i tak chwała Bogu, że jest w takim stanie. Nie jestem wielkim fachowcem w tej kwestii, ale aby uzupełnić ubytki w betonie, należałoby zdemontować wszystkie krzesełka i zrobić wylewkę po to, by wszystko było równo. To mogą być kwoty nawet rzędu dziesiątek tysięcy złotych, więc bez przetargu by się nie obeszło... Poza tym ciężko wpompowywać pieniądze w coś, co wkrótce będzie wyburzane - tłumaczy Dariusz Pegza z BBOSiR-u.
Inne zarzuty nie były już tak poważne. To jednak nie może dziwić, wszak niedawno Śląskowi Wrocław wytknięto, że kolor bramy powinien być żółty, a nie czarny. W Bielsku-Białej "usterki" są podobnego gatunku. - Naciąg siatki za bramką ma być pod kątem 180 stopni, czyli powinien być dokładnie za słupkiem. My zaś mamy, jak na wielu innych stadionach, odciągnięty na bok, pod kątem 20 stopni. Poza tym musi być na tym naciągu odpowiednia otulina, podobna do tej, jaką można spotkać na stokach narciarskich - kontynuuje.
Co dalej? - Wewnątrz budynku, tam gdzie są szatnie, przy jednym z pokoi są tabliczki na drzwiach. Na jednej jest napisane "delegat PZPN", a na drugiej "kierownik ds. administracji stadionu". Zalecono nam, by na czas meczów, gdy w pomieszczeniu będzie przebywał delegat, zasłonić drugą tabliczkę.... - mówi kierownik działu administracji bielskich stadionów.
To już nie kwestie licencyjne, ale klub musi też wybudować specjalne podesty na kamery, które będą pokazywać, czy był spalony, czy też nie. - TVP Sport miała inne wymagania, Canal+ ma inne. Musimy się dostosować - mówi Pegza. Nie wszystko jednak podczas wizytowania stadionu poszło źle. - Delegat poprosił mnie o różne dokumenty. Sprawdzał, czy oświetlenie jest o należytym natężeniu, czy instalacja elektryczna i odgramiająca mają aktualne badania. Nie było się do czego przyczepić. Poza tym nie zwrócono uwagi, że mamy jedną z najlepszych muraw w Polsce, utrzymaną nawet na poziomie czołówki europejskiej. Pracowałem wiele lat w Anglii na podobnej funkcji i wiem, że sprzęt do pielęgnacji nawierzchni jest w Bielsku jak... na Wembley. Tego nie wzięto pod uwagę - dziwi się.
Mimo wszystko jednak, Dariusz Pegza jest dobrej myśli. - Przed meczem Pucharu Polski w tydzień postawiliśmy trybunę, zbudowaliśmy drogę, więc jesteśmy w stanie zrobić wiele. Do poprawki są głównie drobne rzeczy. Generalnie, jestem dobrej myśli. BBOSiR zrobił wszystko, co się dało - kończy.
- Delegatowi nie spodobał się stan trybuny odkrytej, od ulicy Żywieckiej. Faktycznie, jej stan jest kiepski. Wiem o tym, ale... z pustego i Salomon nie naleje. Nam nikt żadnych pieniędzy na remont nie przekazywał, a BBOSiR wprawdzie zarządza obiektem, ale nie wolno mu ponosić żadnych kosztów z tytułu modernizacji obiektu. Stadion jest tak stary, że i tak chwała Bogu, że jest w takim stanie. Nie jestem wielkim fachowcem w tej kwestii, ale aby uzupełnić ubytki w betonie, należałoby zdemontować wszystkie krzesełka i zrobić wylewkę po to, by wszystko było równo. To mogą być kwoty nawet rzędu dziesiątek tysięcy złotych, więc bez przetargu by się nie obeszło... Poza tym ciężko wpompowywać pieniądze w coś, co wkrótce będzie wyburzane - tłumaczy Dariusz Pegza z BBOSiR-u.
Inne zarzuty nie były już tak poważne. To jednak nie może dziwić, wszak niedawno Śląskowi Wrocław wytknięto, że kolor bramy powinien być żółty, a nie czarny. W Bielsku-Białej "usterki" są podobnego gatunku. - Naciąg siatki za bramką ma być pod kątem 180 stopni, czyli powinien być dokładnie za słupkiem. My zaś mamy, jak na wielu innych stadionach, odciągnięty na bok, pod kątem 20 stopni. Poza tym musi być na tym naciągu odpowiednia otulina, podobna do tej, jaką można spotkać na stokach narciarskich - kontynuuje.
Co dalej? - Wewnątrz budynku, tam gdzie są szatnie, przy jednym z pokoi są tabliczki na drzwiach. Na jednej jest napisane "delegat PZPN", a na drugiej "kierownik ds. administracji stadionu". Zalecono nam, by na czas meczów, gdy w pomieszczeniu będzie przebywał delegat, zasłonić drugą tabliczkę.... - mówi kierownik działu administracji bielskich stadionów.
To już nie kwestie licencyjne, ale klub musi też wybudować specjalne podesty na kamery, które będą pokazywać, czy był spalony, czy też nie. - TVP Sport miała inne wymagania, Canal+ ma inne. Musimy się dostosować - mówi Pegza. Nie wszystko jednak podczas wizytowania stadionu poszło źle. - Delegat poprosił mnie o różne dokumenty. Sprawdzał, czy oświetlenie jest o należytym natężeniu, czy instalacja elektryczna i odgramiająca mają aktualne badania. Nie było się do czego przyczepić. Poza tym nie zwrócono uwagi, że mamy jedną z najlepszych muraw w Polsce, utrzymaną nawet na poziomie czołówki europejskiej. Pracowałem wiele lat w Anglii na podobnej funkcji i wiem, że sprzęt do pielęgnacji nawierzchni jest w Bielsku jak... na Wembley. Tego nie wzięto pod uwagę - dziwi się.
Mimo wszystko jednak, Dariusz Pegza jest dobrej myśli. - Przed meczem Pucharu Polski w tydzień postawiliśmy trybunę, zbudowaliśmy drogę, więc jesteśmy w stanie zrobić wiele. Do poprawki są głównie drobne rzeczy. Generalnie, jestem dobrej myśli. BBOSiR zrobił wszystko, co się dało - kończy.
Polecane
Ekstraklasa