Jak wracać do składu, to właśnie w takim stylu

09.04.2017
Jozef Dolny wrócił w sobotę do składu Podbeskidzia po dłuższej przerwie. Jego pojawienie się na boisku w 67. minucie spotkania ze Zniczem ożywiło poczynania ofensywne "górali", a Słowak mógł cieszyć się z asysty przy samobójczej bramce Grzegorza Janiszewskiego.

TS Podbeskidzie
Piłkarz trafił do bielskiego klubu w ostatnim dniu letniego okienka transferowego i miał spory problem, żeby wywalczyć miejsce w pierwszym składzie Podbeskidzia. 24-letni Słowak objawił się kibicom Nice 1. Ligi dopiero w październikowym spotkaniu z GKS-em Tychy i od tego momentu dostawał pojedyncze szanse na występy od trenera Kociana. Ostatni raz Dolny pojawił się w meczu zaplecza najwyższej klasy rozgrywkowej w połowie listopada, kiedy Podbeskidzie zremisowało na boisku ligowego outisidera z Kluczborka. Od tego momentu pomocnik grał jedynie w czwartoligowych rezerwach bielskiego klubu, jednak notował tam fantastyczne statystyki, które spowodowały, że Słowak musiał otrzymać ponowną szansę od trenera pierwszego zespołu. W dwóch ostatnich meczach w IV lidze Dolny strzelił 4 gole, a szczególnie udany był dla niego mecz z LKS-em Wilki Wilcza, kiedy ustrzelił hat-tricka.

Można powiedzieć, że zawodnik skorzystał z nieszczęścia swojego kolegi z drużyny, bowiem Damian Chmiel raczej nie pojawi się już na boisku w tym sezonie z powodu poważnej kontuzji. Dzięki temu Słowak powinien otrzymać możliwość częstszej gry w pierwszej lidze, a jedną z nich już wykorzystał - w sobotnim meczu ze Zniczem piłkarz popisał się kilkoma ładnymi akcjami, a jedna z nich zakończyła samobójczą bramką zawodnika z Pruszkowa. - Bardzo się cieszę z tego, że po przerwie mogłem pojawić się dziś na boisku. Ciężko pracowałem na treningach i dawałem z siebie sto procent, aby trener ponownie dał mi szansę pojawienia się na boisku. Jeśli chodzi o samo spotkanie – na pewno cieszą trzy punkty, a i nasza gra wyglądała dobrze, mogliśmy fajnie rozgrywać piłkę. Dużo pracujemy na treningach i w zasadzie cały czas się poznajemy tak, aby nasz gra z meczu na mecz wyglądała lepiej. W każdym spotkaniu staramy się grać do upadłego i wierzymy, że to co straciliśmy w zeszłej rundzie, teraz uda nam się nadrobić z nawiązką - przyznał Dolny tuż po zakończeniu sobotniego spotkania.

Dzięki wygranej Podbeskidzie cały czas ma szanse na dobicie do czołówki i zakończenie tego sezonu wyżej, niż na obecnej, dziesiątej pozycji. Strata do strefy, dającej awans do LOTTO Ekstraklasy, wynosi na ten moment 7 oczek. "Górale" w najbliższą sobotę będą mieli kolejną okazję na odrobienie straty punktowej, gdyż zmierzą się w Sosnowcu z trzecim zespołem w lidze, Zagłębiem. - Różnice w tabeli są bardzo małe i nawet najmniejsza seria powoduje, że można wspiąć się o kilka lokat do góry. W swojej karierze miałem kiedyś styczność z podobną sytuacją, kiedy grałem w Brnie. Wtedy w lidze osiem drużyn biło się o utrzymanie, a różnice punktowe była naprawdę minimalne i każdy punkt był bardzo ważny - podobnie jak teraz w naszym przypadku. Już za tydzień gramy z Zagłębiem, drużyną z pierwszej trójki, więc nie będzie to łatwe spotkanie, ale wierzę że jeżeli zagramy z podobną determinacją jak choćby dziś, to możemy przywieźć komplet punktów do Bielska.
 
źródło: własne/tspodbeskidzie.pl
autor: Piotr Porębski

Przeczytaj również