Jak nasze ekstraklasowe kluby wykorzystują letnie nabytki?

23.09.2011
23 nowych graczy pozyskały przed sezonem kluby ekstraklasowe z naszego województwa. Kto z nich w pierwszych kolejkach nadawał ton grze Górnika, Ruchu i Podbeskidzia, a kogo... już nie ma w kraju?
Górnik Zabrze
Pierwszą drużynę zabrzan zasiliło latem aż dziesięciu zawodników. Większość z nich albo wskoczyła do podstawowej jedenastki, albo przynajmniej ociera się o nią. Podstawowym bramkarzem został młody Łukasz Skorupski, który zagrał we wszystkich meczach ligowych od pierwszej do ostatniej minuty. Tyle samo spotkań rozegrał pozyskany tuż przed rozpoczęciem sezonu Krzysztof Mączyński, jednak on tylko dwa razy wystąpił w pełnym wymiarze czasowym. Siedem meczów plus jedna bramka - to bilans Pawła Olkowskiego.

W sześciu spotkaniach grali natomiast Arkadiusz Milik i Paweł Thomik. Zaledwie cztery mecze rozegrał Daniel Gołębiewski, jednak on zmagał się z kontuzją. Mimo to zdążył zdobyć - łącznie z pucharowym spotkaniem - już dwa gole. Debiuty w starciu z Dolcanem Ząbki zaliczyli Kamil Szymura i Boris Pesković. Za to Idan Shriki szybko wrócił tam, skąd przybył, czyli do Izraela. A w Zabrzu nie zdążył zagrać ani minuty. Na razie, bo do ojczyzny powędrował tylko na wypożyczenie. Prejuce Nakoulma ma na koncie tylko dwa rozegrane mecze, jednak on trafił do klubu z Roosevelta dopiero pod koniec sierpnia i zdążył już strzelić bramkę.

Ruch Chorzów
Waldemar Fornalik pozyskał o połowę mniej zawodników niż Adam Nawałka, ale też kadrowe ubytki Ruchu były mniejsze. Do podstawowego składu wskoczył od razu Igor Lewczuk, który na razie ani przez moment nie siadł na ławce. Jakub Smektała ma na koncie pięć meczów, jednak dotychczas tylko raz wychodził w podstawowej jedenastce. Łukasz Burliga okazję debiutu dostał dopiero w pucharowym spotkaniu z ŁKS-em Łódź. A pozyskani końcem sierpnia Tomas Josl i Rafał Grzelak, siłą rzeczy nie mają powalającego dorobku. Ten pierwszy wciąż czeka na debiut, a drugi ma na koncie 56 minut.

Podbeskidzie Bielsko-Biała
Ośmiu pozyskanych piłkarzy, w tym dwóch na gwałt, tuż przed końcem okienka. Liran Cohen ma już za sobą debiut w zespole "Górali", Brazylijczyk Serginho jeszcze na niego czeka. Niespodziewanie podstawowymi zawodnikami - od trzeciej kolejki - są bramkarz Mateusz Bąk, który wygryzł Richarda Zajaca i Krzysztof Król, który pozbawił miejsca w składzie Michała Osińskiego, dotychczasowego pewniaka. Tak często jak wspomniana dwójka występuje też Ondrzej Szourek, co do którego oczekiwania były duże, a rzeczywistość ma się na razie do nich nijak... Nie zachwyca też na razie Adrian Sikora, ale akurat w jego przypadku spodziewano się słabego początku. Matej Nather zagrał jak dotychczas w czterech meczach i w tym czasie nie miał ani jednego dobrego kopnięcia. Zaś Mariusz Sacha jeszcze ani razu nie pojawił się na boisku...
autor: Michał Trela

Przeczytaj również