Jagiellonia - Podbeskidzie 3:2. Nadal bez punktu

01.05.2016
Z nożem na gardle do rywalizacji z Jagiellonią Białystok przystąpiło bielskie Podbeskidzie, które wobec zwycięstw górniczych klubów z Zabrza i Łęcznej spadło na ostatnie miejsce w tabeli.
Rafał Rusek/Press Focus

Wydarzenie
Mateusz Szczepaniak rolę gracza rezerwowego pełnił podczas dwóch pierwszych spotkań tego sezonu. W kolejnych zawsze grał od początku. Dzisiaj zabrakło dla niego miejsca w wyjściowym składzie. Na placu gry pojawił się w 69. minucie, a chwilę później wpisał się na listę strzelców. Z najbliższej odległości wepchnął piłkę do celu. Nie byłoby tego gola bez dobrej postawy asystującego Roberta Demjana.

Bohater
Taras Romanczuk w pierwszej połowie faulował w polu karnym Jozefa Piacka. Goście objęli wówczas prowadzenie. Ukrainiec zrehabilitował się w doliczonym czasie gry. Z obrębu pola karnego płaskim strzałem zapewnił Jagiellonii trzy punkty.

Rozczarowanie
Podbeskidzie w Białymstoku prowadziło dwukrotnie, ale nie potrafiło owego prowadzenia utrzymać. Co więcej, w doliczonym czasie gry straciło trzeciego gola. W grupie spadkowej nie zdobyło jeszcze punktu i spadło na ostatnie miejsce w tabeli.

Co ciekawego?
- W 10. minucie gospodarze przeprowadzili szybki atak, po którym po podaniu Karola Mackiewicza przed szansą na trafienie otwierające wynik meczu stanął Przemysław Frankowski. 21-letni napastnik zmarnował dobrą okazję uderzając nieczysto.

- W 17. minucie piłka trafiła do Piacka, którego faulował w polu karnym Romanczuk. Prowadzący spotkanie Daniel Stefański nie miał żadnych wątpliwości, wobec czego przed szansą na gola stanął Adam Mójta. Rzut karny wykorzystał uderzając pod poprzeczkę.

- Precyzją wykazał się po upływie dwóch kwadransów rywalizacji Dawid Szymonowicz, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Piotra Tomasika głową doprowadził do remisu.

- Tomasik premierową odsłonę mógł zwieńczyć golem. Zdecydował się na uderzenie z dystansu. Były zawodnik Podbeskidzia pomylił się nieznacznie.

- Bielszczanie przed przerwą w ofensywie nie imponowali. Odnotować warto akcję z 44. minuty. Bartłomiej Drągowski musiał interweniować po zagraniu Damiana Chmiela i rykoszecie.

- Paweł Tarnowski na początku drugiej połowy oddał niecelny strzał z dystansu. Mógł w tej sytuacji podawać do lepiej ustawionych partnerów.

- Karol Świderski po wejściu na murawę mógł wpisać się na listę strzelców. Przegrał jednak pojedynek z Emilijusem Zubasem.

- Konstantin Vassiljev doprowadził w 80. minucie do wyrównania uderzeniem z rzutu wolnego. Błąd w tej sytuacji popełnił niezawodny do tej pory Zubas. Strzał Estończyka Litwin powinien obronić.

Jagiellonia Białystok – Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:2 (1:1)
0:1 - Mójta, 17 min (rzut karny)
1:1 - Szymonowicz, 32 min
1:2 - Szczepaniak, 74 min
2:2 - Vassiljev, 80 min
3:2 - Romanchuk, 93 min

Jagiellonia: Drągowski – Burliga, Guti, Szymonowicz, Tomasik – Romanchuk, Grzyb, Vassiljev, Frankowski (62. Świderski), Mackiewicz (75. Grzelczak) – Cernych (90. Mystkowski)

Podbeskidzie: Zubas – Kolcak, Baranowski, Piacek, Mójta (78. Pazio) – Tarnowski, Kato, Możdżeń (69. Szczepaniak), Deja (46. Sloboda), Chmiel – Demjan

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz)
Żółte kartki: Deja, Chmiel, Baranowski.


 

autor: Krzysztof Biłka

Przeczytaj również