Jacek Wiśniewski przed Derbikami: Robert Demjan sam meczu nie wygra
10.04.2013
Paweł Wisła, masażysta Podbeskidzia, uczył się w Zabrzu i trenował w Carbo Gliwice. Z Wiśniewskim jednak kontaktu jeszcze nie miał. - W tych czasach musiałem jeszcze grać w piłkę. Nie mieliśmy styczności. Czy porozmawiamy w niedzielę? Ja o MMA mogę porozmawiać z każdym. Możemy usiąść i pogadać na każdy temat, byleby wygrał Górnik - uśmiecha się ulubieniec kibiców "Trójkolorowych".
"Wiśnia" oczywiście znajdzie czas, by w niedzielę obejrzeć Derbiki, chociaż trzeba przyznać, że weekendowy grafik ma bardzo napięty. - W piątek wieczorem jadę na ROW Rybnik, który gra z Turem Turek. W sobotę obejrzę spotkanie GKS-u Tychy z Sandecją Nowy Sącz. Niedziela w południe mecz GKS-u Katowice z Zawiszą Bydgoszcz, po którym jadę na mojego ukochanego Górnika - opisuje swój plan obecny skaut zabrzan.
Oba zespoły podejdą do spotkania w odmiennych nastrojach. Podbeskidzie przyjedzie na Górny Śląsk podbudowane zwycięstwem nad Ruchem Chorzów, z kolei Górnik będzie chciał się zrehabilitować za porażkę ze Śląskiem Wrocław. - Nie ma już co wracać do tego spotkania. Trzeba żyć tym, co będzie, a nie tym, co było. Na pewno chłopaki zdają sobie sprawę, co zrobili źle, a co dobrze i wiedzą, jak przygotować się do tego meczu, który na 100% potraktują jak ten najważniejszy - zapowiada Wiśniewski.
Nie jest zagadką, na kogo piłkarze trenera Adama Nawałki będą musieli najbardziej uważać. Robert Demjan w tym sezonie strzelił już 10 bramek, więcej goli od niego ma jedynie Danijel Ljuboja. - Przyznam, że napastnik Podbeskidzia trzyma się na nogach tyłem do bramki jak Robert Lewandowski. Bardzo groźny zawodnik, ale jednak on sam meczu nie wygra - podkreśla nasz rozmówca, który przygotowuje się do kolejnego pojedynku w mieszanych sztukach walki.
- Przypominam, że ja nie mam żadnej kariery. To nawet nie jest przygoda, nazwijmy to próbą. Nie jestem zawodnikiem MMA, byłem piłkarzem. Dalej trenuję i będę się przygotowywał do walki na wrzesień, albo na grudzień. Nie rezygnuję z tego - mówi były obrońca Górnika.
Na jakiej gali będziemy mogli zobaczyć Wiśniewskiego? Jeszcze tego nie wiemy, ale w dalszym ciągu wiąże go kontrakt z federacją KSW. - Cieszyłbym się, gdyby walka odbyła się na Śląsku, najlepiej w katowickim "Spodku". Z pewnością pojawiłoby się dużo znajomych - rozmyśla "Wiśnia", który - jeśliby doszło do takiej gali - z pewnością na brak dopingu nie mógłby narzekać...
"Wiśnia" oczywiście znajdzie czas, by w niedzielę obejrzeć Derbiki, chociaż trzeba przyznać, że weekendowy grafik ma bardzo napięty. - W piątek wieczorem jadę na ROW Rybnik, który gra z Turem Turek. W sobotę obejrzę spotkanie GKS-u Tychy z Sandecją Nowy Sącz. Niedziela w południe mecz GKS-u Katowice z Zawiszą Bydgoszcz, po którym jadę na mojego ukochanego Górnika - opisuje swój plan obecny skaut zabrzan.
Oba zespoły podejdą do spotkania w odmiennych nastrojach. Podbeskidzie przyjedzie na Górny Śląsk podbudowane zwycięstwem nad Ruchem Chorzów, z kolei Górnik będzie chciał się zrehabilitować za porażkę ze Śląskiem Wrocław. - Nie ma już co wracać do tego spotkania. Trzeba żyć tym, co będzie, a nie tym, co było. Na pewno chłopaki zdają sobie sprawę, co zrobili źle, a co dobrze i wiedzą, jak przygotować się do tego meczu, który na 100% potraktują jak ten najważniejszy - zapowiada Wiśniewski.
Nie jest zagadką, na kogo piłkarze trenera Adama Nawałki będą musieli najbardziej uważać. Robert Demjan w tym sezonie strzelił już 10 bramek, więcej goli od niego ma jedynie Danijel Ljuboja. - Przyznam, że napastnik Podbeskidzia trzyma się na nogach tyłem do bramki jak Robert Lewandowski. Bardzo groźny zawodnik, ale jednak on sam meczu nie wygra - podkreśla nasz rozmówca, który przygotowuje się do kolejnego pojedynku w mieszanych sztukach walki.
- Przypominam, że ja nie mam żadnej kariery. To nawet nie jest przygoda, nazwijmy to próbą. Nie jestem zawodnikiem MMA, byłem piłkarzem. Dalej trenuję i będę się przygotowywał do walki na wrzesień, albo na grudzień. Nie rezygnuję z tego - mówi były obrońca Górnika.
Na jakiej gali będziemy mogli zobaczyć Wiśniewskiego? Jeszcze tego nie wiemy, ale w dalszym ciągu wiąże go kontrakt z federacją KSW. - Cieszyłbym się, gdyby walka odbyła się na Śląsku, najlepiej w katowickim "Spodku". Z pewnością pojawiłoby się dużo znajomych - rozmyśla "Wiśnia", który - jeśliby doszło do takiej gali - z pewnością na brak dopingu nie mógłby narzekać...
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów