Iwański przełamał złą serię Podbeskidzia
16.02.2015
"Górale" nie mogli wygrać w Bełchatowie w pięciu kolejnych meczach. Dzięki dwóm trafieniom Iwańskiego ze stałych fragmentów gry bielszczanie w końcu odczarowali stadion GKS-u.
– Strzeliliśmy dwie ważne bramki, które pomogły nam dowieźć zwycięstwo do końca. Szkoda tylko, że sędzia wprowadził nerwowość w nasze szeregi, bo bramka przeciwnika padła ze spalonego – mówił po meczu bohater spotkania w Bełchatowie.
Pierwszą bramkę dla Podbeskidzia w rundzie wiosennej "Ajwen" strzelił z karnego, a następnie na gola zamienił rzut wolny tuż sprzed pola karnego.
– Wiedziałem, jak broni karne. Który róg bramki obiera, dlatego postanowiłem tak uderzyć. Jeżeli chodzi o rzut wolny, to niektórzy żartują, że z takiej odległości, to dla mnie lepsza pozycja niż rzut karny. Tak nie jest, bo trzeba uważać, żeby przenosząc piłkę nad murem, nie przenieść jej nad bramką – zakończył Iwański.
– Strzeliliśmy dwie ważne bramki, które pomogły nam dowieźć zwycięstwo do końca. Szkoda tylko, że sędzia wprowadził nerwowość w nasze szeregi, bo bramka przeciwnika padła ze spalonego – mówił po meczu bohater spotkania w Bełchatowie.
Pierwszą bramkę dla Podbeskidzia w rundzie wiosennej "Ajwen" strzelił z karnego, a następnie na gola zamienił rzut wolny tuż sprzed pola karnego.
– Wiedziałem, jak broni karne. Który róg bramki obiera, dlatego postanowiłem tak uderzyć. Jeżeli chodzi o rzut wolny, to niektórzy żartują, że z takiej odległości, to dla mnie lepsza pozycja niż rzut karny. Tak nie jest, bo trzeba uważać, żeby przenosząc piłkę nad murem, nie przenieść jej nad bramką – zakończył Iwański.
Polecane
Ekstraklasa