Ireneusz Jeleń potargał kontrakt z Podbeskidziem Bielsko-Biała

25.10.2012
Uspokajamy kibiców - nie ten, który podpisał w piątek, a ten... sprzed 10 lat. - Od czterech tygodni trenuję na pełnych obrotach. To sprawdzona metoda - mówi zawodnik, który nie grał ponad pół roku.
Jeleń mógł zostać zawodnikiem Podbeskidzia już 10 lat temu. Był już z "Góralami" dogadany. - Kontrakt został już podpisany, ale pojawiła się oferta z Wisły Płock. Pamiętam, że to było w piątek. Ustaliliśmy jednak z ówczesnym kapitanem Podbeskidzia, Michałem Kurzeją, moim serdecznym kolegą, a także z trenerem Wojciechem Boreckim, że zastanowię się do niedzieli. Ale długo się nie zastanawiałem, bo Wisła grała wtedy w ekstraklasie. Pojechałem więc do Michała i... potargałem kontrakt z klubem - opowiada napastnik. - Klub zrozumiał moją decyzję. Dla Michała i trenera Boreckiego mam do dziś wielki szacunek - dodaje.

Nowy zawodnik Podbeskidzia zapewnia, że o jego dyspozycję obawiać się nie trzeba. Co prawda ostatni raz Jeleń zagrał ponad pół roku temu (mecz Polska - Portugalia, 29 lutego), ale mimo że klubu nie miał, o formę dbał. - Wiosną walczyłem o miejsce w składzie Lille, ale niestety się nie udało.  Do końca kontraktu trenowałem w klubie, a później przygotowywałem się indywidualnie. Od czterech tygodni trenuję na pełnych obrotach. To zresztą sprawdzona metoda. Kiedy grając w Auxerre odniosłem kontuzję i leczyłem się w Polsce, również musiałem ćwiczyć indywidualnie. I po powrocie trener był bardzo zadowolony z mojej formy - przyznaje zawodnik.
źródło: SPORT / SportSlaski.pl

Przeczytaj również