Ireneusz Jeleń: Jestem skromnym chłopakiem
11.11.2012
Ireneusz Jeleń, napastnik Podbeskidzia Bielsko-Biała, udzielił wywiadu weszlo.com. Wybraliśmy kilka ciekawych fragmentów dotyczących "Górali". Były gracz Auxerre mówi o tym, jak wziął pod opiekę Kamila Adamka, który podobnie jak on jest z Cieszyna. - Znaczy się, on jest z Kaczyc - tuż pod Cieszynem. Jeździmy razem na treningi, bo Kamil jeszcze nie ma prawka. Ale nie tylko on, są jeszcze Sławek Cienciała i Damian Szczęsny ze Skoczowa. Jeździmy razem, pomagamy sobie nawzajem. Raz jeden bierze auto, raz drugi. Pomagam Kamilowi, staram się jak najwięcej czasu poświecić mu także na boisku. On dopiero wchodzi do dużej piłki, a ja próbuję przekazać to doświadczenie. Chwilę po transferze chłopaki wypytywali o Francję, jak wygląda futbol za granicą. Chcę przekazać im pewne boiskowe zachowania - mówi.
Napastnik bielszczan nie jest przekonany, że jego zespół będzie walczył o utrzymanie. - Jest jeszcze za wcześnie, by mówić że będziemy bronić się przed spadkiem. Zostało 20 kolejek, mnóstwo punktów do zdobycia. Pierwsza runda określi ambicje drużyn na wiosnę. Nam zostało jeszcze pięć meczów. Zostaliśmy wyśmiani po porażce u siebie z Lechią, cieszy zwycięstwo z Zagłębiem - nieważne w jakim stylu, trzy punkty zostały dopisane. Atmosfera w zespole jest teraz dużo lepsza, mam nadzieję że w Lubinie przełamaliśmy kryzys. 15 punktów do zdobycia? Celujemy co najmniej w siedem-osiem - przyznaje.
Jeleń mówi też o tym, że przez lata gry w lidze francuskiej i w Lidze Mistrzów, nie odbiła mu "sodówka". - Ja jestem skromnym chłopakiem, o co możecie zapytać kolegów z Podbeskidzia albo moich znajomych. Wyjeżdżałem 10-11 lat temu, coś tam na pewno osiągnąłem, jakieś pieniądze zarobiłem a według nich wciąż jestem tym samym Irkiem. Mama zawsze powtarzała – czy się uda, czy nie – bądź, kim zawsze byłeś. Dążę do tego i to dla mnie chwała. Wiadomo, że zmienił się styl ubierania, mogę sobie pozwolić na różne zachcianki, ale charakteru nie zmieniłem. Możemy podać wielu piłkarzy, którym po wyjeździe za granicę woda sodowa uderzyła do głowy. Taki nie jestem i mogę być z tego dumny - kończy Ireneusz Jeleń.
Napastnik bielszczan nie jest przekonany, że jego zespół będzie walczył o utrzymanie. - Jest jeszcze za wcześnie, by mówić że będziemy bronić się przed spadkiem. Zostało 20 kolejek, mnóstwo punktów do zdobycia. Pierwsza runda określi ambicje drużyn na wiosnę. Nam zostało jeszcze pięć meczów. Zostaliśmy wyśmiani po porażce u siebie z Lechią, cieszy zwycięstwo z Zagłębiem - nieważne w jakim stylu, trzy punkty zostały dopisane. Atmosfera w zespole jest teraz dużo lepsza, mam nadzieję że w Lubinie przełamaliśmy kryzys. 15 punktów do zdobycia? Celujemy co najmniej w siedem-osiem - przyznaje.
Jeleń mówi też o tym, że przez lata gry w lidze francuskiej i w Lidze Mistrzów, nie odbiła mu "sodówka". - Ja jestem skromnym chłopakiem, o co możecie zapytać kolegów z Podbeskidzia albo moich znajomych. Wyjeżdżałem 10-11 lat temu, coś tam na pewno osiągnąłem, jakieś pieniądze zarobiłem a według nich wciąż jestem tym samym Irkiem. Mama zawsze powtarzała – czy się uda, czy nie – bądź, kim zawsze byłeś. Dążę do tego i to dla mnie chwała. Wiadomo, że zmienił się styl ubierania, mogę sobie pozwolić na różne zachcianki, ale charakteru nie zmieniłem. Możemy podać wielu piłkarzy, którym po wyjeździe za granicę woda sodowa uderzyła do głowy. Taki nie jestem i mogę być z tego dumny - kończy Ireneusz Jeleń.
Polecane
Ekstraklasa