"Im więcej mówimy o awansie, tym mniejszą mamy przewagę"
21.05.2011
Przed spotkaniem z zespołem z Łęcznej, trener bielszczan najbardziej ostrzegał przed napastnikiem Ricardinho. Tymczasem ten znalazł się na ławce rezerwowych. - Tym mnie zaskoczył trener Mirosław Jabłoński, bo to piłkarz ponadprzeciętny w tej lidze i nie ukrywam, że mocno uczulałem swoich zawodników na niego. Innych niespodzianek raczej nie było, gdyż oglądałem dwa mecze rywali i wiele skrótów. Dziwiłem się tylko dlaczego przy tylu sytuacjach, mają tak mało punktów. Obawiałem się, żeby w meczu z nami szczęście nie zaczęło się do nich uśmiechać - przyznał szkoleniowiec "Górali".
- To wszystko dlatego, że brakuje nam takich napastników, jakich ma Podbeskidzie. Można im pozazdrościć przednich formacji. Mają szybkich, zdecydowanych piłkarzy, którzy się mogą urwać w każdym momencie. Jeśli będziemy grać o ekstraklasę w przyszłym roku, to takich graczy nam trzeba. My nie przyjechaliśmy tu się bronić, ale żeby osiągnąć lepszy wynik, nie można popełniać tyle niewymuszonych błędów. Pierwsza bramka była nie do obrony, ale padła po zagraniu przez środek boiska, druga zaś po kontrze... Mimo to widowisko było całkiem niezłe - powiedział trener Jabłoński.
Choć w zespole Bogdanki w wyjściowym składzie awizowany był Sergiusz Prusak, to ostatecznie w bramce musiał stać Słowak Jakub Giertl. - To właściwie nasz trzeci bramkarz. Jakub Wierzchowski ma problemy z plecami i w ogóle nie przyjechał do Bielska, a na rozgrzewce Sergiuszowi odnowiła się kontuzja. Próbowaliśmy postawić go na nogi, ale nie udało się - tłumaczył szkoleniowiec pokonanych.
Kasperczyk nie miał natomiast zamiaru mówić za dużo o tym, na ile jego zespół zbliżył się do awansu. - Im więcej mówimy o awansie, tym mniejsza jest nasza przewaga nad Flotą Świnoujście - zakończył trener wicelidera I ligi.
- To wszystko dlatego, że brakuje nam takich napastników, jakich ma Podbeskidzie. Można im pozazdrościć przednich formacji. Mają szybkich, zdecydowanych piłkarzy, którzy się mogą urwać w każdym momencie. Jeśli będziemy grać o ekstraklasę w przyszłym roku, to takich graczy nam trzeba. My nie przyjechaliśmy tu się bronić, ale żeby osiągnąć lepszy wynik, nie można popełniać tyle niewymuszonych błędów. Pierwsza bramka była nie do obrony, ale padła po zagraniu przez środek boiska, druga zaś po kontrze... Mimo to widowisko było całkiem niezłe - powiedział trener Jabłoński.
Choć w zespole Bogdanki w wyjściowym składzie awizowany był Sergiusz Prusak, to ostatecznie w bramce musiał stać Słowak Jakub Giertl. - To właściwie nasz trzeci bramkarz. Jakub Wierzchowski ma problemy z plecami i w ogóle nie przyjechał do Bielska, a na rozgrzewce Sergiuszowi odnowiła się kontuzja. Próbowaliśmy postawić go na nogi, ale nie udało się - tłumaczył szkoleniowiec pokonanych.
Kasperczyk nie miał natomiast zamiaru mówić za dużo o tym, na ile jego zespół zbliżył się do awansu. - Im więcej mówimy o awansie, tym mniejsza jest nasza przewaga nad Flotą Świnoujście - zakończył trener wicelidera I ligi.
Polecane
I liga