Ile wniosły ekstraklasowe transfery Podbeskidzia Bielsko-Biała?
15.05.2012
Łukasz Mierzejewski
Transfer, który od początku budził kontrowersje z powodu korupcyjnej przeszłości zawodnika. Do ostatniego dnia przed ogłoszeniem kadry na Euro 2012 spekulowało się, że Franciszek Smuda zabierze go na turniej. Nie ze względu jednak na dobrą grę. Zresztą Mierzejewski występował głównie wtedy, gdy wiadomo było, że selekcjoner przyjeżdża go oglądać. Dało to pięć bezbarwnych występów w rundzie wiosennej. 30-latek może grać na prawej i lewej obronie, oraz na jej środku, ale nie jest lepszy ani od Krzysztofa Króla, ani od Marka Sokołowskiego, a także od żadnego ze stoperów...
Liad Elmaleach
Do poziomu, jaki zaprezentował w listopadowym sparingu z Górnikiem Zabrze, nie zbliżył się później ani razu. 23-letni środkowy pomocnik dostał na wiosnę pięć szans od Roberta Kasperczyka. Przyzwoicie spisywał się w odbiorze, fatalnie w grze do przodu. Wydaje się, że jak na razie jest za "miękki" na polską ligę. Przegrał rywalizację z Dariuszem Łatką i Matejem Natherem.
Wojciech Reiman
Kolejny zimowy nabytek, który nie przebił się do pierwszego składu. Pomocnik pozyskany ze Stali Rzeszów pozostawił po sobie jednak lepsze wrażenie niż Elmaleach, choć to po Izraelczyku obiecywano sobie więcej. Reiman dysponuje atomowym uderzeniem, ma pojęcie o grze ofensywnej i niewątpliwie jest nadzieja, że akurat on jeszcze się bielszczanom przyda. Najlepszy mecz rozegrał z Wisłą Kraków, najsłabszy z Górnikiem Zabrze.
Ivan Ćurić
Totalny niewypał. Bielszczanie zimą szukali napastnika w typie Roberta Demjana. Znaleźli lidera strzelców chorwackiej II ligi. Ćurić strzelał bramki w sparingach, ale w lidze przegrał rywalizację ze Słowakiem. Wchodził na końcówki i zazwyczaj nie dotykał nawet piłki. W Chorzowie z Ruchem dostał szansę od pierwszej minuty i ją zmarnował. Dopiero po wejściu Demjana było widać, jak wielka jest różnica między tymi graczami. W końcówce sezonu Ćurić nie łapał się już nawet do meczowej kadry.
Liran Cohen
Ocena izraelskiego rozgrywającego musi być ambiwalentna. Dołączył do drużyny w ostatnich godzinach okienka transferowego. Trochę zajęło mu przystosowanie do polskiej ligi, ale od początku było widać, że techniką przewyższa chyba wszystkich kolegów z drużyny. Ma przegląd pola, jakiego wymaga się od prowadzącego grę. Jego wrzutki często były zamieniane przez kolegów na bramki. Z drugiej jednak strony, Cohen nadal gra bardzo miękko, jest wolny, traci dużo piłek, sprawia wrażenie, jakby nie do końca rozumiał się z kolegami. Od ekstraklasowego piłkarza trzeba też wymagać, by umiał trafić do siatki z pięciu metrów. Tymczasem Cohenowi ta wątpliwej trudności "sztuka" nie udała się aż trzykrotnie w tym sezonie. Zgroza.
Serginho
Brazylijczyk mógłby walczyć o czołowe miejsce w kategorii "Niewypał wszech czasów". Trafił do Bielska-Białej już we wrześniu, miał ciekawą technikę, ale pokazał ją tylko w dwóch meczach Pucharu Polski. W lidze nawet jeden raz nie znalazł się w meczowej osiemnastce. Zimą objeździł pół Rosji w poszukiwaniu klubu. Zmęczeni tą farsą bielszczanie rozstali się z Brazylijczykiem, który dziś gra w II lidze w swoim kraju.
Ondrzej Szourek
Rozczarowanie tym większe, że oczekiwania wobec Czecha były naprawdę duże. To nie była niewiadoma, ale pewniak. Środkowy obrońca z Żyliny, z którą rok wcześniej grał w Lidze Mistrzów - to miało być wielkie wzmocnienie. Tymczasem stoper popełniał bardzo dużo błędów i prędko przegrał rywalizację z mniej utytułowanym Jurajem Danczikiem. W rundzie wiosennej Szourek miewał przebłyski niezłej gry, ale nie może to zmienić jego ogólnej oceny.
Krzysztof Król
Znów, jak w przypadku Cohena - trudno jednoznacznie ocenić. Nie jest tak dobry, jak wskazuje jego CV i wywiady, ale nie jest też tak słaby, jak mówią o nim ludzie. Prezentuje na lewej obronie zupełnie inny styl niż Michał Osiński, z którym wygrał jesienią rywalizację. Rzadko zapędza się do przodu i w grę ofensywną wnosi raczej niewiele. Jesienią był dość pewny z tyłu, wiosną grał zdecydowanie gorzej i zawalił kilka bramek. W końcówce jednak wrócił do niezłej dyspozycji. Jako jeden z niewielu ekstraklasowych nabytków Podbeskidzia przebił się do podstawowego składu, ale nieprzypadkiem "Górale" cały czas szukają lewego obrońcy...
Matej Nather
W naszej ocenie najlepszy ekstraklasowy transfer Podbeskidzia. Zakontraktowany jeszcze zimą, gdy bielszczanie byli w I lidze, ale grać mógł dopiero od 1 lipca 2011. Po zmianie ustawienia na 4-2-3-1 odnalazł się idealnie u boku Dariusza Łatki, jako defensywny pomocnik. Obaj wykonywali tytaniczną pracę, obaj biegali po całej szerokości boiska. Mając dwóch takich wyrobników, bielszczanie z rzadka przegrywali.
Adrian Sikora
Wielu tego się właśnie obawiało. Niegdysiejsza gwiazda ekstraklasy wróciła w rodzinne strony po perypetiach zagranicznych i... słuch po niej zaginął. Z dawnego Sikory nie zostało nic. To niesamowite, że napastnik tej klasy nie strzelił przez cały sezon ani jednego gola. Sporo trafia natomiast w IV-ligowych rezerwach, ale i to chyba pokazuje skalę jego upadku. Po sezonie na pewno odejdzie z Bielska.
Mariusz Sacha
Trudno nie odnieść wrażenia, że lepszy był jako nastolatek, niż jako 25-latek. Jesienią najpierw leczył kontuzję, potem nie mógł przebić się do składu. Posiadł jednak cenną umiejętność - strzelania bramek mimo słabej gry. Skutkowało to trafieniami przeciwko Polonii Warszawa i Jagiellonii Białystok. Wiosną nie udawało mu się nawet to. Kolejne rozczarowanie.
Mateusz Bąk
Bielszczanie szukali równorzędnego zmiennika dla Richarda Zajaca i go latem znaleźli. Dosłownie równorzędnego, bo trudno powiedzieć, który z nich tak naprawdę jest lepszy. Obaj nie pozbawieni wad. Można odnieść wrażenie, że idealny bramkarz powstałby dopiero z ich połączenia. Niemniej transfer należy zapisać na plus.
Transfer, który od początku budził kontrowersje z powodu korupcyjnej przeszłości zawodnika. Do ostatniego dnia przed ogłoszeniem kadry na Euro 2012 spekulowało się, że Franciszek Smuda zabierze go na turniej. Nie ze względu jednak na dobrą grę. Zresztą Mierzejewski występował głównie wtedy, gdy wiadomo było, że selekcjoner przyjeżdża go oglądać. Dało to pięć bezbarwnych występów w rundzie wiosennej. 30-latek może grać na prawej i lewej obronie, oraz na jej środku, ale nie jest lepszy ani od Krzysztofa Króla, ani od Marka Sokołowskiego, a także od żadnego ze stoperów...
Liad Elmaleach
Do poziomu, jaki zaprezentował w listopadowym sparingu z Górnikiem Zabrze, nie zbliżył się później ani razu. 23-letni środkowy pomocnik dostał na wiosnę pięć szans od Roberta Kasperczyka. Przyzwoicie spisywał się w odbiorze, fatalnie w grze do przodu. Wydaje się, że jak na razie jest za "miękki" na polską ligę. Przegrał rywalizację z Dariuszem Łatką i Matejem Natherem.
Wojciech Reiman
Kolejny zimowy nabytek, który nie przebił się do pierwszego składu. Pomocnik pozyskany ze Stali Rzeszów pozostawił po sobie jednak lepsze wrażenie niż Elmaleach, choć to po Izraelczyku obiecywano sobie więcej. Reiman dysponuje atomowym uderzeniem, ma pojęcie o grze ofensywnej i niewątpliwie jest nadzieja, że akurat on jeszcze się bielszczanom przyda. Najlepszy mecz rozegrał z Wisłą Kraków, najsłabszy z Górnikiem Zabrze.
Ivan Ćurić
Totalny niewypał. Bielszczanie zimą szukali napastnika w typie Roberta Demjana. Znaleźli lidera strzelców chorwackiej II ligi. Ćurić strzelał bramki w sparingach, ale w lidze przegrał rywalizację ze Słowakiem. Wchodził na końcówki i zazwyczaj nie dotykał nawet piłki. W Chorzowie z Ruchem dostał szansę od pierwszej minuty i ją zmarnował. Dopiero po wejściu Demjana było widać, jak wielka jest różnica między tymi graczami. W końcówce sezonu Ćurić nie łapał się już nawet do meczowej kadry.
Liran Cohen
Ocena izraelskiego rozgrywającego musi być ambiwalentna. Dołączył do drużyny w ostatnich godzinach okienka transferowego. Trochę zajęło mu przystosowanie do polskiej ligi, ale od początku było widać, że techniką przewyższa chyba wszystkich kolegów z drużyny. Ma przegląd pola, jakiego wymaga się od prowadzącego grę. Jego wrzutki często były zamieniane przez kolegów na bramki. Z drugiej jednak strony, Cohen nadal gra bardzo miękko, jest wolny, traci dużo piłek, sprawia wrażenie, jakby nie do końca rozumiał się z kolegami. Od ekstraklasowego piłkarza trzeba też wymagać, by umiał trafić do siatki z pięciu metrów. Tymczasem Cohenowi ta wątpliwej trudności "sztuka" nie udała się aż trzykrotnie w tym sezonie. Zgroza.
Serginho
Brazylijczyk mógłby walczyć o czołowe miejsce w kategorii "Niewypał wszech czasów". Trafił do Bielska-Białej już we wrześniu, miał ciekawą technikę, ale pokazał ją tylko w dwóch meczach Pucharu Polski. W lidze nawet jeden raz nie znalazł się w meczowej osiemnastce. Zimą objeździł pół Rosji w poszukiwaniu klubu. Zmęczeni tą farsą bielszczanie rozstali się z Brazylijczykiem, który dziś gra w II lidze w swoim kraju.
Ondrzej Szourek
Rozczarowanie tym większe, że oczekiwania wobec Czecha były naprawdę duże. To nie była niewiadoma, ale pewniak. Środkowy obrońca z Żyliny, z którą rok wcześniej grał w Lidze Mistrzów - to miało być wielkie wzmocnienie. Tymczasem stoper popełniał bardzo dużo błędów i prędko przegrał rywalizację z mniej utytułowanym Jurajem Danczikiem. W rundzie wiosennej Szourek miewał przebłyski niezłej gry, ale nie może to zmienić jego ogólnej oceny.
Krzysztof Król
Znów, jak w przypadku Cohena - trudno jednoznacznie ocenić. Nie jest tak dobry, jak wskazuje jego CV i wywiady, ale nie jest też tak słaby, jak mówią o nim ludzie. Prezentuje na lewej obronie zupełnie inny styl niż Michał Osiński, z którym wygrał jesienią rywalizację. Rzadko zapędza się do przodu i w grę ofensywną wnosi raczej niewiele. Jesienią był dość pewny z tyłu, wiosną grał zdecydowanie gorzej i zawalił kilka bramek. W końcówce jednak wrócił do niezłej dyspozycji. Jako jeden z niewielu ekstraklasowych nabytków Podbeskidzia przebił się do podstawowego składu, ale nieprzypadkiem "Górale" cały czas szukają lewego obrońcy...
Matej Nather
W naszej ocenie najlepszy ekstraklasowy transfer Podbeskidzia. Zakontraktowany jeszcze zimą, gdy bielszczanie byli w I lidze, ale grać mógł dopiero od 1 lipca 2011. Po zmianie ustawienia na 4-2-3-1 odnalazł się idealnie u boku Dariusza Łatki, jako defensywny pomocnik. Obaj wykonywali tytaniczną pracę, obaj biegali po całej szerokości boiska. Mając dwóch takich wyrobników, bielszczanie z rzadka przegrywali.
Adrian Sikora
Wielu tego się właśnie obawiało. Niegdysiejsza gwiazda ekstraklasy wróciła w rodzinne strony po perypetiach zagranicznych i... słuch po niej zaginął. Z dawnego Sikory nie zostało nic. To niesamowite, że napastnik tej klasy nie strzelił przez cały sezon ani jednego gola. Sporo trafia natomiast w IV-ligowych rezerwach, ale i to chyba pokazuje skalę jego upadku. Po sezonie na pewno odejdzie z Bielska.
Mariusz Sacha
Trudno nie odnieść wrażenia, że lepszy był jako nastolatek, niż jako 25-latek. Jesienią najpierw leczył kontuzję, potem nie mógł przebić się do składu. Posiadł jednak cenną umiejętność - strzelania bramek mimo słabej gry. Skutkowało to trafieniami przeciwko Polonii Warszawa i Jagiellonii Białystok. Wiosną nie udawało mu się nawet to. Kolejne rozczarowanie.
Mateusz Bąk
Bielszczanie szukali równorzędnego zmiennika dla Richarda Zajaca i go latem znaleźli. Dosłownie równorzędnego, bo trudno powiedzieć, który z nich tak naprawdę jest lepszy. Obaj nie pozbawieni wad. Można odnieść wrażenie, że idealny bramkarz powstałby dopiero z ich połączenia. Niemniej transfer należy zapisać na plus.
Polecane
Ekstraklasa