Idzie? Podbeskidzie biegnie po awans

30.09.2017
O takiej passie zwycięstw nawet najstarsi górale zdążyli już zapomnieć. Podopieczni Adama Noconia wygrali czwarte spotkanie ligowe z rzędu, jednak ich dzisiejszy przeciwnik - Puszcza Niepołomice - sprawił im naprawdę sporo problemów. Ostatecznie "górale" wygrali 2:1 i coraz odważniej atakują czołówkę Nice 1. Ligi
Krzysztof Dzierżawa/Pressfocus
Adam Nocoń, do czego zdążył już wszystkich przyzwyczaić, właściwie nie rotował składem i postawił na dokładnie taką samą jedenastkę, która w minionej kolejce ograła Miedź Legnica. Do słynnego powiedzenia "zwycięskiego składu się nie zmienia" nie dostosował się za to trener Tomasz Tułacz, który dokonał dwóch roszad w porównaniu do wygranego meczu ze Stomilem Olsztyn. Loginusa Uwakwe i Bartosza Żurka w pierwszym składzie zdystansował Dawid Nowak i Marcel Kotwica.

Od początku rywalizacji to właśnie goście sprawiali dobre wrażenie i nie ograniczyli się jedynie do rozbijania ataków "górali". W 15. minucie nie udało im jednak powstrzymać zrywu ofensywnego Podbeskidzia - wówczas Adrian Rakowski podał na wolne pole do Pawła Tomczyka, a młody napastnik pewnym strzałem pokonał Staniszewskiego. Dla wypożyczonego z Lecha Poznań zawodnika to czwarty gol w tym sezonie ligowym. "Góralom" w tym meczu szło jednak jak po grudzie - to Puszcza miała więcej z gry i momentami spychała gospodarzy do absolutnej defensywy. Swoich szans ligowy beniaminek szukał głównie po wrzutkach, jednak Wojciech Fabisiak dawał sobie z nimi radę.

O ile w pierwszej połowie tempo spotkania było dość wysokie, a obie ekipy tworzyły sytuacje bramkowe, na początku drugiej części gry z boiska wiało nudą. W poczynania Podbeskidzia i Puszczy wdarło się sporo niedokładności, a obaj trenerzy próbowali to zmienić dokonując roszad w składzie. Wejście smoka mógł zaliczyć w 66. minucie Miłosz Kozak, jednak wprowadzony chwilę wcześniej skrzydłowy nie wykończył wrzutki Łukasza Sierpiny w pole karne. Więcej szczęścia miał za to drugi z wprowadzonych zawodników - Valerijs Sabala. Łotysz otrzymał podanie od Ilieva, ruszył na bramkę Staniszewskiego i w sytuacji sam na sam podciął piłkę nad wychodzącym z bramki golkiperem. Kibice gospodarzy z pewnością spodziewali się, że tak jak w ostatnich meczach ich ulubieńcy utrzymają prowadzenie i spokojnie będą kontrolować przebieg rywalizacji. Jakież musiało być ich zdziwienie, gdy na 11 minut przed regulaminowego czasu gry Krzysztof Szewczyk idealnie odnalazł się w polu karnym Podbeskidzia i zdobył bramkę kontaktową. Warto wspomnieć, że napastnik ten pojawił się na placu gry zaledwie trzy minuty wcześniej i przerwał znakomitą passę "górali". W końcu ostatni raz bielszczanie stracili bramkę na swoim stadionie w lidze 5 sierpnia, a szczęśliwcem okazał się Sławomir Duda. 

Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie, co udowodniło, że szczęście kurczowo trzyma się przy "góralach". Szczęściu trzeba jednak dopomóc, dlatego podopieczni trenera Noconia zapisują trzy punkty na swoim koncie po raz czwarty z rzędu. W przyszły weekend passa ta nie zostanie jednak przedłużona, gdyż mecz bielszczan z Rakowem Częstochowa został przełożony z powodu powołań zawodników obu drużyn do reprezentacji narodowych. 
 
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Puszcza Niepołomice 2:1 (1:0)

1:0 - Paweł Tomczyk - 15'
2:0 - Valerijs Sabala - 72'
2:1 - Krzysztof Szewczyk - 79'

Składy:

Podbeskidzie: 
Fabisiak - Jaroch, Wiktorski, Malec, Moskwik - Sobczak (64' Kozak), Hanzel, Rakowski, Iliev (86' Podgórski), Sierpina - Tomczyk (69' Sabala). Trener: Adam Nocoń
Puszcza: Staniszewski - Bartków, Stawarczyk, Czarny, Mikołajczyk - Ryndak, Stefanik (76' Szewczyk), Kotwica (71' Uwakwe), Domański - Nowak (65' Zawadzki), Orłowski. Trener: Tomasz Tułacz

Żółte kartki: Jaroch, Wiktorski, Fabisiak (Podbeskidzie) - Mikołajczyk, Orłowski, Czarny (Puszcza) 
Sędzia: Marek Opaliński (Legnica) 
źródło: własne/tspodbeskidzie.pl
autor: Piotr Porębski

Przeczytaj również