Idealna różnorodność pary - jeden strzela u siebie, drugi na wyjazdach
28.04.2011
Uznaje się, że dobra para atakujących powinna się charakteryzować różnorodnością, by w pierwszej linii sobie nie przeszkadzać. Dlatego ustawia się obok siebie wysokiego z niskim, szybkiego z wolnym, mocnego fizycznie z wiotkim, itp. Rzadko się jednak zdarza, by napastnicy dzielili się też kompetencjami jeśli chodzi o strzelanie w poszczególnych meczach. A Cieślińskiemu i Demjanowi, oczywiście przypadkiem, to się udało.
Cieśliński, najlepszy strzelec "Górali", rozkwita w pełni, gdy gra na Rychlińskiego. Można powiedzieć, że jest królem tego stadionu. Ze swoich 13 goli zdobytych w tym sezonie, aż dziewięć padło w Bielsku-Białej. Łatwo więc obliczyć, że na wyjazdach tylko cztery. Nic dziwnego, że to jego bardziej uwielbia bielska publika. Kiedy jednak bielszczanom przychodzi grać w obcych miastach, daje o sobie znać Demjan.
Wprawdzie Słowak rozpoczął przygodę z Podbeskidziem od dwóch goli wbitych w Bielsku-Białej Górnikowi Polkowice, jednak później zdobył na tym stadionie jeszcze tylko jedną bramkę, w pucharowym spotkaniu z GKS-em Bełchatów. Dwa razy więcej zdobył na wyjazdach. Na obcych boiskach skuteczniejszego od niego w kadrze "Górali" nie ma.
Początek rundy wiosennej trochę zakłócił te proporcje. Demjan, mimo niezłej gry, nie zdobył jeszcze w tym roku ani jednej bramki, nie licząc samobójczej w starciu z Wisłą Kraków. Cieśliński strzelił trzy, w tym jedną na wyjeździe, w Poznaniu. Jeśli jednak obaj napastnicy wrócą do optymalnej formy, to choćby nadal kultywowali specyficzny podział sławy na bielską i pozabielską, wówczas chyba już nic nie zatrzyma Podbeskidzia z takim atakiem.
Cieśliński, najlepszy strzelec "Górali", rozkwita w pełni, gdy gra na Rychlińskiego. Można powiedzieć, że jest królem tego stadionu. Ze swoich 13 goli zdobytych w tym sezonie, aż dziewięć padło w Bielsku-Białej. Łatwo więc obliczyć, że na wyjazdach tylko cztery. Nic dziwnego, że to jego bardziej uwielbia bielska publika. Kiedy jednak bielszczanom przychodzi grać w obcych miastach, daje o sobie znać Demjan.
Wprawdzie Słowak rozpoczął przygodę z Podbeskidziem od dwóch goli wbitych w Bielsku-Białej Górnikowi Polkowice, jednak później zdobył na tym stadionie jeszcze tylko jedną bramkę, w pucharowym spotkaniu z GKS-em Bełchatów. Dwa razy więcej zdobył na wyjazdach. Na obcych boiskach skuteczniejszego od niego w kadrze "Górali" nie ma.
Początek rundy wiosennej trochę zakłócił te proporcje. Demjan, mimo niezłej gry, nie zdobył jeszcze w tym roku ani jednej bramki, nie licząc samobójczej w starciu z Wisłą Kraków. Cieśliński strzelił trzy, w tym jedną na wyjeździe, w Poznaniu. Jeśli jednak obaj napastnicy wrócą do optymalnej formy, to choćby nadal kultywowali specyficzny podział sławy na bielską i pozabielską, wówczas chyba już nic nie zatrzyma Podbeskidzia z takim atakiem.
Polecane
I liga