Gwiazda - Rekord 3-6. "Głębokie rezerwy" bliskie sprawienia sensacji!

26.03.2011
- Nie powinniśmy sobie pozwolić na takie rzeczy! - kręcił głową Piotr Szymura, kapitan Rekordu. I choć to bielszczanie po dogrywce awansowali do 1/4 Pucharu Polski, Gwiazda może być z siebie dumna.
- To nasze głębokie rezerwy. Nie ma równo połowy zawodników grających w lidze - przyznał Rafał Krzyśka, trener miejscowych, jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Szansa na pokazanie się piłkarzy nie grających na co dzień w pierwszej drużynie na pewno była lekcją bezcenną, bo Gwiazda nadspodziewanie wysoko zawiesiła poprzeczkę faworytowi z Bielska-Białej.

Premierowa odsłona nie wskazywała jednak, żeby o rozstrzygnięciu musiała zadecydować dopiero dogrywka. "Górale" szybko objęli prowadzenie za sprawą Sebastiana Palarczyka, który wykończył bezbłędne podanie "na nos" Pawła Budniaka. A kiedy z rzutu karnego podyktowanego za faul Michała Widucha na Piotrze Szymurze, sam poszkodowany podwyższył rezultat, wydawało się, że jest już po zawodach. Dość powiedzieć, że w trakcie pierwszego kwadransa potyczki miejscowi oddali zaledwie  jedną celną próbę na bramkę Macieja Rozmusa.

Sygnał do ataku dał Tomasz Klimas, po strzale którego rudzianie złapali kontakt. Do przerwy było 1-3, bo na 11 sekund przed syreną oznaczony 11-stką Wojciech Łysoń dołożył kolejne trafienie. - Ale do tej pory mieliśmy cztery razy więcej okazji od przeciwnika. Drużyna jak nasza, która ma ambicje walczyć o medale, nie może marnować tylu "setek" - podkreślał Szymura.

- Później nadzialiśmy się na kilka kontr. Być może wkradło się w nasze szeregi zbyt duże rozluźnienie? Nie powinniśmy sobie pozwolić na takie rzeczy! - dodał kapitan Rekordu. Gwiazda na drugą część meczu wyszła z zupełnie innym nastawieniem. Efekt? Adam Jonczyk sprytnym strzałem oszukał Rozmusa, a później Bartosz Siadul znakomicie zmieścił piłkę w "okienku".

O losach awansu rozstrzygnęła dogrywka, a w zasadzie jej pięć minut. Ekipa z Halemby miała po drugiej połowie pięć fauli na koncie, więc każde kolejne przewinienie skutkowało przedłużonym rzutem karnym. I o ile jeszcze w regulaminowym czasie gry Widuch świetnie wyczuł intencje strzelającego Palarczyka, to w dodatkowej odsłonie nie było już tak różowo. Sposób na golkipera znalazł Paweł Machura. Gospodarze musieli wycofać bramkarza...

No i posypało się. Gra w przewadze była wodą na młyn Rekordu. Piątą bramkę dorzucił Łukasz Mentel, a wynik spotkania ustalił... bramkarz bielszczan, popisując się uderzeniem niemalże przez cały parkiet! - Moi zawodnicy pokazali charakter i serce do gry! Z takim składem byliśmy przecież skazywani na porażkę, a niewiele zabrakło do awansu - komplementował swoich podopiecznych Rafał Krzyśka. - Czy zbyt szybko wycofaliśmy golkipera? Zdecydowanie nie. Gra się o wszystko! Lepiej szybciej spróbować, niż potem pluć sobie w brodę - zaznaczył.

- Gwiazda zawsze konkuruje z nami na wszystkich szczeblach rozgrywek młodzieżowych. Mało jest takich klubów w Polsce. Rzucili się jednak na głęboką wodę. Niemniej gorąco życzę tym młodym chłopakom, żeby w tym roku uniknęli spadku z ekstraklasy - dodał Szymura.

"Rekordziści" w ćwierćfinale Halowego Pucharu Polski zmierzą się z Red Devils Chojnice.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również