Gwiazda - Pogoń 4-1. Gwiazda wreszcie "zaświeciła"

27.03.2009
Trzy bramki Tomasza Dury znacząco przybliżyły rudzian do utrzymania w ekstraklasie! Gwiazda zasłużenie wygrywa ze szczecinianami i ma na swoim koncie już 12 punktów.
Od początku meczu na parkiecie było można wyczuć jego stawkę. Obie drużyny postawiły na atak i szybko strzelone gole miały im pomóc w kontrolowaniu gry. Sztuka ta udała się rudzianom. Po znakomitym podaniu, Dura wygrał pojedynek z bramkarzem gości i otworzył wynik rywalizacji. Bramka wyraźnie podłamała szczecinian. Z kolei cofnięta do defensywy Gwiazda pressingiem zmuszała rywala do prostych strat. Jeżeli już dochodziło do jakiegoś zagrożenia - na posterunku znajdował się Krzyśka.

Po atomowym uderzeniu Lokwenca w poprzeczkę wydawało się, że gol dla miejscowych to tylko kwestia czasu. Niewykorzystane sytuacje lubią się jednak mścić. Najpierw Kolec z najbliższej odległości trafił w słupek, ale chwilę później Kostyuchenko huknął z ponad dziesięciu metrów nie do obrony, czym doprowadził w stan euforii kibiców z dalekiej północy. Przyjechali oni do hali w Halembie w sile... trzech.

Bramka podrażniła tylko ambicje beniaminka. W efekcie czego, Miozga sprytnym strzałem zmieścił futbolówkę pod poprzeczką bramki strzeżonej przez Kubraka. - Nie można tracić tak frajerskich bramek! - pieklił się w przerwie spotkania Maciej Karczyński, prezes Pogoni.

Zarówno on, jak i inni włodarze szczecinian nie spodziewali się pewnie, że w drugiej części gry będą musieli się podporządkować swojemu przeciwnikowi. Golkipera Pogoni postraszył jeszcze Lokwenc, ale w następnej akcji Dura dobił bezpańską piłkę i ponownie utonął w objęciach kolegów.

Goście postawili wszystko na jedną kartę. Na osiem minut przed końcową syreną wycofali bramkarza i... po raz kolejny musieli wyciągać piłkę z siatki. Ich katem okazał się Dura, który wykończył składną kontrę swojego zespołu. Strzał Lewandowskiego w poprzeczkę nawet "kosmetycznie" nie zmienił wyniku i gospodarze mogli po czterdziestu minutach batalii odtańczyć taniec radości na środku swojej hali.[b]

[/b]Pod szatniami

[b]Sławomir Paluch[/b] (trener Gwiazdy): W poprzedniej rundzie grając z tymi samymi zespołami, nie mieliśmy na koncie punktów. Teraz jest ich sześć, co bardzo mnie cieszy. Zabrakło trochę zimnej krwi, bo mogliśmy wygrać jeszcze wyżej.

[b]Maciej Karczyński[/b] (prezes Pogoni): Nie wykorzystując swoich sytuacji nie mogliśmy dziś zwyciężyć. Gwiazda była zdecydowanie lepszym zespołem i wygrała zasłużenie.

[b]Rafał Krzyśka[/b] (bramkarz Gwiazdy): Bardzo obawiałem się tego spotkania. Dobra postawa mojego zespołu sprawiła, że utrzymanie Gwiazdy w ekstraklasie staje się coraz bardziej realne. Jestem zadowolony tym bardziej, że było to moje pierwsze zwycięstwo w barwach rudzkiej drużyny.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również