Gwiazda - Pogoń 2-1. "Kiedyś zła karta musiała się wreszcie odwrócić!"
21.03.2010
- Niewykorzystana sytuacja mogła się na nas zemścić w późniejszej fazie potyczki. Niezmiernie się cieszę, bo udało się zmieścić futbolówkę obok interweniującego bramkarza - uśmiechał się Sylwester Kryger, który już na początku wygrał pojedynek sam na sam z Patrykiem Konopką. Gwiazda z niespotykaną dotąd walecznością od razu rzuciła się na przeciwnika, ale ani Rabczak, ani Łągiewka nie zdołali podwyższyć. Po strzale tego drugiego piłka trafiła w słupek.
Zaskoczeni takim obrotem sprawy goście otrząsnęli się dopiero po kwadransie. Jednak spora w tym zasługa... Jędrzeja Jasińskiego, który jak na tacy wyłożył piłkę Łukaszowi Żebrowskiemu. Na szczęście dla miejscowych, był to jedyny gol "Portowców" tego dnia. - Ciężko powiedzieć czego zabrakło do zdobycia choćby punktu. Mając pewne utrzymanie, nie oznacza, że podeszliśmy do zawodów mało zmobilizowani - kręcił głową Patryk Konopka, golkiper Pogoni.
Również po zmianie stron obserwowaliśmy istną wymianę ciosów. Ten ostateczny padł ze strony rudzian, gdy znakomite podanie Łągiewki "do pustaka" wykończył Jacek Hewlik. - Trener podkreślał, że jest to spotkanie ostatniej szansy. Ja wykonałem przedmeczowe zalecenia, w których miałem szukać gry jeden na jeden - skromnie przyznał asystent decydującego trafienia.
Mimo usilnych prób szczecinian, górą za każdym razem okazywał się Tomasz Cielesta. Popularnemu "Cielakowi" sprzyjało również szczęście, bo po uderzeniach Mykoli Radko i Łukasza Tubackiego w sukurs przyszły mu słupki. Na półtorej minuty przed ostatnią syreną przyjezdni zaryzykowali i wycofali bramkarza, ale "lotny" Mariusz Lewandowski w sędziowskim protokole zdołał zapisać się jedynie w rubryce "przewinienia"... - Kiedyś zła karta musiała się wreszcie odwrócić! Oby podobnie było już do końca rozgrywek - stwierdził Kryger. - Dla nas pierwszy dzień wiosny mógłby odbywać się co tydzień - dodał uśmiechnięty Adrian Łągiewka.
Zaskoczeni takim obrotem sprawy goście otrząsnęli się dopiero po kwadransie. Jednak spora w tym zasługa... Jędrzeja Jasińskiego, który jak na tacy wyłożył piłkę Łukaszowi Żebrowskiemu. Na szczęście dla miejscowych, był to jedyny gol "Portowców" tego dnia. - Ciężko powiedzieć czego zabrakło do zdobycia choćby punktu. Mając pewne utrzymanie, nie oznacza, że podeszliśmy do zawodów mało zmobilizowani - kręcił głową Patryk Konopka, golkiper Pogoni.
Również po zmianie stron obserwowaliśmy istną wymianę ciosów. Ten ostateczny padł ze strony rudzian, gdy znakomite podanie Łągiewki "do pustaka" wykończył Jacek Hewlik. - Trener podkreślał, że jest to spotkanie ostatniej szansy. Ja wykonałem przedmeczowe zalecenia, w których miałem szukać gry jeden na jeden - skromnie przyznał asystent decydującego trafienia.
Mimo usilnych prób szczecinian, górą za każdym razem okazywał się Tomasz Cielesta. Popularnemu "Cielakowi" sprzyjało również szczęście, bo po uderzeniach Mykoli Radko i Łukasza Tubackiego w sukurs przyszły mu słupki. Na półtorej minuty przed ostatnią syreną przyjezdni zaryzykowali i wycofali bramkarza, ale "lotny" Mariusz Lewandowski w sędziowskim protokole zdołał zapisać się jedynie w rubryce "przewinienia"... - Kiedyś zła karta musiała się wreszcie odwrócić! Oby podobnie było już do końca rozgrywek - stwierdził Kryger. - Dla nas pierwszy dzień wiosny mógłby odbywać się co tydzień - dodał uśmiechnięty Adrian Łągiewka.
Polecane
Futsal Ekstraklasa