Gwiazda - Nova 3-4. Derbowe emocje! Sędziowie przyznali się do błędu
07.11.2009
Już pierwsze minuty pokazały, że katowiczanie myślą o szybkim rozstrzygnięciu meczu na swoją korzyść. Przyjezdni bardzo "wysoko" zaatakowali rywala, który siłą rzeczy został zepchnięty do defensywy. - Zbyt głęboko gramy w obronie! - pieklił się Mirosław Miozga, najbardziej doświadczony w szeregach Gwiazdy, który raz za razem mobilizował swoich kolegów z drużyny.
Jego słowa najwidoczniej trafiły w próżnię, bo Nova w krótkim odstępie czasu "użądliła" dwukrotnie. Wynik spotkania otworzył Douglas. Chwilę potem dokładne podanie z rzutu rożnego Korczyńskiego, strzałem bez przyjęcia na gola zamienił Mirga. Na niekorzyść gości, owe "użądlenia" nie okazały się "śmiertelne" dla uodpornionych rudzian. Efekt? Kontaktowa bramka Rabczaka, który dobił "wyplutą" przed Bednarczyka piłkę. - Wiedzieliśmy, że czeka nas ciężkie zadanie. Szkoda, że nie potrafimy się odpowiednio skoncentrować. Ciężko pracujemy na korzystny rezultat, a później tracimy gole w dziecinny sposób - kręcił głową Zbigniew Mirga.
Grający coraz odważniej gospodarze na chwilę tylko zagapili się w obronie. Jak wykorzystywać prezenty pokazał im Halison. Gwiazda odpowiedziała jeszcze przed przerwą. Po uderzeniu w słupek Miozgi, z pomocą pospieszył Rabczak, który wlał nadzieję w serca miejscowych kibiców. Kiedy na początku drugiej odsłony trafienie dla katowiczan dołożył Halison, wydawało się, że jest już "po zawodach". Nic bardziej mylnego, bo największe emocje miały dopiero nadejść...
Gwiazda nie mając nic do stracenia zagrała va banque i wprowadziła lotnego bramkarza. Ciężar gry na swoje barki wziął Miozga, który fantastycznym strzałem w "okienko" zmniejszył rezultat. - Daliśmy z siebie wszystko, ale ten gol ani trochę nie cieszy. Można się załamać! Wszystko przez błędną ocenę sędziego, który podjął taką, a nie inną decyzję... - denerwował się "Miro".
Piłkarz gospodarzy nawiązał do ostatniej akcji spotkania. Na trzy sekundy przed końcową syreną, uderzenie zza pola karnego zostało - o czym później utwierdził zapis wideo - zablokowane ręką przez jednego z graczy Novej. Arbiter nie zauważając przewinienia, nakazał grać dalej. - Nie widziałem tej sytuacji, ale być może tak było. Gdyby wcześniej rozjemcy gwizdali faule na naszych zawodnikach, to równie dobrze my mielibyśmy rzut karny - odpowiedział Mirga.
Fala gwizdów niczego już nie zmieniła, a sędziowie oglądając powtórki na kamerze, przyznali się do błędu... - Jednak co z tego? - retorycznie pytali włodarze z Rudy Śląskiej.
Jego słowa najwidoczniej trafiły w próżnię, bo Nova w krótkim odstępie czasu "użądliła" dwukrotnie. Wynik spotkania otworzył Douglas. Chwilę potem dokładne podanie z rzutu rożnego Korczyńskiego, strzałem bez przyjęcia na gola zamienił Mirga. Na niekorzyść gości, owe "użądlenia" nie okazały się "śmiertelne" dla uodpornionych rudzian. Efekt? Kontaktowa bramka Rabczaka, który dobił "wyplutą" przed Bednarczyka piłkę. - Wiedzieliśmy, że czeka nas ciężkie zadanie. Szkoda, że nie potrafimy się odpowiednio skoncentrować. Ciężko pracujemy na korzystny rezultat, a później tracimy gole w dziecinny sposób - kręcił głową Zbigniew Mirga.
Grający coraz odważniej gospodarze na chwilę tylko zagapili się w obronie. Jak wykorzystywać prezenty pokazał im Halison. Gwiazda odpowiedziała jeszcze przed przerwą. Po uderzeniu w słupek Miozgi, z pomocą pospieszył Rabczak, który wlał nadzieję w serca miejscowych kibiców. Kiedy na początku drugiej odsłony trafienie dla katowiczan dołożył Halison, wydawało się, że jest już "po zawodach". Nic bardziej mylnego, bo największe emocje miały dopiero nadejść...
Gwiazda nie mając nic do stracenia zagrała va banque i wprowadziła lotnego bramkarza. Ciężar gry na swoje barki wziął Miozga, który fantastycznym strzałem w "okienko" zmniejszył rezultat. - Daliśmy z siebie wszystko, ale ten gol ani trochę nie cieszy. Można się załamać! Wszystko przez błędną ocenę sędziego, który podjął taką, a nie inną decyzję... - denerwował się "Miro".
Piłkarz gospodarzy nawiązał do ostatniej akcji spotkania. Na trzy sekundy przed końcową syreną, uderzenie zza pola karnego zostało - o czym później utwierdził zapis wideo - zablokowane ręką przez jednego z graczy Novej. Arbiter nie zauważając przewinienia, nakazał grać dalej. - Nie widziałem tej sytuacji, ale być może tak było. Gdyby wcześniej rozjemcy gwizdali faule na naszych zawodnikach, to równie dobrze my mielibyśmy rzut karny - odpowiedział Mirga.
Fala gwizdów niczego już nie zmieniła, a sędziowie oglądając powtórki na kamerze, przyznali się do błędu... - Jednak co z tego? - retorycznie pytali włodarze z Rudy Śląskiej.
Polecane
Futsal Ekstraklasa