Gwiazda - Marioss 4-1. Ekstraklasa znowu w Rudzie Śląskiej!

06.09.2009
- Przeciwnik już przed spotkaniem zdawał sobie sprawę, że nie ma szans na zwycięstwo - przyznał Rafał Jarzmik, trener Gwiazdy, która w dwumeczu o ekstraklasę rozbiła Marioss Wawelno.
Kibice zgromadzeni w hali na Halembie oczekiwali zbliżonego wyniku do środowej konfrontacji. Szybko jednak okazało się, że goście nie przyjechali do Rudy Śląskiej na wycieczkę. Mimo ośmioosobowego (w tym dwóch bramkarzy i grający trener!) składu, to Marioss otworzył wynik rywalizacji. Dokładne podanie Rabandy - strzałem bez przyjęcia - na gola zamienił Niedworok.

- Gwiazda musi teraz biegać. Jeśli rozszerzymy naszą grę, będziemy mieli więcej czasu na konstruowanie akcji - mobilizował swoich partnerów Dariusz Lubczyński, który w pierwszej części meczu z własnej połówki konstruował akcje przyjezdnych.

Rozluźnieni rudzianie dali się wyszumieć rywalowi i zaatakowali dopiero po przerwie. Najpierw po sprytnie rozegranym rzucie wolnym do wyrównania doprowadził Wolański, a kilkadziesiąt sekund później, drugie trafienie dołożył Miozga. Kolejne bramki były dziełem Hewlika i Rabczaka. Gospodarze mieli jeszcze szansę na podwyższenie wyniku, ale na ich drodze stawał dobrze dysponowany Sułkowski. Golkiper Mariossa między innymi wygrał pojedynek z trenerem Gwiazdy i po przedłużonym rzucie karnym okazał się lepszy od Jarzmika. - Przeciwnik już przed spotkaniem zdawał sobie sprawę, że nie ma szans na ekstraklasę. Stąd bardzo głęboko cofnął się do defensywy - wskazał Rafał Jarzmik.

Ostatnie pięć minut miejscowi zagrali z wykorzystaniem lotnego bramkarza. Rezultat mimo usilnych starań raz jednych, raz drugich, nie uległ już zmianie. - Chcieliśmy wypróbować niektóre elementy w ataku pozycyjnym, które ćwiczymy na treningach - dodał trener rudzian.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również