Gwiazda - Grembach 4-5. Niecodzienny hat-trick zawodnika gości
20.12.2009
Od pierwszej akcji spotkania sąsiadów z tabeli byliśmy świadkami obustronnej wymiany ciosów. Lepsze wrażenie sprawiali goście, jednak zarówno Maciągowi, jak i Olejniczakowi brakowało szczęścia przy wykończeniu akcji. Pod drugą bramką minimalnie pomylił się Miozga. Chwilę potem "Miro" mógł już unieść ręce w geście triumfu. Po jego strzale piłka odbiła się jeszcze od Szymczaka i kompletnie zmyliła bezradnego Pundę. Zawodnik przyjezdnych zrehabilitował się po niespełna minucie i doprowadził do wyrównania. - Dobrze, że stało się to w tak krótkim czasie, bo mogło się to dla nas źle skończyć - przyznał zdobywca... obu bramek.
Okres przedświąteczny ujawnił się również u golkipera Gwiazdy. Cielesta tak niefortunnie wprowadził futbolówkę do gry, że Kamiński przeciął wślizgiem jej lot i ustalił wynik do przerwy.
- Gramy tak, jakbyśmy nie mieli już sił! - pieklił się Mrosław Miozga przy strefie zmian swojego zespołu po tym, jak Grembach dwukrotnie korzystał z prezentów gospodarzy na początku drugiej odsłony. Najpierw uderzeniem z daleka popisał się Szymczak - kompletując tym samym "fałszywego" hat-tricka - a czwarte trafienie dołożył Maciąg, skutecznie egzekwując rzut wolny.
Gdy do końca pojedynku pozostawało aż 12 minut, rudzianie zdecydowali się na wprowadzenie lotnego bramkarza. W jego roli wystąpił niezawodny Miozga, który kilkanaście sekund później huknął nie do obrony zza pola karnego. - Być może zbyt późno podjęliśmy to ryzyko? - zastanawiał się 34-latek. Grembach z kolei szansę zwietrzył w uderzeniach z własnej połowy. Trzecia próba okazała się udana, a gola do opuszczonej "świątyni" miejscowych zdobył Hyży.
Przez dziesięć minut gospodarze nie schodzili z połówki przeciwnika. No, może z małymi wyjątkami, bo kiedy za dwie żółte kartki plac gry opuścić musiał Gładczak, do głosu doszli goście. Gwiazda dwuminutowy szturm przetrzymała, a kiedy skompletowała swój skład, za sprawą Rakowskiego i Łągiewki była już o krok od remisu... - Całe szczęście, że utrzymaliśmy korzystny rezultat, bo mielibyśmy pretensje wyłącznie do siebie. Oddaliliśmy się od już strefy spadkowej na tyle, że teraz spokojnie możemy patrzeć w górę tabeli - ocenił Michał Szymczak.
Okres przedświąteczny ujawnił się również u golkipera Gwiazdy. Cielesta tak niefortunnie wprowadził futbolówkę do gry, że Kamiński przeciął wślizgiem jej lot i ustalił wynik do przerwy.
- Gramy tak, jakbyśmy nie mieli już sił! - pieklił się Mrosław Miozga przy strefie zmian swojego zespołu po tym, jak Grembach dwukrotnie korzystał z prezentów gospodarzy na początku drugiej odsłony. Najpierw uderzeniem z daleka popisał się Szymczak - kompletując tym samym "fałszywego" hat-tricka - a czwarte trafienie dołożył Maciąg, skutecznie egzekwując rzut wolny.
Gdy do końca pojedynku pozostawało aż 12 minut, rudzianie zdecydowali się na wprowadzenie lotnego bramkarza. W jego roli wystąpił niezawodny Miozga, który kilkanaście sekund później huknął nie do obrony zza pola karnego. - Być może zbyt późno podjęliśmy to ryzyko? - zastanawiał się 34-latek. Grembach z kolei szansę zwietrzył w uderzeniach z własnej połowy. Trzecia próba okazała się udana, a gola do opuszczonej "świątyni" miejscowych zdobył Hyży.
Przez dziesięć minut gospodarze nie schodzili z połówki przeciwnika. No, może z małymi wyjątkami, bo kiedy za dwie żółte kartki plac gry opuścić musiał Gładczak, do głosu doszli goście. Gwiazda dwuminutowy szturm przetrzymała, a kiedy skompletowała swój skład, za sprawą Rakowskiego i Łągiewki była już o krok od remisu... - Całe szczęście, że utrzymaliśmy korzystny rezultat, bo mielibyśmy pretensje wyłącznie do siebie. Oddaliliśmy się od już strefy spadkowej na tyle, że teraz spokojnie możemy patrzeć w górę tabeli - ocenił Michał Szymczak.
Polecane
Futsal Ekstraklasa