Gwiazda - Clearex 2-1. Narzeczona trenera na trybunach zrobiła swoje!
24.04.2011
Od początku zawodów inicjatywa należała do gości z Chorzowa. Sparaliżowani stawką miejscowi ograniczali się wyłącznie do kontrataków, z których niewiele jednak wynikało... Po stronie chorzowian między innymy świetnie strzelał Damian Ficek, ale tego dnia grający trener Gwiazdy, Rafał Krzyśka, pokazał, że nie od parady występował w reprezentacji Polski.
- W którym dokładnie rzędzie na trybunach siedzi ta jego narzeczona? Bo to, co "Krzycha" dzisiaj broni, to jest aż niemożliwe! - pytał jeden z dziennikarzy w przerwie spotkania. Dopiero po kwadransie jego podopieczni zrozumieli, o co idzie gra. Ariel Piasecki wpakował piłkę między słupkiem, a dobrze dysponowanym Pawłem Pstrusińskim strzegącym bramki Cleareksu.
Mimo prowadzenia gry przez Clearex, to Gwiazda była bliższa podwyższenia. Okazji sam na sam z golkiperem przyjezdnych nie wykorzystał jednak Adrian Zabłocki, a jedynie milimetry zadecydowały o tym, że po akcji Bartłomieja Nogi i Adama Jonczyka wynik nie brzmiał 2-0.
Po zmianie stron sytuacja diametralnie odwróciła się. Pierwszy strzał i od razu wyrównanie! Uderzenie Krzysztofa Salisza trafiło jeszcze w nogę jednego z zawodników Gwiazdy i zmyliło bezradnego Krzyśkę. - Mieliśmy się piąć w górę, a tymczasem nie mamy nawet punktu. Przeciwnik murował dostęp do swojej bramki niemal cały pojedynek, a jednak wygrał. Przeważaliśmy w grze w piłkę, ale co z tego, skoro nic z tego nie wyniknęło - podkreślał Salisz.
Akcję meczową miejscowi przeprowadzili na 48 sekund przed końcowa syreną. W zamieszaniu podbramkowym, najprzytomniejszy okazał się Tomasz Klimas, który wpakował futbolówkę do siatki, czym uszczęśliwił siebie, kolegów i całą rudzką publiczność. - Pokazaliśmy śląski charakter! Pierwsza bramka to łut szczęścia, ale później pokazaliśmy klasę. Ekstraklasa w Rudzie Śląskiej? Wciąż bardzo w to wierzę! - uśmiechał się szkoleniowiec Gwiazdy, który po zakończeniu wywiadów czekał wyłącznie na nagrodę w postaci buziaka swojej kobiety...
Zasłużył nie tylko on. Następny mecz rudzianie rozegrają w sobotę, a zmierzą się Wisłą Kraków.
- W którym dokładnie rzędzie na trybunach siedzi ta jego narzeczona? Bo to, co "Krzycha" dzisiaj broni, to jest aż niemożliwe! - pytał jeden z dziennikarzy w przerwie spotkania. Dopiero po kwadransie jego podopieczni zrozumieli, o co idzie gra. Ariel Piasecki wpakował piłkę między słupkiem, a dobrze dysponowanym Pawłem Pstrusińskim strzegącym bramki Cleareksu.
Mimo prowadzenia gry przez Clearex, to Gwiazda była bliższa podwyższenia. Okazji sam na sam z golkiperem przyjezdnych nie wykorzystał jednak Adrian Zabłocki, a jedynie milimetry zadecydowały o tym, że po akcji Bartłomieja Nogi i Adama Jonczyka wynik nie brzmiał 2-0.
Po zmianie stron sytuacja diametralnie odwróciła się. Pierwszy strzał i od razu wyrównanie! Uderzenie Krzysztofa Salisza trafiło jeszcze w nogę jednego z zawodników Gwiazdy i zmyliło bezradnego Krzyśkę. - Mieliśmy się piąć w górę, a tymczasem nie mamy nawet punktu. Przeciwnik murował dostęp do swojej bramki niemal cały pojedynek, a jednak wygrał. Przeważaliśmy w grze w piłkę, ale co z tego, skoro nic z tego nie wyniknęło - podkreślał Salisz.
Akcję meczową miejscowi przeprowadzili na 48 sekund przed końcowa syreną. W zamieszaniu podbramkowym, najprzytomniejszy okazał się Tomasz Klimas, który wpakował futbolówkę do siatki, czym uszczęśliwił siebie, kolegów i całą rudzką publiczność. - Pokazaliśmy śląski charakter! Pierwsza bramka to łut szczęścia, ale później pokazaliśmy klasę. Ekstraklasa w Rudzie Śląskiej? Wciąż bardzo w to wierzę! - uśmiechał się szkoleniowiec Gwiazdy, który po zakończeniu wywiadów czekał wyłącznie na nagrodę w postaci buziaka swojej kobiety...
Zasłużył nie tylko on. Następny mecz rudzianie rozegrają w sobotę, a zmierzą się Wisłą Kraków.
Polecane
Futsal Ekstraklasa