Gwiazda - Boruta Zgierz 0-8. Najlepiej zagrali... byli zawodnicy Hurtapu
16.09.2010
Aż czterech z pierwszej piątki przyjezdnych, to byli gracze wicemistrza Polski z Łęczycy. Po wycofaniu się z rozgrywek Hurtapu zakotwiczyli w Zgierzu... - I było to widać na parkiecie. Są z najwyższej krajowej półki - komplementował rywali Rafał Krzyśka, szkoleniowiec Gwiazdy.
Goście od początku ruszyli do huraganowych ataków i już po 10 minutach jasne było, że tajemnicą pozostanie jedynie rozmiar ich zwycięstwa. - Udało się szybko zdobyć gola, a później gra toczyła się pod nasze dyktando. Trenujemy w takim zestawieniu dopiero dziesięć dni, więc kilka mankamentów nie zdążyliśmy wyeliminować - zaznaczał Igor Sobalczyk, autor hat-tricka. - Umiejętności indywidualne były po naszej stronie i to zadecydowało o przebiegu meczu - dodał.
Rudzianie z każdą upływającą minutą stwarzali sobie coraz to dogodniejsze sytuacje. Najlepszych z nich nie wykorzystali Jacek Hewlik i Marek Bugański, którzy zmarnowali okazje sam na sam z Dariuszem Słowińskim. Na koncert zgierzan tego dnia nie było mocnych...
Co warte podkreślenia, od dwucyfrowej porażki rudzian uchroniła dobra - mimo ośmiu puszczonych goli - postawa bramkarza, Macieja Rozmusa, który po zmianie stron między innymi obronił uderzenie z przedłużonego rzutu karnego Mariusza Milewskiego. - Ale nie mogę być zadowolony ze swojego występu, bo przy kilku trafieniach rywali mogłem zachować się lepiej. Teraz pozostaje nam czekać na następny mecz w Szczecinie - przyznał golkiper Gwiazdy.
Niewiele zabrakło, by miejscowi zapisali po swojej stronie chociaż trafienie honorowe. Seryjnie marnowali dogodne sytuacje, więc Boruta pozwoliła sobie na występ z lotnym bramkarzem i grę bez żadnego obciążenia psychicznego. - Przeciwnikom w starciu z Gwiazdą z meczu na mecz powinno być jednak coraz trudniej. To bardzo młoda drużyna, która chce się uczyć. Ma możliwość robić to od najlepszych, więc nie skreślałbym jej na starcie - zauważył Sobalczyk.
Goście od początku ruszyli do huraganowych ataków i już po 10 minutach jasne było, że tajemnicą pozostanie jedynie rozmiar ich zwycięstwa. - Udało się szybko zdobyć gola, a później gra toczyła się pod nasze dyktando. Trenujemy w takim zestawieniu dopiero dziesięć dni, więc kilka mankamentów nie zdążyliśmy wyeliminować - zaznaczał Igor Sobalczyk, autor hat-tricka. - Umiejętności indywidualne były po naszej stronie i to zadecydowało o przebiegu meczu - dodał.
Rudzianie z każdą upływającą minutą stwarzali sobie coraz to dogodniejsze sytuacje. Najlepszych z nich nie wykorzystali Jacek Hewlik i Marek Bugański, którzy zmarnowali okazje sam na sam z Dariuszem Słowińskim. Na koncert zgierzan tego dnia nie było mocnych...
Co warte podkreślenia, od dwucyfrowej porażki rudzian uchroniła dobra - mimo ośmiu puszczonych goli - postawa bramkarza, Macieja Rozmusa, który po zmianie stron między innymi obronił uderzenie z przedłużonego rzutu karnego Mariusza Milewskiego. - Ale nie mogę być zadowolony ze swojego występu, bo przy kilku trafieniach rywali mogłem zachować się lepiej. Teraz pozostaje nam czekać na następny mecz w Szczecinie - przyznał golkiper Gwiazdy.
Niewiele zabrakło, by miejscowi zapisali po swojej stronie chociaż trafienie honorowe. Seryjnie marnowali dogodne sytuacje, więc Boruta pozwoliła sobie na występ z lotnym bramkarzem i grę bez żadnego obciążenia psychicznego. - Przeciwnikom w starciu z Gwiazdą z meczu na mecz powinno być jednak coraz trudniej. To bardzo młoda drużyna, która chce się uczyć. Ma możliwość robić to od najlepszych, więc nie skreślałbym jej na starcie - zauważył Sobalczyk.
Polecane
Futsal Ekstraklasa