Grembach - Gwiazda 8-6. Spadek w niecodziennych okolicznościach!

01.05.2010
Rudzianie po trzech kolejnych zwycięstwach musieli uznać wyższość Grembacha. Co gorsza, w ostatniej akcji meczu wygrał również GKS Jachym i to on - kosztem Gwiazdy - zagra w barażach.
- Jak to jest możliwe?! Nie umiecie wykonać poprawnie czterech podań? - Mirosław Miozga szalał ze złości poza parkietem. Najbardziej doświadczony zawodnik w szeregach Gwiazdy, za nadmiar żółtych kartek nie mógł wystąpić w dzisiejszych zawodach i jego brak okazał się dla przyjezdnych niepowetowaną stratą. Rudzianie przez 22 minuty gry w żadnym elemencie futsalowego rzemiosła nie przypominali zespołu, który zwyciężył w trzech ostatnich meczach.

Już w pierwszej połowie na listę strzelców wpisywali się Robert Hyży i Michał Marciniak. Zwłaszcza bramka na 3-0 byłą godna uwagi. Piłkarze ze Zgierza popisali się koronkową akcją i bezlitośnie rozklepali defensywę przeciwnika. Rudzianie były chyba w takim szoku, że po zmianie stron w dwie minuty (!) dali sobie wbić kolejne trzy trafienia. Mogło być jeszcze więcej, ale Tomasz Cielesta wygrał pojedynek sam na sam z Marciniakiem. Później golkiper przyjezdnych ustąpił w bramce miejsca Damianowi Fickowi i stała się rzecz niezwykła!

Podopieczni Arkadiusza Grzywaczewskiego w ciągu 10 minut wreszcie pokazali charakter i strzelili aż pięć goli! Niestety, pójście na wymianę ognia poskutkowało tym, że i gospodarze mieli swoje okazje. Dwie z nich znalazły drogę do siatki. - Jeśli w Toruniu tak to się zakończy, to powinniśmy iść tam na kolanach... - rzucił Sylwester Kryger jeszcze w trwania spotkania. Wówczas Marwit remisował z GKS-em Jachym 2-2, co dawało Gwieździe upragnione baraże.

Stało się jednak coś nieprawdopodobnego, bo tyszanie zdobyli decydującego gola na 28 sekund przed końcową syreną i tym samym Gwiazda spadła z ekstraklasy! Nasłuchujący wieści z Kujaw piłkarze ze Śląska jeszcze długo nie mogli uwierzyć w zaistniały stan rzeczy. Ze spuszczonymi głowami nie opuszczali parkietu. Tę "Majówkę" zapamiętają na bardzo długo...
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również