Grali w Zagłębiu i Podbeskidziu. Jeden może zadebiutować, drugi... obejrzeć

23.02.2012
Łukasz Mierzejewski i Łukasz Ganowicz to gracze, którzy łączą Podbeskidzie Bielsko-Biała i Zagłębie Lubin. Pierwszy ma szansę w sobotę zadebiutować u "Górali", drugi... przypadkiem będzie wtedy w Bielsku.
Choć Ganowicz jest związany z Lubinem silniej, bo w tym mieście się urodził, to w Zagłębiu więcej czasu spędził Mierzejewski. Obaj obrońcy grali zresztą w zespole z Dolnego Śląska w czasach nieodległych od siebie, ale jednak zupełnie innych. Mierzejewski spędził w drużynie "Miedziowych" trzy i pół sezonu. W tym czasie zdobył z Zagłębiem trzecie miejsce (pomógł w tym osławiony mecz z Cracovią) i mistrzostwo Polski. - Czy to był najlepszy czas w mojej karierze? Ciężko rozstrzygnąć. Z jednej strony, zdobyłem tam swoje drugie mistrzostwo kraju, ale jednak byłem wtedy rezerwowym, wchodzącym z ławki. A na przykład w Cracovii grałem regularnie i dobrze. Dlatego to miły czas, ale czy najlepszy...? - zastanawia się nowy gracz "Górali".

Z kolei Ganowicz rozegrał w Zagłębiu jeden sezon, tyle, że I-ligowy. Pomógł zespołowi wrócić do ekstraklasy, a on sam... trafił do Bielska-Białej. Wyniki były jednak dalekie od oczekiwanych, a piłkarz po sezonie, w nieprzyjemnej atmosferze rozstał się z klubem. - Podbeskidzie wspominam bardzo dobrze, poza pewnymi szczegółami - zaznacza mimo wszystko obrońca. Po rozstaniu z "Góralami" trafił do III-ligowej Odry Opole, a w tym sezonie występuje w grającym ligę wyżej MKS-ie Kluczbork. To właśnie za sprawą tej drużyny w sobotę pojawi się w Bielsku-Białej. - Podbeskidzie gra w sobotę z Zagłębiem? - dziwi się zawodnik. - A ja akurat będę w Bielsku, bo gramy tam sparing z Termaliką Nieciecza. Mecz mamy o 10:30, więc może będzie szansa coś potem obejrzeć i porozmawiać - mów "Gana".

W tym czasie Mierzejewski może zaliczać swój pierwszy występ w Podbeskidziu. Kartkowa pauza Marka Sokołowskiego otwiera przed nim szansę debiutu. Trzeba jednak wygrać rywalizację z Tomaszem Górkiewiczem. - Jestem już zdrowy, przepracowałem cały mikrocykl, więc pozostaję do dyspozycji trenera. Czy mnie wystawi? Zobaczymy, ale do meczu szczególnie i tak nie będę podchodził. W końcu przeciwko Zagłębiu grałem już wiele razy - zauważa boczny defensor.

Natomiast Ganowicz daje obu zespołom równe szanse na wygraną, ale minimalnie bardziej życzyłby jej Zagłębiu. - Ono bardziej potrzebuje punktów. Podbeskidziu już niewiele brakuje do utrzymania, które i tak osiągnie. Jeśli przegra z lubinianami to nic złego się nie stanie - mówi. - A kto wygra? To sprawa otwarta, bo w ekstraklasie wszyscy poza ŁKS-em są w miarę równi piłkarsko i fizycznie. Podbeskidzie już też się do tego zalicza. Faworyci są tylko na papierze, bo potem Górnik Zabrze, niby osłabiony, wygrywa z Legią Warszawa. Nie ukrywam jednak, że postawa Zagłębia jest dla mnie rozczarowaniem, bo przy takich możliwościach organizacyjnych i finansowych klub nie powinien się pałętać w walce o utrzymanie. Ale na koniec sezonu wyjdą z tego dołka, bo są od nich jednak słabsze ekipy - kończy Łukasz Ganowicz.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również