Grał w Piaście Gliwice - teraz jest czołową postacią GAF Jasnej
Nie od początku kariera Mizgajskiego była usłana różami… – Moje losy różnie wyglądały. Piłka halowa przeplatała się z trawiastą. Grało się raz tu, raz tam. W pewnym momencie pojawiła się okazja gry w Tango Gliwice, a później w Radanie Gliwice. Następnie była decyzja, że przenoszę się na duże boisko. Zakontraktowano mnie w Piaście Gliwice, Ruchu Chorzów i Rakowie Częstochowa. W jednym klubie grałem więcej, w innym mniej. W pewnym momencie zdałem sobie jednak sprawę, że z tego nie wyżyję i podjąłem kolejną ważną decyzję w życiu – zrezygnowałem z kontynuowania kariery na rzecz normalnej pracy – zdradza swój koniec z dużym boiskiem były kapitan GAF Jasnej Gliwice, Maciej Mizgajski.
- Nagle – po tym jak już podjąłem pracę – odezwał się do mnie prezes Tomasz Kulczycki i zaproponował grę właśnie w Jasnej. Decyzja była prosta bo chciałem grać w piłkę! Zaczęliśmy współpracować od II ligi, szybko zrobiliśmy ekstraklasę i teraz jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. Ten sukces bardzo cieszy – dodaje Mizgajski.
„Mizgaj” to jeden z tych zawodników, który zbierał doświadczenie zarówno w piłce nożnej trawiastej jak i w futsalu. – Sposób gry różni się zdecydowanie. Na hali trzeba być szybszym, bo gra jest zdecydowanie bardziej dynamiczna. Jak nie nadążasz – to odstajesz. Decyzję podejmiesz o sekundę za późno – poległeś. Na trawiastym boisku tego nie ma. Nawet jak się człowiek zamyśli to zawsze sytuację da się uratować – dodaje „Mizgaj”.
Obrońca jest obecnie kapitanem zespołu. – Bardzo mnie cieszy to, że mogę piastować rolę kapitana drużyny. Wiadomo, że presja jest wtedy na mnie dużo większa, ale czuję się też bardzo dobrze. Bycie kapitanem to na pewno duży honor – zaznacza.
Czym się zawodnik z Jasnej zajmuje poza futsalem? – Od 1998 jestem wielkim fanem Interu Mediolan! Nawet byłem ostatnio niedaleko stadionu, ale jeszcze nie udało się tam zawitać. Jednak co się odwlecze…