Gracz tyszan: "Byłem cieniem samego siebie". Czy wróci do Bielska?
20.06.2011
Pochodzący z Czechowic-Dziedzic młody skrzydłowy, bądź napastnik, nie może być zadowolony z minionego sezonu. W letnich sparingach Podbeskidzia był wiodącą postacią i wydawało się, że będzie regularnie występował w podstawowym składzie. Jesienią zagrał jednak tylko w siedmiu meczach, w których strzelił jedną bramkę. Trener Robert Kasperczyk zdecydował się więc na ponowne wypożyczenie go do Tychów, gdzie świetnie spisywał się w latach 2008-2010.
Tym razem jednak nie było tak dobrze. - To była bardzo bardzo słaba runda w moim wykonaniu. Byłem cieniem samego siebie, w porównaniu do czasów trenera Mirosława Smyły. Może to dlatego, że zimą na obozie przygotowawczym z Podbeskidziem złapałem kontuzję. Gdy już ją wyleczyłem, nabawiłem się w Tychach następnej. Nie mogłem dojść do siebie - mówi 22-letni zawodnik.
Bielszczanie jednak go nie przekreślili. - Już były jakieś wstępne rozmowy z Podbeskidziem, ale nie mogę na sto procent powiedzieć, czy będę jesienią w Tychach, czy w Bielsku. Sam chciałbym przede wszystkim grać. W ekstraklasie może być o to ciężko, trzeba patrzeć realnie. Gdybym miał do wyboru występy w Młodej Ekstraklasie albo w II lidze, nie wahałbym się. Z MESĄ zetknąłem się, grając w Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski, zaraz po powstaniu tych rozgrywek. Wtedy jeszcze jakoś to wyglądało, ale teraz, nie oszukujmy się, to piłka juniorska. W II lidze gra się o coś, na mecze przychodzą ludzie. A w Młodej Ekstraklasie tylko rodzice i... czasem trener - kończy były gracz Pasjonata Dankowice.
W rundzie wiosennej Żyła zagrał w 14 meczach GKS-u i zdobył jedną bramkę.
Tym razem jednak nie było tak dobrze. - To była bardzo bardzo słaba runda w moim wykonaniu. Byłem cieniem samego siebie, w porównaniu do czasów trenera Mirosława Smyły. Może to dlatego, że zimą na obozie przygotowawczym z Podbeskidziem złapałem kontuzję. Gdy już ją wyleczyłem, nabawiłem się w Tychach następnej. Nie mogłem dojść do siebie - mówi 22-letni zawodnik.
Bielszczanie jednak go nie przekreślili. - Już były jakieś wstępne rozmowy z Podbeskidziem, ale nie mogę na sto procent powiedzieć, czy będę jesienią w Tychach, czy w Bielsku. Sam chciałbym przede wszystkim grać. W ekstraklasie może być o to ciężko, trzeba patrzeć realnie. Gdybym miał do wyboru występy w Młodej Ekstraklasie albo w II lidze, nie wahałbym się. Z MESĄ zetknąłem się, grając w Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski, zaraz po powstaniu tych rozgrywek. Wtedy jeszcze jakoś to wyglądało, ale teraz, nie oszukujmy się, to piłka juniorska. W II lidze gra się o coś, na mecze przychodzą ludzie. A w Młodej Ekstraklasie tylko rodzice i... czasem trener - kończy były gracz Pasjonata Dankowice.
W rundzie wiosennej Żyła zagrał w 14 meczach GKS-u i zdobył jedną bramkę.
Polecane
II liga