Gracz Rekordu: W naszej lidze nie ma takich zespołów jak Uragan i Energia

16.08.2011
Rekordowi Bielsko-Biała nie udało się obronić tytułu w Beskidy Futsal Cup, ale bielszczanie mogą być zadowoleni z formy prezentowanej na miesiąc przed ligą, bowiem nie przegrali ani jednego meczu.
- Bardzo nas cieszy, że zremisowaliśmy z Energią Lwów, która okazała się zwycięzcą turnieju. To dobrze o nas świadczy. Do finału nie weszliśmy, bo z Żyliną wygraliśmy tylko trzema bramkami, a żeby myśleć o pierwszym miejscu trzeba było wygrać chyba... dwudziestoma. Turniej był bardzo dobry. A granie z takimi ukraińskimi zespołami na pewno dużo daje - przyznaje Wojciech Łysoń, zawodnik drużyny z Cygańskiego Lasu.

W zespole Rekordu kibicom pokazano już kilka zmian, jakie zaszły w kadrze latem. Na parkiecie nie ujrzeliśmy już Piotra Pawełka ani Macieja Rozmusa, rezerwowego bramkarza. Zwłaszcza strata tego pierwszego może się wydawać bolesna. - Piotrek skończył karierę, a on słynął z tego, że zawsze w każdym meczu dawał nam taką waleczność. Ale przyszli za to nowi - Jan Janovsky, Damian Wojtas - więc nie jesteśmy słabsi. A rewolucji też u nas nie było - mówi Łysoń.

Bielszczanie, po zajęciu trzeciego miejsca, zapowiadali, że chcą w kolejnym sezonie powalczyć o coś więcej, lub choćby zmniejszyć dystans do Akademii Futsal Pniewy i Wisły Kraków. Skoro z mocnymi ukraińskimi zespołami poszło tak dobrze, to teraz powinno był tylko... łatwiej. - Nie do końca. Wprawdzie nie ma w naszej lidze takich drużyn jak Energia czy Uragan Iwano-Frankowsk, ale turniej to tylko turniej. A liga to granie przez cały sezon. To coś zupełnie innego - kończy Wojciech Łysoń.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również