Gracz Rekordu: Byliśmy pewni, że będziemy musieli strzelać karne

01.04.2012
Łukasz Mentel, zawodnik Rekordu Bielsko-Biała, musiał w pierwszej połowie wczorajszego meczu z Cleareksem Chorzów wykonywać rzuty karne. - Dobrze, że jest choć 30% skuteczności - uśmiecha się.
Obie drużyny w Bielsku szybko złapały po pięć przewinień i wiadomo było, że zaraz posypią się też przedłużone rzuty karne. Dla Rekordu trzy razy strzelał Mentel. Raz trafił, raz uderzył obok słupka, a raz jego uderzenie obronił bramkarz. - Fajnie, że chociaż jedna wpadła. Jest 30% skuteczności - uśmiecha się Mentel. - Byliśmy pewni, że te karne będziemy strzelać, bo wiemy, jak gra Clearex. Ćwiczyliśmy to w czwartek na treningu i wtedy wyglądało to nieźle - przyznaje.

Po ostatnich spotkaniach bielszczanie mieli prawo obawiać się chorzowian. - To prawda, nie mieliśmy miłych wspomnień. W ostatnim czasie ponieśliśmy z nimi dwie porażki - w lidze i w Pucharze Polski. Teraz jednak my cieszymy się z wygranej i mam nadzieję, że w niedzielę będzie podobnie. A co dalej - zobaczymy. Łatwo na pewno nie było. Ten wysoki wynik (7-3) to konsekwencja wycofania bramkarza. My dobrze broniliśmy, fajnie ta defensywa wyglądała i to skutkowało trzema bramkami w końcówce - mówi.

Zanim jednak były udane ostatnie trzy minuty, Rekord musiał przeżywać pewną nerwówkę. Szybko nałapał w drugiej połowie faule i skończyło się to przedłużonym rzutem karnym. - Dobrze, że nierozgrzany Witek Zając wszedł i go obronił, bo to był gorący moment. Szkoda też tej bramki straconej tuż po przerwie. A w szatni mówiliśmy sobie, żeby w pierwszych pięciu minutach nie stracić gola. Wyszliśmy i... po 20 sekundach Clearex już się cieszył - kręci głową Łukasz Mentel.

Drugie starcie Rekordu z Clareksem odbędzie się dziś o 18:00 w Bielsku-Białej.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również