Gracz Podbeskidzia musi przejść operację. Zaczeka do... zimy
15.07.2010
Jeszcze przed wyjazdem do Szczecina nie było tajemnicą, że problemem wychowanka Podbeskidzia jest bark. Z powodu jego kontuzji musiał pauzować nawet pół roku. W czasie sparingu ze Skałką Żabnica, koszmary wróciły. A wszystko przez starcie z Rastislavem Planetą. Koman sprokurował rzut karny dla rywali, a w dodatku okazało się, że znów nie wytrzymał jego bark. Kilka minut później zawodnik biegał już jednak po boisku, jak gdyby nigdy nic. Jak to możliwe?
- Piotrek musi przejść operację i jest ona po prostu nieunikniona. Może jednak z tym urazem grać, co ważne, bo myślimy o wkomponowaniu go w zespół, a zabieg wiązałby się z dwumiesięczną przerwą. Chcemy więc odwlec operację do listopada lub grudnia. W czasie sparingu ze Skałką, Koman bardzo mnie zdziwił. Widziałem, że nie ma barku na swoim miejscu i myślałem, ze to jakaś poważna kontuzja. Wprowadziłem na boisko Mateusza Kupczaka, ale po interwencji Pawła Wisły, naszego masażysty, wszystko wróciło do normy. Piotrek niemalże mnie ochrzanił, że chce grać i twierdził, że nie było potrzeby ściągania go z boiska - śmieje się Robert Kasperczyk.
- Piotrek musi przejść operację i jest ona po prostu nieunikniona. Może jednak z tym urazem grać, co ważne, bo myślimy o wkomponowaniu go w zespół, a zabieg wiązałby się z dwumiesięczną przerwą. Chcemy więc odwlec operację do listopada lub grudnia. W czasie sparingu ze Skałką, Koman bardzo mnie zdziwił. Widziałem, że nie ma barku na swoim miejscu i myślałem, ze to jakaś poważna kontuzja. Wprowadziłem na boisko Mateusza Kupczaka, ale po interwencji Pawła Wisły, naszego masażysty, wszystko wróciło do normy. Piotrek niemalże mnie ochrzanił, że chce grać i twierdził, że nie było potrzeby ściągania go z boiska - śmieje się Robert Kasperczyk.
Polecane
I liga