Gracz Podbeskidzia: Jest jeszcze cała druga runda

01.12.2012
Piłkarze Podbeskidzia Bielsko-Biała nie potrafili zachować się z klasą i po meczu wytłumaczyć się z porażki i słabej gry. Jedynym, który podjął się tego zadania był Sebastian Ziajka...
- Uważam, że nie było dzisiaj dużo słabiej niż w poprzednich meczach, ale problem polega na tym, że nie strzelamy goli. Ja miałem znakomitą okazję w pierwszej połowie i byłem przekonany, że to wpadnie. Choć trzeba sobie powiedzieć szczerze, że aż tyle okazji, co w poprzednich spotkaniach nie mieliśmy. Mogło się to mimo wszystko lepiej skończyć dla nas - powiedział Ziajka.

Nie skończyło się i już wiadomo, że bielszczanie po rundzie jesiennej będą mieli jednocyfrową liczbę punktów. - Oczywiście, że jest jeszcze o czym marzyć, w ogóle dziwne pytanie.  Gra się do końca, jest jeszcze cała druga runda, więc mamy masę punktów do zdobycia - dodał.

Piłkarz "Górali" przyznał, że trener Marcin Sasal nie motywował zawodników do tego meczu bardziej niż do każdego innego. - Na pewno trochę czasu trener tu spędził, ale my koncentrowaliśmy się na Pogoni jak na kolejnym rywalu.

Podbeskidzie w dzisiejszym starciu bardzo oddało inicjatywę szczecinianom. Takie było założenie czy konieczność? - Chcieliśmy grać wysoko, ofensywnie, a jak to wyglądało, było widać. Nie było w naszym wykonaniu gry bez piłki - ocenił pomocnik. Co więcej, po raz kolejny "Górale" popełnili błędy indywidualne. - To jest na pewno nasz mankament. W każdym meczu ktoś z nas jakiś błąd popełni i zwykle kończy się to bramkami dla rywali - dodał.

Szczecińscy dziennikarze spytali Ziajki, jak zmieniło się Podbeskidzie po przyjściu Marcina Sasala. - Punktów jak nie było, tak nie ma, ale zdecydowanie poprawiła się gra. Myślę, że przyniesie to efekt w ostatnim meczu tej rundy, a także wiosną - zakończył.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również