Gracz Jastrzębskiego Węgla grał w GieKSie i mało wiedział o siatkówce
08.07.2014
Kosok pochodzi z Katowic, a do GKS-u trafił, gdy miał osiem lat. Na pierwszy trening zaprowadził go tata. - Przez większość czasu grałem na stoperze, czyli jako ostatni obrońca. Mimo tego na każdy rzut rożny biegłem pod bramkę przeciwnika i nie raz piłka mnie trafiła w głowę, i wpadła do bramki - wspomina nowy zawodnik Jastrzębskiego Węgla. W piłkę nożną siatkarz grał 10 lat.
Dlaczego w końcu zamienił piłkę nożną na siatkówkę? - Jednego lata urosłem ponad 10 centymetrów i straciłem siłę i koordynację mięśni. Zawsze byłem wyższy od innych o głowę, ale teraz to wszyscy myśleli, że jestem co najmniej pięć lat starszy od rówieśników. Sam widziałem, że w "kopaną" raczej nie zajdę daleko, więc zacząłem szukać czegoś innego. Pojechałem na trening koszykówki, ale po jednym razie zrezygnowałem. Za dużo biegania… Postanowiłem spróbować siatkówki i tak się zaczęło - wyjaśnia Kosok, który gdy zaczynał, to... miał małe pojęcie o tej dyscyplinie.
- Wiedziałem, że gra się w sześciu i chodzi w kółko - śmieje się siatkarz. - Trochę wiedziałem, bo w gimnazjum czy liceum graliśmy na WF-ie lub zawodach. Potrafiłem odbić piłkę, bo przyjęciem bym tego nie nazwał, i zaatakować. Wszystkiego - razem z ustawieniami i moją rolą na boisku - musiałem się nauczyć od zera - przyznaje.
A co z piłką nożną? - Lubię obejrzeć mecz Ligi Mistrzów, czy teraz mecze mistrzostw świata, ale naszą ligą się nie interesuję. Oglądam mecze w Brazylii i są to naprawdę dobre mistrzostwa, ponieważ pada wiele bramek. Osobiście nie mam ulubionej drużyny, ale w każdym meczu kibicuję komuś bardziej. Dużą szansę mają jak zawsze Niemcy i Holandia. Myślę, że to któraś z tych ekip zdobędzie puchar. Spotkań w grupie nie śledziłem tak bardzo jak fazy pucharowej, ponieważ na głowie, razem z narzeczoną, mamy organizację ślubu i to jest obecnie mój najważniejszy cel - mówi Kosok.
Dlaczego w końcu zamienił piłkę nożną na siatkówkę? - Jednego lata urosłem ponad 10 centymetrów i straciłem siłę i koordynację mięśni. Zawsze byłem wyższy od innych o głowę, ale teraz to wszyscy myśleli, że jestem co najmniej pięć lat starszy od rówieśników. Sam widziałem, że w "kopaną" raczej nie zajdę daleko, więc zacząłem szukać czegoś innego. Pojechałem na trening koszykówki, ale po jednym razie zrezygnowałem. Za dużo biegania… Postanowiłem spróbować siatkówki i tak się zaczęło - wyjaśnia Kosok, który gdy zaczynał, to... miał małe pojęcie o tej dyscyplinie.
- Wiedziałem, że gra się w sześciu i chodzi w kółko - śmieje się siatkarz. - Trochę wiedziałem, bo w gimnazjum czy liceum graliśmy na WF-ie lub zawodach. Potrafiłem odbić piłkę, bo przyjęciem bym tego nie nazwał, i zaatakować. Wszystkiego - razem z ustawieniami i moją rolą na boisku - musiałem się nauczyć od zera - przyznaje.
A co z piłką nożną? - Lubię obejrzeć mecz Ligi Mistrzów, czy teraz mecze mistrzostw świata, ale naszą ligą się nie interesuję. Oglądam mecze w Brazylii i są to naprawdę dobre mistrzostwa, ponieważ pada wiele bramek. Osobiście nie mam ulubionej drużyny, ale w każdym meczu kibicuję komuś bardziej. Dużą szansę mają jak zawsze Niemcy i Holandia. Myślę, że to któraś z tych ekip zdobędzie puchar. Spotkań w grupie nie śledziłem tak bardzo jak fazy pucharowej, ponieważ na głowie, razem z narzeczoną, mamy organizację ślubu i to jest obecnie mój najważniejszy cel - mówi Kosok.
Polecane
Plus Liga