"Gorzej już chyba być nie może". Clearex najgorzej w swojej historii?

08.02.2010
- Zastanawiałem się, czy nie był to nasz najgorszy pojedynek w historii pod względem liczby straconych bramek - mówi Andrzej Szłapa, gracz Cleareksu, po sromotnej porażce z mistrzem kraju.
- Po co zawodnicy trenują i walczą na parkiecie, skoro panowie z gwizdkiem mogą wszystko? Oby tak dalej. Zabijajcie polski futsal! - rzucił tuż po ostatniej syrenie meczu pomiędzy Hurtapem i Cleareksem trener gości, Tadeusz Wolny. Jego podopieczni w starciu z mistrzem Polski strzelili co prawda trzy gole, ale chorzowscy bramkarze aż dziewięciokrotnie musieli wyciągać piłkę z siatki. - Od razu po spotkaniu zastanawiałem się, czy nie był to nasz najgorszy pojedynek w historii pod względem liczby straconych bramek. W lidze nie przypominam sobie podobnej sytuacji - martwi się Andrzej Szłapa, najbardziej doświadczony w szeregach Cleareksu.

- Chcieliśmy zaryzykować, więc postawiliśmy wszystko na jedną kartę. Gracze gości kilka razy pozostawali bez krycia, ale wówczas byliśmy już wyprowadzeni z równowagi... - tłumaczy Szłapa, odnosząc się do skandalicznego - zdaniem sztabu szkoleniowego Ślązaków - prowadzenia zawodów przez arbitrów. - Nie usprawiedliwia jednak nas to do końca, dlatego piątkową potyczkę podsumować można w jeden sposób: wstyd - dodaje 35-latek.

- Atmosfera w szatni była grobowa. Tym bardziej, że spotkanie z Hurtapem miało pokazać, czy jesteśmy jeszcze w stanie nawiązać walkę o mistrzostwo - kręci głową Szłapa, który wraz z kolegami zanotował już czwartą porażkę w sezonie i do Akademii traci aż 12 "oczek". - Mamy tydzień na regenerację. Musimy powiedzieć sobie parę ostrzejszych słów i zrobić wszystko, by było lepiej. Bo gorzej już chyba być nie może... - zawiesza głos ikona polskiego futsalu.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również