"Górnik Zabrze w europejskich pucharach? Ma wystarczającą jakość"

14.03.2013
- Szanse Górnika w meczu z Legią oceniam 50 na 50. Starcie Piasta z Lechią zapowiada się na widowisko. Na mecz Ruchu z Koroną ostrze sobie zęby, a "Górale" zagrają ze Śląskiem "na luzie" - mówi Damian Seweryn.
Zabrzanie zaliczyli świetne wejście w rundę - ograli Piasta - ale później zdarzyły im się dwie wpadki. Z czego one wynikają? Piłkarze Górnika się spalili?
Damian Seweryn, były zawodnik m.in Górnika Zabrze i Piasta Gliwice: - Nie, w żadnym wypadku nie można mówić o psychice. Górnik prezentuje w przeciągu całego tego sezonu bardzo dobrą dyspozycję. Myślę jednak, że aby dorównać tym najlepszym zespołom, a zabrzanie powinni taką drużyną być, powinien w takich momentach umieć rywalizować z tymi, którzy są przed nimi w tabeli. Mam na myśli ostatni mecz z Lechem, w którym chłopacy z Zabrza powinni byli wypunktować "Kolejorza". Owszem, starcie z poznaniakami zostało przegrane dość nieszczęśliwie. Cała ta problematyczna sprawa z karnymi... Remis w tym spotkaniu byłby rezultatem najbardziej sprawiedliwym. Z kolei ta wcześniejsza porażka, z Jagiellonią, nie do końca odzwierciedla wydarzenia na boisku. Górnik prezentuje naprawdę fajną piłkę, są dobrze przygotowani fizycznie i myślę, że nie mają problemów ze sferą mentalną. Te straty punktów były wypadkami przy pracy - takie rzeczy się zdarzają. Myślę, że piłkarze z Zabrza mają odpowiednie umiejętności, aby na koniec sezonu zając miejsce premiowane grą w pucharach. To byłaby wisienka na torcie pracy sztabu szkoleniowego, z trenerem Adamem Nawałką na czele, oraz całej drużyny.

Mówisz o rywalizacji z zespołami z czołówki. W ubiegłej kolejce Lech, a już w piątek - Legia. To kolejny rywal Górnika. Drużyna, która przez niektórych jeszcze przed startem rundy wiosennej została koronowana na mistrza Polski, a pierwsze trzy punkty zdobyli dopiero w Bielsku...
- I to po meczu niełatwym dla Legii. Podbeskidzie postawiło bardzo trudne warunki i pozytywnie zaprezentowało się w tym spotkaniu. A to przecież był mecz - tak jak wspomniałeś - drużyny już niemal w glorii chwały i z pelerynką mistrza Polski oraz ekipy, która zajmuje miejsce spadkowe! Prawda jest taka, że Legia rozpoczęła tą rundę z problemami. Tak, jakby mieli już zadyszkę... Myślę jednak, że to tylko chwilowe. Legia z meczu na mecz będzie grała coraz lepiej i pokazywała coraz większą klasę na boisku. Tam potencjał w postaci zawodników jest ogromny i dlatego kwestią czasu jest aż ta "maszyna" zaskoczy i zacznie pracować tak, jak się tego po niej spodziewa. Dla mnie niespodzianką byłoby, gdyby Legia nie zakończyła tego sezonu na pierwszym miejscu. Być może te słowa są i przeze mnie wypowiadane zbyt wcześnie... ale to tylko w głowach piłkarzy Legii siedzi czy oni mistrzami Polski zostaną. Umiejętnościami bowiem są w stanie tą ligę ograć. Ta runda jesienna pokazała, że prezentowali najwyższą formę. Oczywiście, jesień jest za nami i nie można do niej wracać... ale i tak wszystkie argumenty w walce o mistrzostwo, wciąż są po stronie Legii.

- Górnik jednak absolutnie nie powinien bać się tego meczu. Zabrzanie muszą się w kolejnych spotkaniach przełamać, a kiedy tego nie zrobić, gdy Legia jeszcze nie gra tak, jak grać będzie w następnych kolejkach? To będzie naprawdę ciekawe widowisko. Szanse na zwycięstwo w tym meczu prezentują się 50-50. Zabrzanie skończą tą ligę w górnej części tabeli, a nawet powinni grać w europejskich pucharach. Mają wystarczającą jakość.

A co z twoim kolejnym byłym klubem - Piastem Gliwice? Rozpoczęli słabym meczem przeciwko Górnikowi. Progres był już w spotkaniu z Zagłębiem... a teraz łatwo poradzili sobie z Pogonią.
- To drużyna, która się rozpędza. Grają ładną dla oka piłkę i bardzo otwartą. To fajnie, że Piast nie gra tylko z kontry, ale potrafi grać piłką. Tak jak powiedziałeś, pokazali to przede wszystkim w meczu z Pogonią. Tam boisko było trudne - ale mimo przeciwności - poradzili sobie i przywieźli do Gliwic punkty z trudnego terenu. Zdecydowanie zasłużone punkty. Wiem, że wielu podkreśla dobrą pracę wykonywaną w Gliwicach przez sztab szkoleniowy, ale trenerów Brosza i Dudka trzeba chwalić. Piast robi systematyczne postępy, do Gliwic nie trafiają przypadkowi piłkarze, a i daje się szansę gry młodym zawodnikom z naszego kraju. Ten kierunek, który obrał Piast, jest słuszny. Pewnie ktoś powie, że gliwiczanie przeplatają słabe mecze dobrymi, ale to się zdarza drużynom, które chcą grać w piłkę, a nie murują się i grają z kontry, drżąc o wynik. To mi się w Piaście podoba.

Jak więc Piast zaprezentuje się w Gliwicach, w meczu z Lechią Gdańsk?
- Lechia pokazuje, że jest zespołem, który z premedytacją punktuje. To nieźle zorganizowany zespół i ich wyniki wskazują jasno - gdańszczan nie zadowala zajmowana przez nich pozycja w tabeli. Z drugiej jednak strony... Piast jest mocny na swoim terenie. Potrafią się skoncentrować i unieść presję spotkań u siebie. Ostatnio, co prawda, zdarzył im się remis, ale trzeba sobie powiedzieć wprost- był on pechowy. Mecz z Lechią zapowiada się więc bardzo ciekawie. Piast będzie chciał zdominować rywala na swoim terenie, a i gdańszczanie, jak już powiedziałem wcześniej, nie przyjadą do Gliwic oddać punktów.

- A tak w ogóle, to spotkanie Piasta z Lechią jest chyba meczem przyjaźni? Z tego co mi wiadomo, kibice z Gdańska i Gliwic żyją ze sobą w dobrych relacjach. To też jest jakiś dodatkowy smaczek. Spodziewam się więc przyjemnego dla oka i otwartego spotkania, któremu towarzyszyć będzie fajna atmosfera na trybunach.

A jakie masz zdanie na temat Ruchu? "Niebiescy" zanotowali falstart z Lechem... żeby odbić się w następnej kolejce, a później urwać punkty mistrzowi Polski po dobrym meczu.
- Ruch jest bardzo specyficzną drużyną. To zespół, po którym oczekiwalibyśmy dużo, dużo więcej. Do tej pory pokazywał nam jednak co innego. Nikt przed sezonem nie powiedziałby, że chorzowianie "przezimują" w dole tabeli. To ekipa z dużym potencjałem i ich miejsce w "drabince" ekstraklasy nie jest współmierne do możliwości tej drużyny. Dla mnie to duża niespodzianka, że są tuż nad strefą spadkową. Zresztą, już wiosna zdążyła pokazać, że nie wiadomo jak ich traktować. Potrafili wysoko przegrać z Lechem, aby chwilę później ograć Widzew, urwać punkty Śląskowi, czy... awansować do półfinału Pucharu Polski. Ciężko oceniać tą drużynę. Jedno jest pewne - stać ich na to, aby być o wiele wyżej w tabeli i grać lepszą piłkę. Oni powinni mieć na swoim koncie dużo większy dorobek. Wystarczy spojrzeć na personalia tej drużyny oraz na trenera, który ich prowadzi. Ci ludzie coś znaczą w naszej piłce.


Łukasz Laskowski/Pressfocus

W najbliższej kolejce mierzą się z Koroną. Kielce to raczej nie jest łatwy teren...
- Gdybym miał określić Koronę pod wodzą trenera Ojrzyńskiego, powiedziałbym: charakter. To ekipa, która zostawia dużo zdrowia na boisku... ale i potrafi grać w piłkę. Nie można bowiem powiedzieć, że oni zdobywają punkty samą walką. Oni piłkarsko wyglądają bardzo ciekawie. Ograli Legię, zremisowali ze Śląskiem. Teraz przegrali z Lechią, ale dopiero po kartce i do samego końca walczyli. W Kielcach będzie Ruchowi bardzo ciężko. Tam każda ekipa, która przyjeżdża, musi zmierzyć się z gospodarzem - faworytem. "Koroniarze" wypracowali sobie taką pozycję startową przed meczami u siebie. Ja bardzo lubię oglądać grę kielczan. Sprawia mi to przyjemność. Ostrzę więc zęby na mecz Korona - Ruch.

Na koniec przejdźmy do najtrudniejszego tematu - Podbeskidzia. Jak to możliwe, że drużyna jesienią spisująca się tak fatalnie, tak dobrze prezentuje się wiosną?
- Z perspektywy miejsca, które zajmuje Podbeskidzie, zawodnicy tej drużyny do każdego meczu podchodzą z pewnym luzem. Myślę, że chłopacy zdają sobie sprawę, że oni już nic do przegrania nie mają. Mogą tylko wygrywać. Dzięki temu podchodzą do spotkań bez dodatkowych bodźców emocjonalnych, bez zbędnej presji... i dzięki temu grają fajną piłkę. Dzięki temu, w dwóch pierwszych kolejkach, osiągnęli dobre rezultaty. Przegrali dopiero w trzeciej wiosennej serii, z liderem. Myślę, że mogło ich nieco sparaliżować hasło "Legia Warszawa". W tym spotkaniu widać było nieco "pospinane" nogi piłkarzy Podbeskidzia. Momentami jednak walczyli z "Wojskowymi" jak równi z równymi. Do osiągnięcia pozytywnego rezultatu zabrakło im jedynie nieco szczęścia. Myślę, że "Górale" pokażą jeszcze w tym sezonie fajną piłkę i napsują rywalom sporo krwi.

A postawiłbyś jakieś pieniądze na to, że "Górale" wygrają kolejny mecz... albo lepiej - utrzymają się?
 - Nie jestem hazardzistą. Nigdy nim nie byłem, więc od stawiania pieniędzy bym się wzbraniał. Ale w futbolu naprawdę wszystko jest możliwe. Sporo zależy od wiary piłkarzy Podbeskidzia. Dopóki będą pamiętali, że potrafią grać w piłkę i nie będzie ich paraliżowała stawka meczu "o sześć punktów", bo teraz każdy mecz jest taki dla nic, to mają szansę. Dopóki będzie widać w ich grze ten luz, to będą punktowali i kto wie, co może się stać. Gdybym miał wybierać, która z drużyn dna tabeli ma większe szanse się wykaraskać ze swojej sytuacji, to powiedziałbym, że Podbeskidzie. Myślę, że oni jeszcze mogą namieszać w tej lidze. Owszem, Bełchatów nie przegrał wiosną meczu, ale im brakuje wykańczania akcji. Punkty im uciekają. Brakuje im impulsu... który Podbeskidzie już uzyskało. Wygrali wysoko z Jagiellonią, urwali punkty Wiśle. Zaprezentowali się dobrze na tle Legii. Bielszczanie nie mają się czego wstydzić, więc nie skreślałbym ich jeszcze.

Rozmawiał Maciej Smolewski
autor: Maciej Smolewski

Przeczytaj również