"Górnik Zabrze może być pierwszą drużyną, która pokrzyżuje szyki Koronie"

30.03.2012
Jakie szanse mają nasze zespoły w najbliższej kolejce? Zapytaliśmy o to drugiego trenera Śląska Wrocław, Marka Wleciałowskiego. Ze słów byłego szkoleniowca Ruchu i Górnika wynika, że nie powinno być źle.
W sobotę dojdzie do pojedynku śląsko-łódzkiego. Najpierw Ruch zagra w Łodzi z Widzewem, a chwilę później Podbeskidzie zmierzy się z ŁKS-em. W niedzielę podopieczni Adama Nawałki powalczą o ligowe punkty z Koroną Kielce.

Jest pan zaskoczony, że na trochę ponad miesiąc przed końcem ligi Ruch traci zaledwie trzy punkty do lidera?

- Ruch gra konsekwentnie i gromadzi punkty. Widać, że co pół roku jest progres i postęp w grze. Z jednej strony to bardzo duża zasługa "Niebieskich". Z drugiej, te zespoły, które powinny odnosić zwycięstwa, nie wygrywają. Stąd taki efekt.

Spośród czołowych drużyn Ruch ma teoretycznie najłatwiejsze zadanie w tej kolejce. Gra w Łodzi z Widzewem Łódź. Śląsk Wrocław jedzie do Warszawy na mecz z Polonią, a Legia zmierzy się na wyjeździe z Wisłą Kraków.
- Prawda jest taka, że Ruch jedzie do Łodzi z wyraźnym nastawieniem, by zdobyć trzy punkty. Chociażby patrząc na to, że Widzew złapał zadyszkę. Początek rundy miał przyzwoity. Teraz widać, że nie są tak dobrze dysponowani. Aczkolwiek każda kolejka przynosi duże zmiany. To będzie otwarty mecz.

Mecz Górnik - Korona Kielce. W tym spotkaniu można być pewnym, że kości będą trzeszczały...
- Bez wątpienia. O wszystkich zespołach z Górnego Śląska można powiedzieć, że prezentują się bardzo solidnie. Myślę, że to może być pierwsza drużyna, która pokrzyżuje szyki Koronie. Jest w stanie to zrobić, patrząc na postawę zespołu wiosną. Ubytki kadrowe tak naprawdę są kompletnie niewidoczne. Wręcz przeciwnie. Zabrzański zespół pod względem jakości gry ma wiele atutów.

Chociaż stadion Górnika jest w przebudowie i nie chodzi na niego już tak wielu kibiców, to ciągle jest to bardzo wymagający teren. Trudno wygrać przy Roosevelta.
- Niejedna drużyna się o tym przekonała. Zwłaszcza z czołówki. Korona przyjedzie, żeby podtrzymać passę niepokonanego zespołu, ale Górnik jest w stanie ją skończyć.

Można powiedzieć, że Podbeskidzie już się utrzymało w ekstraklasie. Mimo to, nie odpuszcza, czego przykład mieliśmy w Gdańsku.
- Podbeskidzie każdym kolejnym spotkaniem potwierdza, że ta grupa ludzi, która tam jest, zasługuje na pochlebne opinie na ich temat. To nie jest sytuacja, że od czasu do czasu coś się wydarzy, co zasługuje na pozytywne recenzje, ale jest to pewna regularność. Zwłaszcza grając u siebie jest niesłychanie trudnym zespołem do pokonania. ŁKS, który właśni się wybiera do Bielska-Białej, jeszcze w tym momencie nie zacznie gromadzić punktów, co nie znaczy, że nie zrobi tego później.

Podbeskidzie to największa niespodzianka tego sezonu?
- Tak, ze względu na skalę progresu. Podbeskidzie było postrzegane jako zespół, który wchodząc dopiero co do ekstraklasy, nie ustabilizował się tak dobrze. Jest duży progres w sensie zdobywania punktów, pewnej regularności i jeszcze wielu innych powodów. Wyraźnie widać, że coś dobrego tam się dzieje, co należy dostrzegać z ogromnym szacunkiem.

Rozmawiał Adrian Waloszczyk
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również