Górnik - Podbeskidzie 3-0. Nowe ustawienie sprawdziło się
28.06.2014
Górnik rozpoczął mecz w nowym ustawieniu. Zabrzanie zagrali trójką w obronie i dwoma defensywnymi pomocnikami. Spośród trzech atakujących, najbardziej wysunięty był Mateusz Zachara. Nowa taktyka przyniosła efekt - to "Trójkolorowi" mieli przewagę, a bielszczanie długimi fragmentami musieli bronić dostępu do własnej bramki.
To właśnie zabrzanie stworzyli pierwszą groźną sytuację. Grający na skrzydle Rafał Kosznik zagrał do Rafała Kurzawy, który nieznacznie uderzył nad bramką. Skuteczniejszy był za to Dzikamai Gwaze. Zawodnik z Zimbabwe, po zagraniu Seweryna Gancarczyka, znalazł się w sytuacji sam na sam z Michalem Peskoviciem i wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
Błyskawicznie odpowiedzieć mógł Idrissa Cisse. Napastnik Podbeskidzia, podobnie jak Gwaze, przed sobą miał tylko bramkarza, ale nie trafił w bramkę. Swoją drogą, Senegalczyk przed przerwą zmarnował jeszcze jedną sytuację - wcześniej nie zdołał pokonać Mateusza Kuchtę z ośmiu metrów, mimo że był całkowicie niepilnowany przez obrońców.
Niewykorzystana okazja Cisse zemściła się, i to zaledwie po kilku minutach. Po dośrodkowaniu Gancarczyka z pięciu metrów głową piłkę do siatki wpakował Błażej Augustyn. Jakby tego było mało, tuż przed przerwą Górnik zdobył trzeciego gola. Z rzutu wolnego mocno uderzył Szymon Drewniak, piłka otarła się o Antona Slobodę i wpadła do bramki.
Po przerwie trenerzy wprowadzili na plac gry nowe jedenastki. Mimo zmiany zawodników, to zabrzanie w dalszym ciągu atakowali. Dogodną sytuację zmarnował Przemysław Oziębała, który przestrzelił po podaniu Szymona Skrzypczaka. W trakcie drugiej połowy na boisku pojawił się Armin Ćerimagić, który raz popisał się ładną, indywidualną akcją, po której Richarda Zajaca pokonał Charles Nwaogu. Były gracz "Górali" był jednak na spalonym.
Czym po przerwie wykazali się bielszczanie? Dariusz Kołodziej potężnie uderzył z ponad 30 metrów z rzutu wolnego, jednak nie trafił w bramkę. Po jego dośrodkowaniu głową uderzał Marek Sokołowski, ale też się pomylił. Lepiej przymierzył Sebastian Bartlewski, ale jego uderzenie bez problemu złapał bramkarz. Do protokołu wpisał się za to Adam Deja, który po brzydkim faulu na Nwaogu otrzymał żółtą kartkę. Gdyby to był mecz ligowy, zapewne kartka byłaby innego koloru...
Spotkanie z trybun oglądał Dawid Plizga, który po meczu uda się razem z zespołem Górnika do Wronek. Pomocnik wkrótce podpisze kontrakt z zabrzanami.
To właśnie zabrzanie stworzyli pierwszą groźną sytuację. Grający na skrzydle Rafał Kosznik zagrał do Rafała Kurzawy, który nieznacznie uderzył nad bramką. Skuteczniejszy był za to Dzikamai Gwaze. Zawodnik z Zimbabwe, po zagraniu Seweryna Gancarczyka, znalazł się w sytuacji sam na sam z Michalem Peskoviciem i wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
Błyskawicznie odpowiedzieć mógł Idrissa Cisse. Napastnik Podbeskidzia, podobnie jak Gwaze, przed sobą miał tylko bramkarza, ale nie trafił w bramkę. Swoją drogą, Senegalczyk przed przerwą zmarnował jeszcze jedną sytuację - wcześniej nie zdołał pokonać Mateusza Kuchtę z ośmiu metrów, mimo że był całkowicie niepilnowany przez obrońców.
Niewykorzystana okazja Cisse zemściła się, i to zaledwie po kilku minutach. Po dośrodkowaniu Gancarczyka z pięciu metrów głową piłkę do siatki wpakował Błażej Augustyn. Jakby tego było mało, tuż przed przerwą Górnik zdobył trzeciego gola. Z rzutu wolnego mocno uderzył Szymon Drewniak, piłka otarła się o Antona Slobodę i wpadła do bramki.
Po przerwie trenerzy wprowadzili na plac gry nowe jedenastki. Mimo zmiany zawodników, to zabrzanie w dalszym ciągu atakowali. Dogodną sytuację zmarnował Przemysław Oziębała, który przestrzelił po podaniu Szymona Skrzypczaka. W trakcie drugiej połowy na boisku pojawił się Armin Ćerimagić, który raz popisał się ładną, indywidualną akcją, po której Richarda Zajaca pokonał Charles Nwaogu. Były gracz "Górali" był jednak na spalonym.
Czym po przerwie wykazali się bielszczanie? Dariusz Kołodziej potężnie uderzył z ponad 30 metrów z rzutu wolnego, jednak nie trafił w bramkę. Po jego dośrodkowaniu głową uderzał Marek Sokołowski, ale też się pomylił. Lepiej przymierzył Sebastian Bartlewski, ale jego uderzenie bez problemu złapał bramkarz. Do protokołu wpisał się za to Adam Deja, który po brzydkim faulu na Nwaogu otrzymał żółtą kartkę. Gdyby to był mecz ligowy, zapewne kartka byłaby innego koloru...
Spotkanie z trybun oglądał Dawid Plizga, który po meczu uda się razem z zespołem Górnika do Wronek. Pomocnik wkrótce podpisze kontrakt z zabrzanami.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów