Górnik - Podbeskidzie 1:0. Zobaczyli światełko w tunelu
20.04.2016
Wydarzenie
Stało się! Górnik Zabrze wygrał pierwszy mecz w tym roku i tym samym "Trójkolorowi" przerwali serię 10 spotkań bez ligowego zwycięstwa. To daje jeszcze nadzieje na to, że w przyszłym sezonie przy Roosevelta ponownie będą mogły zawitać Legia Warszawa i Lech Poznań, a nie Drutex-Bytovia czy Miedź Legnica. Podopieczni trenera Jana Żurka zrównali się punktami z Górnikiem Łęczna. Na pierwszym bezpiecznym miejscu jest... Podbeskidzie Bielsko-Biała, które ma trzy punkty przewagi nad górniczymi ekipami.
Bohater
Armin Ćerimagić zagrał pierwszy raz w tym roku w wyjściowym składzie. Postawienie na młodego Bośniaka opłaciło się bowiem to po jego akcji Adam Mójta pokonał własnego bramkarza. Zawodnik Górnika ograł na lewym skrzydle Jakuba Kowalskiego i Marka Sokołowskiego, a następnie wrzucił piłkę w pole karne. Do piłki nie dopadł żaden z zabrzan, ale za to nieszczęśliwie interweniował lewy obrońca Podbeskidzia. W drugiej połowie pomocnik mógł się wpisać na listę strzelców, ale jego uderzenie przy słupku obronił Emilius Zubas.
Rozczarowanie
Po raz kolejny Jose Kante zmarnował wyśmienitą okazję. W drugiej połowie fatalnie zachował się Anton Sloboda. Jego podanie, skierowane do środkowego obrońcy, przejął Hiszpan i pognał na bramkę gości. Co prawda naciskał go jeden z "Górali", ale napastnik nie ma prawa zmarnować strzału z 11 metrów i dobitki z pięciu. Rozczarowaniem jest też postawa defensywy Podbeskidzia. Opisana wyżej sytuacja nie była jedyną, która powstała dzięki błędom bielszczan. Praktycznie to goście stwarzali Górnikowi okazje strzeleckie.
Co ciekawego?
- Ogromnego pecha mieli "Górale" w pierwszej połowie. Po niespełna 30 minutach trener Robert Podoliński musiał dokonać dwie wymuszone zmiany - kontuzji nabawili się Oleg Wieritiło i Jozef Piacek. W ich miejsce weszli Jakub Kowalski i Kristian Kolcak.
- Bielszczanie pod koniec pierwszej połowy przeprowadzili składną akcję, po której z kilkunastu metrów bez przyjęcia uderzył Kowalski. Dobrze w bramce spisał się Grzegorz Kasprzik. Była to najlepsza sytuacja przyjezdnych przed przerwą.
- W drugiej połowie był okres, w którym przycisnęło Podbeskidzie. Bardzo groźnie było po rzucie wolnym Mójty - piłka odbiła się od poprzeczki.
- Chwilę później bardzo groźnie było pod drugą bramką - po uderzeniu Romana Gergela piłka przeleciała tuż obok słupka.
- W końcówce spotkania przewaga Podbeskidzia była bardzo widoczna. Bielszczanie atakowali, strzelali, ale byli nieskuteczni.
- Górnik po pierwszej połowie prowadził, mimo że nie oddał celnego strzału na bramkę Podbeskidzia.
- Na początku drugiej połowy żółtą kartkę otrzymał Jakub Kowalski. To oznacza, że nie zagra w następnym meczu.
- Zgodnie z naszymi przewidywaniami, Górnik zagrał trójką środkowych obrońców. Na prawym skrzydle grał Szymon Matuszek.
- Ostatnia szansa, Górnicy ostatnia szansa - śpiewali kibice przed rozpoczęciem spotkania.
- W Zabrzu zameldowało się około 270 kibiców Podbeskidzia.
- Kibice Górnika wywiesili transparent: "Jan Żurek Szacunek".
Górnik Zabrze - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:0 (1:0)
1:0 - Mójta, 33 min (samobójcza)
Górnik: Kasprzik - Danch, Kopacz, Oss - Matuszek, Przybylski, Kurzawa (73. Kwiek), Kallaste - Gergel, Ćerimagić (72. Janota) - Kante (90. Steblecki). Trener: Jan Żurek.
Podbeskidzie: Zubas - Wieritiło (28. Kowalski), Baranowski, Piacek (29. Kolcak), Mójta - Kato, Sloboda - Sokołowski, Możdżeń (73. Stefanik), Chmiel - Szczepaniak. Trener: Robert Podoliński.
Żółte kartki: Przybylski - Kowalski, Chmiel.
Sędziował Mariusz Złotek (Stalowa Wola).
Widzów: 7968.
Stało się! Górnik Zabrze wygrał pierwszy mecz w tym roku i tym samym "Trójkolorowi" przerwali serię 10 spotkań bez ligowego zwycięstwa. To daje jeszcze nadzieje na to, że w przyszłym sezonie przy Roosevelta ponownie będą mogły zawitać Legia Warszawa i Lech Poznań, a nie Drutex-Bytovia czy Miedź Legnica. Podopieczni trenera Jana Żurka zrównali się punktami z Górnikiem Łęczna. Na pierwszym bezpiecznym miejscu jest... Podbeskidzie Bielsko-Biała, które ma trzy punkty przewagi nad górniczymi ekipami.
Bohater
Armin Ćerimagić zagrał pierwszy raz w tym roku w wyjściowym składzie. Postawienie na młodego Bośniaka opłaciło się bowiem to po jego akcji Adam Mójta pokonał własnego bramkarza. Zawodnik Górnika ograł na lewym skrzydle Jakuba Kowalskiego i Marka Sokołowskiego, a następnie wrzucił piłkę w pole karne. Do piłki nie dopadł żaden z zabrzan, ale za to nieszczęśliwie interweniował lewy obrońca Podbeskidzia. W drugiej połowie pomocnik mógł się wpisać na listę strzelców, ale jego uderzenie przy słupku obronił Emilius Zubas.
Rozczarowanie
Po raz kolejny Jose Kante zmarnował wyśmienitą okazję. W drugiej połowie fatalnie zachował się Anton Sloboda. Jego podanie, skierowane do środkowego obrońcy, przejął Hiszpan i pognał na bramkę gości. Co prawda naciskał go jeden z "Górali", ale napastnik nie ma prawa zmarnować strzału z 11 metrów i dobitki z pięciu. Rozczarowaniem jest też postawa defensywy Podbeskidzia. Opisana wyżej sytuacja nie była jedyną, która powstała dzięki błędom bielszczan. Praktycznie to goście stwarzali Górnikowi okazje strzeleckie.
Co ciekawego?
- Ogromnego pecha mieli "Górale" w pierwszej połowie. Po niespełna 30 minutach trener Robert Podoliński musiał dokonać dwie wymuszone zmiany - kontuzji nabawili się Oleg Wieritiło i Jozef Piacek. W ich miejsce weszli Jakub Kowalski i Kristian Kolcak.
- Bielszczanie pod koniec pierwszej połowy przeprowadzili składną akcję, po której z kilkunastu metrów bez przyjęcia uderzył Kowalski. Dobrze w bramce spisał się Grzegorz Kasprzik. Była to najlepsza sytuacja przyjezdnych przed przerwą.
- W drugiej połowie był okres, w którym przycisnęło Podbeskidzie. Bardzo groźnie było po rzucie wolnym Mójty - piłka odbiła się od poprzeczki.
- Chwilę później bardzo groźnie było pod drugą bramką - po uderzeniu Romana Gergela piłka przeleciała tuż obok słupka.
- W końcówce spotkania przewaga Podbeskidzia była bardzo widoczna. Bielszczanie atakowali, strzelali, ale byli nieskuteczni.
- Górnik po pierwszej połowie prowadził, mimo że nie oddał celnego strzału na bramkę Podbeskidzia.
- Na początku drugiej połowy żółtą kartkę otrzymał Jakub Kowalski. To oznacza, że nie zagra w następnym meczu.
- Zgodnie z naszymi przewidywaniami, Górnik zagrał trójką środkowych obrońców. Na prawym skrzydle grał Szymon Matuszek.
- Ostatnia szansa, Górnicy ostatnia szansa - śpiewali kibice przed rozpoczęciem spotkania.
- W Zabrzu zameldowało się około 270 kibiców Podbeskidzia.
- Kibice Górnika wywiesili transparent: "Jan Żurek Szacunek".
Górnik Zabrze - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:0 (1:0)
1:0 - Mójta, 33 min (samobójcza)
Górnik: Kasprzik - Danch, Kopacz, Oss - Matuszek, Przybylski, Kurzawa (73. Kwiek), Kallaste - Gergel, Ćerimagić (72. Janota) - Kante (90. Steblecki). Trener: Jan Żurek.
Podbeskidzie: Zubas - Wieritiło (28. Kowalski), Baranowski, Piacek (29. Kolcak), Mójta - Kato, Sloboda - Sokołowski, Możdżeń (73. Stefanik), Chmiel - Szczepaniak. Trener: Robert Podoliński.
Żółte kartki: Przybylski - Kowalski, Chmiel.
Sędziował Mariusz Złotek (Stalowa Wola).
Widzów: 7968.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów