"Górale" wracają do zdrowia, bo... to nie była grypa, tylko zwykły wirus
24.01.2011
W sobotę późnym popołudniem bielszczanie wrócili z tygodniowego obozu w Kleszczowie. - Jestem zadowolony, bo wszystko udało się zrealizować. Naszymi głównymi założeniami była praca nad wytrzymałością, koordynacją i siłą, ale o zajęciach z piłką też nie zapominaliśmy. Było też trochę treningów technicznych i taktycznych - tłumaczy Kasperczyk
- Minusem był ten wirus, który zaatakował nas pod koniec obozu. Na szczęście okazało się, że to nie grypa, jak można było przeczytać w niektórych mediach. Nie jest to nic szczególnie groźnego. Zwłaszcza, że zawodnicy rozjechali się do domów i przestali się nawzajem zarażać - uważa szkoleniowiec. Sebastian Ziajka, Sławomir Cienciała i Michał Osiński powinni wziąć udział już w jutrzejszych zajęciach. Nie wiadomo tylko, czy zdąży się wykurować Adam Cieśliński.
- Minusem był ten wirus, który zaatakował nas pod koniec obozu. Na szczęście okazało się, że to nie grypa, jak można było przeczytać w niektórych mediach. Nie jest to nic szczególnie groźnego. Zwłaszcza, że zawodnicy rozjechali się do domów i przestali się nawzajem zarażać - uważa szkoleniowiec. Sebastian Ziajka, Sławomir Cienciała i Michał Osiński powinni wziąć udział już w jutrzejszych zajęciach. Nie wiadomo tylko, czy zdąży się wykurować Adam Cieśliński.
Polecane
I liga