"Górale" utrzymują formę i fotel lidera. 17-letni talent z debiutanckim trafieniem!

03.06.2020

Piłkarze Podbeskidzia Bielsko-Biała nie utracili formy w trakcie wymuszonej przerwy i odnieśli trzecie ligowe zwycięstwo w 2020 roku. Podopieczni Krzysztofa Brede, choć nie bez problemów, ograli w Grudziądzu miejscową Olimpię 2:1 i po kilkunastogodzinnej przerwie powrócili na pierwsze miejsce w tabeli. Środowy mecz z pewnością na długo zapamięta 17-letni Jakub Bieroński, który w środę zdobył swojego pierwszego gola w seniorskiej karierze.

Łukasz Sobala/PressFocus

Po Stali Mielec oraz poznańskiej Warcie, zmagania w rozgrywkach ligowych wznowił trzeci główny pretendent do awansu - Podbeskidzie Bielsko-Biała. „Górale” zamierzali po wyjazdowym meczu w Grudziądzu powrócić na fotel lidera, jednak zadanie to wcale nie wydawało się łatwe. Mimo fatalnej inauguracji rundy wiosennej i porażki 0:5 z wspomnianą wcześniej Stalą, podopieczni Jacka Trzeciaka wciąż okupują miejsce w czołówce tabeli i nie tracą kontaktu ze strefą barażową.

Dodatkowo Podbeskidzie przystępowało do meczu osłabione personalnie, gdyż trener Krzysztof Brede nie mógł skorzystać z usług Rafała Figla oraz kapitana Łukasza Sierpiny, którzy musieli pauzować z powodu nadmiaru żółtych kartek. Straty te mogły zostać poniekąd zredukowane powrotem dwóch środkowych pomocników - Desleya Ubbinka oraz Tomasza Nowaka, jednak tylko drugi z wymienionych zawodników wybrał się z drużyną do Grudziądza i pomimo dobrego stanu zdrowia usiadł jedynie na ławce rezerwowych. 

Mimo nieobecności dwóch kluczowych zawodników, bielszczanie dobrze weszli w środowy mecz, często zakładając wysoki pressing swoim rywalom i próbując na różne sposoby ekspediować piłkę w pole karne. Po jednym z takich zagrań przed znakomitą okazją stanął Marko Roginić – chorwacki napastnik najwyżej wyskoczył do wrzutki Mateusza Marca z lewej strony boiska, ale jego uderzenie głową po koźle przeszło nad poprzeczką. „Górale” przez całą pierwszą połowę starali się narzucić rywalom swój styl gry, wykazywali się większą kulturą w swoich poczynaniach, jednak Olimpia często groźnie odgryzała się Podbeskidziu za sprawą przeprowadzanych kontr. Jedna z nich mogła przynieść otwarcie wyniku, gdy w 31. minucie Sebastian Kamiński dośrodkował piłkę w szesnastkę, a Martin Polacek z najwyższym trudem obronił uderzenie głową Joao Augusto. Brazylijczyk miał jeszcze przed końcem pierwszych 45 minut dwie dogodne okazje do zdobycia gola, ale jego próby mijały bramkę przyjezdnych.

Pierwsza połowa nie zakończyła się jednak bezbramkowym remisem, gdyż „Górale” zdołali dopiąć swego i potwierdzili swoją dobrą postawę efektownym golem. W 35. minucie Mateusz Marzec zdecydował się na zagranie z pierwszej piłki i wypuścił na wolne pole Jakuba Bierońskiego. 17-latek doszedł do sytuacji sam na sam i w kluczowym momencie minął Łukasza Sapelę i umieścił futbolówkę w pustej bramce. Dla młodziutkiego pomocnika jest to pierwszy gol, który udało mu się zdobyć na szczeblu seniorskim. Strzelona bramka przez Bierońskiego dodała jego kolegom sporo animuszu, a korzystny wynik mógł zostać jeszcze podwojony w 44. minucie. Wówczas bardzo dobrze dysponowany Kacper Gach wrzucił piłkę z lewej strony boiska, akcję próbował zamknąć Marko Roginić, ale futbolówka przeleciała nieznacznie obok nogi Chorwata.

Po zmianie stron obraz gry nie ulegał zmianie – to Podbeskidzie cały czas kontrolowało przebieg rywalizacji, a na dodatek podwyższyło swoje prowadzenie w 56. minucie. Wówczas w polu karnym doszło do kontaktu pomiędzy Lukasem Duriską a Marko Roginiciem i choć powtórki pokazywały, że rzut karny niekoniecznie musiał zostać podyktowany, sędzia Wojciech Krztoń ostatecznie wskazał na wapno. Skutecznym wykonawcą jedenastki został Bartosz Jaroch, który pokonał Sapelę pewnym strzałem przy prawym słupku.

Po tym trafieniu „Górale” nie poszli jednak za ciosem, natomiast Olimpii udało się złapać kontakt za sprawą trafienia Ricky’ego van Haarena, który w 66. minucie wykorzystał dwójkową akcję Macieja Kony i Damiana Ciechanowskiego i posłał piłkę pomiędzy nogami Martina Polacka. Po tym trafieniu podopieczni Jacka Trzeciaka złapali wiatr w żagle i coraz częściej zaczęli przebywać na połowie bielszczan. Bliski doprowadzenia do wyrównania był chociażby wprowadzony z ławki Mohamed Medfai, ale jego strzał z linii pola karnego zatrzymał się tylko na bocznej siatce. Podopieczni Krzysztofa Brede wydawali się być zaskoczeni zaistniałą sytuacją, bo zamiast spróbować dobić rywala i dowieźć spokojne zwycięstwo do końca, doprowadzili do sporej nerwówki w ostatnim kwadransie. Trener „Górali”, chcąc na nowo ożywić grę swojego zespołu, postanowił w krótkim czasie dokonać aż trzech ofensywnych zmian. Tym samym na boisku pojawili się Kamil Biliński, Filip Laskowski oraz Tomasz Nowak, dla którego był to pierwszy ligowy mecz od 19 września 2019 roku.

W ostatnich minutach tempo spotkania stało jednak na dość niskim poziomie, a obie drużyny już nie kwapiły się do intensywniejszego zaatakowania bramki swojego rywala. Tym samym bielszczanie dowieźli cenne zwycięstwo do końca, dzięki czemu pozostają niepokonani w 2020 roku, a na dodatek po kilkunastogodzinnej nieobecności powrócili na fotel lidera tabeli Fortuna 1. Ligi. 

Olimpia Grudziądz - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:2 (0:1)

0:1 - Jakub Bieroński 35’

0:2 - Bartosz Jaroch 56’ (k.)

1:2 - Ricky van Haaren 67’

Składy:

Olimpia: Sapela - Szywacz, Bogusławski, Duriska, Ciechanowski - Maloku (73’ Medfai), Kona, Kamiński, van Haaren (84’ Janczukowicz), Frelek - Augusto. Trener: Jacek Trzeciak

Podbeskidzie: Polacek - Gach, Osyra, Bashlai, Jaroch - Marzec (73’ Biliński), Rzuchowski, Rakowski (80’ Nowak), Bieroński (74’ Laskowski), Danielak - Roginić. Trener: Krzysztof Brede

Sędzia: Wojciech Krztoń (Olsztyn)

Żółte kartki: Frelek (Olimpia) - Laskowski (Podbeskidzie)

Widzów: bez publiczności

autor: Piotr Porębski

Przeczytaj również