Górale utrzymani!
03.06.2015
Dramatyczny przebieg miało wczoraj spotkanie "Górali", którzy podejmowali na Stadionie Miejskim Górnika Łęczna. Bielszczanie mieli na swoim koncie trzy porażki z rzędu. Po popularnym "efekcie nowej miotły" w postaci remisu z Zawiszą i wygranej w Bełchatowie przyszły ciężkie chwile dla trenera Dariusza Kubickiego. Szkoleniowiec, który po sezonie zasadniczym zastąpił Leszka Ojrzyńskiego, musiał walczyć nie tylko z kontuzjami. Musiał również uporać się z niskim morale drużyny. W przypadku porażki we wczorajszym pojedynku Podbeskidzie stanęłoby nad przepaścią. Droga w dół byłaby nie tyle długa, co niewątpliwie bolesna.
Bielszczanie we wczorajszej bitwie, bo było to coś więcej niż mecz, pokazali w końcu to, z czego zawsze byli znani - waleczność i gra do końca. Choć mecz układał się różnie to więcej ikry mieli piłkarze spod Dębowca. To im bardziej zależało na zwycięstwie. Dzięki konsekwencji i uporze zasłużenie wygrali. Bramkę na wagę utrzymania strzelił, w drugiej minucie doliczonego czasu gry, Bartłomiej Konieczny, a tuż po tym utonął w objęciach kolegów z drużyny i sztabu szkoleniowego.
Podbeskidziu w przekroju całego sezonu utrzymanie się należało. Nie można zapomnieć o jesiennych meczach, w których to bielszczanie grali na sto procent. Niektórzy nawet twierdzili, że dużo powyżej swoich możliwości. Wiosenna stagnacja nie może zatrzeć 19 udanych spotkań pierwszej rundy. Oczywiście o słabej wiośnie nawet by się nie wspominało, gdyby "Górale" wygrali o jedno spotkanie więcej i dodatkowe 7 kolejek grali w grupie mistrzowskiej. Wtedy klub z Bielska-Białej zostałby okrzyknięty rewelacją sezonu. A tak nadal będzie określany mianem średniaka, który co sezon walczy o utrzymanie.
Bielszczanie we wczorajszej bitwie, bo było to coś więcej niż mecz, pokazali w końcu to, z czego zawsze byli znani - waleczność i gra do końca. Choć mecz układał się różnie to więcej ikry mieli piłkarze spod Dębowca. To im bardziej zależało na zwycięstwie. Dzięki konsekwencji i uporze zasłużenie wygrali. Bramkę na wagę utrzymania strzelił, w drugiej minucie doliczonego czasu gry, Bartłomiej Konieczny, a tuż po tym utonął w objęciach kolegów z drużyny i sztabu szkoleniowego.
Podbeskidziu w przekroju całego sezonu utrzymanie się należało. Nie można zapomnieć o jesiennych meczach, w których to bielszczanie grali na sto procent. Niektórzy nawet twierdzili, że dużo powyżej swoich możliwości. Wiosenna stagnacja nie może zatrzeć 19 udanych spotkań pierwszej rundy. Oczywiście o słabej wiośnie nawet by się nie wspominało, gdyby "Górale" wygrali o jedno spotkanie więcej i dodatkowe 7 kolejek grali w grupie mistrzowskiej. Wtedy klub z Bielska-Białej zostałby okrzyknięty rewelacją sezonu. A tak nadal będzie określany mianem średniaka, który co sezon walczy o utrzymanie.
Polecane
Ekstraklasa