„Górale” na Podlasiu. Mecz i rywal szczególny

28.09.2014
Na finiszu 10. kolejki T-Mobile Ekstraklasy dojdzie do starcia z kilku względów wyjątkowego. Czy i tym razem mecz Jagiellonii z Podbeskidziem będzie długo wspominany?
Łukasz Laskowski/Press Focus
To właśnie od rywalizacji z ekipą z Podlasia rozpoczynała się przygoda bielszczan z ekstraklasą. Pamiętny mecz w deszczu przyniósł remis 2-2. Równie doniosłe były również inne bielsko-białostockie pojedynki. W Bielsku-Białej, pod wodzą Czesława Michniewicza, „Górale” w drodze po utrzymanie Jagiellonię rozgromili 4-0 w bodaj najlepszym meczu w historii występów w elicie. Wspomnieć warto natomiast także pojedynki rozgrywane w Białymstoku. Drugi sezon w T-Mobile Ekstraklasie Podbeskidzie też rozpoczęło od konfrontacji z „Żubrami”. Historycznie szybkiego gola po upływie kilkunastu sekund gry strzelił Fabian Pawela, ale... punkty w komplecie zostały u przeciwników, którzy fantastycznie wypadli w końcowych 20 minutach rywalizacji. W minionym sezonie kibice w Białymstoku obejrzeli w meczu z bielszczanami cztery gole. Spotkanie o tyle miało scenariusz niecodzienny, że gospodarze prowadzili 2-1, mieli kilka wybornych szans, by gości dobić, a tymczasem w doliczonych minutach przypadkowy strzał Dariusza Kołodzieja sprawił, że doszło do podziału zdobyczy.

Jest więc Jagiellonia dla Podbeskidzia rywalem szczególnym i raczej szczęśliwym. Z siedmiu meczów na szczeblu ekstraklasy „Górale” wyższość najbliższego rywala uznać musieli tylko dwukrotnie. Poniedziałkowy mecz też ma swoje znaczenie już na tym etapie zmagań. „Jaga” w trzech ostatnich potyczkach ligowych nie dała sobie strzelić gola, gromadząc siedem „oczek”. Pozwoliło to awansować drużynie Michała Probierza do czołowej „ósemki” rozgrywek. Bielszczanie zgoła odmiennie – powodów do radości na przestrzeni kilkunastu dni po przerwie reprezentacyjnej zbyt wielu nie mają. Ulegli Koronie, później Górnikowi. W obu przypadkach w stylu niepasującym do zespołu mierzącego w górną część tabeli. Zwycięska tendencja Jagiellonii i pechowa „Górali” wcale nie musi mieć w poniedziałek kontynuacji, bo w zgodnej opinii ekspertów Jagiellonia i Podbeskidzie to zespoły o zbliżonym potencjale (wskazuje na to choćby tabela, w której wspomniane drużyny dzieli jeden punkt).

Na Podlasiu „Górale” zagrają osłabieni brakiem Sylwestra Patejuka (kontuzja), za czerwoną kartkę pauzuje jeszcze Pavol Stano. W drugim przypadku o zastępstwo można być spokojnym, bowiem w środę w meczu pucharowym swoje pierwsze trafienia dla Podbeskidzia zanotował Dariusz Pietrasiak. Wydaje się więc być „pewniakiem” w kadrze desygnowanej na murawę przez trenera Leszka Ojrzyńskiego. Zastępstwo dla Patejuka? Raczej nie w osobie Piotra Malinowskiego, jednakowoż oceniać należy szansę na grę Roberta Demjana. Trudno też oczekiwać ofensywnego wariantu ustawienia Podbeskidzia na tak niewygodnym terenie. Spośród graczy Jagiellonii szczególną uwagę zwrócić trzeba na bramkostrzelnego Mateusza Piątkowskiego, z sześcioma golami lidera klasyfikacji strzelców T-Mobile Ekstraklasy. Dobra wiadomość dla przyjezdnych to brak w składzie Daniego Quintany, hiszpańskiego rozgrywającego, który wciąż jest kontuzjowany. Bez niego zresztą zespół z Białegostoku traci na jakości. Czy aż tak dużo, by w poniedziałek nie znaleźć sposób na drużynę z naszego regionu?


10. kolejka T-Mobile Ekstraklasy

29.09.2014 r. (poniedziałek, godzina 18:00)

Jagiellonia Białystok – Podbeskidzie Bielsko-Biała

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków)

źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również