"Górale" grają z beniaminkiem bardziej... doświadczonym od nich

01.08.2010
"Górale" rozpoczynają sezon meczem z beniaminkiem I ligi - Kolejarzem. - Znam tę drużynę dobrze. Są bardzo groźni u siebie, a ich największa siła to... specyfika boiska w Stróżach - mówi trener bielszczan.
W minionym sezonie Podbeskidzie, będące jeszcze wtedy kandydatem do awansu, walczyło na początku z Sandecją Nowy Sącz, MKS-em Kluczbork i Pogonią Szczecin, czyli ówczesnymi beniaminkami. Bielszczanie zremisowali wszystkie mecze i taki wynik odebrano z wielkim niedosytem. Jak się potoczyło dalej, wszyscy wiedzą. Dlatego nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że skoro bielszczanie znów marzą o ekstraklasie, a na dzień dobry zmierzą się z... trzema beniaminkami, najważniejszy będzie dobry start. Od niego będzie bardzo mocno zależeć los bielszczan w tym sezonie.

- Pamiętamy jak było w Nowym Sączu rok temu. Wydawało się, że remis to porażka, a potem okazało się, że Sandecja skończyła na pudle, a my... wiemy gdzie. Dlatego nie można nikogo lekceważyć, trzeba podejść do każdego spotkania na 110% - przekonuje Robert Kasperczyk.

- Kompletnie nie znam tej drużyny. Wprawdzie graliśmy z nimi ponad rok temu sparing i wtedy byli bardzo ciekawym, pełnym walczaków zespołem, ale nie wiem, czy to się nie zmieniło. Mamy bojowe nastroje, ale wśród piłkarzy nie ma jakiegoś wielkiego święta z racji debiutu Kolejarza na tym szczeblu, bo większość z nas już grała w tej lidze - mówi Tomasz Księżyc, podstawowy obrońca stróżan, który kilka lat temu bronił barw... Podbeskidzia.

- Byłem w Bielsku pół roku, była fajna atmosfera, walczyliśmy o awans, brakło nam tylko punktu do baraży. Pamiętam, że na mecze chodziło wielu kibiców. Jedynym minusem było, że Bielsko nie miało wtedy żadnej bazy i trenowaliśmy gdzie popadnie. Teraz nie mam jakiegoś większego ciśnienia przed meczem z nimi, bo z tamtego składu został tylko Sławek Cienciała i Piotrek Koman. Znam jeszcze Darka Kołodzieja z Hutnika Kraków i trenera Kasperczyka z Górnika Wieliczka. Przed meczem pewnie zamienimy parę słów, ale to wszystko. W czasie meczu zapomnimy, że się znamy - podkreśla Księżyc.

"Górale" będą musieli otoczyć szczególną opieką parę napastników - Bartłomiej Socha i Mariusz Mężyk. Ten pierwszy występował przed pięcioma laty w Podbeskidziu, a w minionym sezonie zdobył 16 goli i został najlepszym strzelcem grupy wschodniej II ligi. Natomiast Mężyk, były piłkarz m.in. Polonii Bytom, imponował skutecznością w sparingach, a w swojej karierze strzelił już bielszczanom bramkę. Ważnymi punktami Kolejarza są też Krzysztof Lipecki, środkowy pomocnik, grający  bezkompromisowo, dużo biegający, nie unikający ostrych starć, oraz Piotr Madejski, szybki skrzydłowy, który ma za sobą grę m.in. w Górniku Zabrze. Podbeskidzie będzie musiało też  uważać na strzały z dystansu wspomnianego Księżyca, który dysponuje atomowym uderzeniem.

Trener "Górali" i tak twierdzi, że największym atutem Kolejarza jest jego boisko. - Niestety, ten obiekt nie jest przygotowany na tą ligę. Ma specyficzną atmosferę, jest ciasny. Ciężko się tam gra - mówi. Plac gry w Stróżach jest o metr krótszy i o cztery metry węższy niż to ma miejsce w Bielsku. Atutem bielszczan może być fakt, że posiadają znacznie wyższych piłkarzy niż Kolejarz. Nie ma co natomiast liczyć na przewagę w doświadczeniu, gdyż średnio zawodnik drużyny ze Stróż rozegrał w ekstraklasie o siedem spotkań więcej niż gracz Podbeskidzia. Tak więc klub z małopolskiej miejscowości jest beniaminkiem tylko z nazwy...

Kolejarz Stróże - Podbeskidzie Bielsko-Biała
niedziela, 17:00
sędziuje Tomasz Radkiewicz.

Przypuszczalne składy

Kolejarz: Zarychta - Szymiczek, Księżyc, Cichy, Radwański - Gryźlak, Lipecki, Stefanik, Madejski - Socha, Mężyk.

Podbeskidzie
: Zajac - Cienciała, Konieczny, Broniewicz, Osiński - Malinowski, Koman, Kołodziej, Rogalski - Patejuk, Cieśliński.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również