"Górale" chcą zabrać Ruchowi punkty. Michniewicz dodatkowo... asystenta!
05.04.2013
Dziś obaj panowie po raz pierwszy staną po dwóch stronach barykady. - Poznaliśmy się w Łodzi. Kiedy ja przyszedłem do Widzewa, Marcin już tam był. Wcześniej pracował jako asystent Waldka Fornalika. Poznali się w Bełchatowie, skąd Marcin pochodzi. W Łodzi był jeszcze współpracownikiem Pawła Janasa, potem krótko Andrzeja Kretka, no i moim. Współpraca układała się na tyle dobrze, że potem wziąłem go do Jagiellonii Białystok i Polonii Warszawa. Kiedy ja byłem bez pracy, on dostał od Waldka propozycję, by pomóc jego bratu w Ruchu Chorzów. Zgodził się, ale Tomka Fornalika szybko zwolniono. Został jednak przy Jacku Zielińskim - tak Czesław Michniewicz tłumaczy, jak to się stało, że ze swoim asystentem znaleźli się w różnych drużynach.
Co tak urzeka w Węglewskim kolejnych trenerów? - Na pewno jest przede wszystkim dobrze przygotowany merytorycznie. Dobrze się rozumiemy, bo on poznał mój sposób pojmowania piłki, który jemu też odpowiada. Dużo rzeczy razem robimy. Jak oglądamy mecz, to pewnych rzeczy nie musimy mówić, a i tak wiemy, o co temu drugiemu chodzi. Jest też dobrze wykształcony, ma ukończone kursy przygotowania fizycznego. To chłopak, który cały czas się uczy, rozwija. Był ze mną w Borussii Dortmund i w Szwajcarii, żeby zobaczyć jak pewne rzeczy wyglądają. Zresztą, kiedy patrzę na grę "Niebieskich", to widzę, że pewne nasze tajemnice Ruchowi "sprzedał" - uśmiecha się trener Podbeskidzia.
Węglewski brał teraz udział w rozpracowaniu bielszczan. Był na czwartkowym debiucie Michniewicza w Podbeskidziu przeciwko Koronie Kielce. - Na pewno coś tam powie o mojej pracy, ale też myślę, że Zieliński będzie się bardziej skupiał na swojej drużynie. Wiadomo, że dla Marcina to jest niezręczna sytuacja, bo nie ukrywam, że chciałbym z nim pracować w przyszłości. Zresztą, Jacek też to wie. Rozmawialiśmy tylko z Marcinem, że dobrze się stało, iż Zieliński nie został wyrzucony na trybuny, a tylko dostał jakąś karę finansową. Gdybyśmy musieli stanąć naprzeciw siebie jako pierwsi trenerzy, dopiero by było dziwnie - zauważa Michniewicz.
Obaj panowie bowiem jeszcze nigdy nie rywalizowali. - Ale Marcin już mnie kiedyś zastępował w Widzewie, kiedy mnie wyrzucili na trybuny. Z Ruchem bodaj zremisował, a z Polonią Bytom wygrał, więc ma dobry bilans w ekstraklasie - dodaje trener Podbeskidzia. Węglewski nie był tak otwarty i niespecjalnie chciał z nami rozmawiać o Michniewiczu. Gdy powtórzyliśmy mu słowa trenera Podbeskidzia o tym, że w czerwcu bielszczanie go zabiorą, tylko się zaśmiał i powiedział: - Póki co jestem w Ruchu i na tym się skupiam. Nie chciałbym niczego więcej komentować.
Do dzisiejszego meczu obie drużyny przystąpią osłabione. Ruch musi sobie radzić bez zawieszonych Marcina Baszczyńskiego i Marka Szyndrowskiego oraz kontuzjowanych Pavla Szultesa i Macieja Sadloka, a w bielskim zespole nie będą mogli wystąpić Anton Sloboda i Błażej Telichowski.
Ruch Chorzów - Podbeskidzie Bielsko-Biała
piątek, 18:00
Sędzia Paweł Gil
Co tak urzeka w Węglewskim kolejnych trenerów? - Na pewno jest przede wszystkim dobrze przygotowany merytorycznie. Dobrze się rozumiemy, bo on poznał mój sposób pojmowania piłki, który jemu też odpowiada. Dużo rzeczy razem robimy. Jak oglądamy mecz, to pewnych rzeczy nie musimy mówić, a i tak wiemy, o co temu drugiemu chodzi. Jest też dobrze wykształcony, ma ukończone kursy przygotowania fizycznego. To chłopak, który cały czas się uczy, rozwija. Był ze mną w Borussii Dortmund i w Szwajcarii, żeby zobaczyć jak pewne rzeczy wyglądają. Zresztą, kiedy patrzę na grę "Niebieskich", to widzę, że pewne nasze tajemnice Ruchowi "sprzedał" - uśmiecha się trener Podbeskidzia.
Węglewski brał teraz udział w rozpracowaniu bielszczan. Był na czwartkowym debiucie Michniewicza w Podbeskidziu przeciwko Koronie Kielce. - Na pewno coś tam powie o mojej pracy, ale też myślę, że Zieliński będzie się bardziej skupiał na swojej drużynie. Wiadomo, że dla Marcina to jest niezręczna sytuacja, bo nie ukrywam, że chciałbym z nim pracować w przyszłości. Zresztą, Jacek też to wie. Rozmawialiśmy tylko z Marcinem, że dobrze się stało, iż Zieliński nie został wyrzucony na trybuny, a tylko dostał jakąś karę finansową. Gdybyśmy musieli stanąć naprzeciw siebie jako pierwsi trenerzy, dopiero by było dziwnie - zauważa Michniewicz.
Obaj panowie bowiem jeszcze nigdy nie rywalizowali. - Ale Marcin już mnie kiedyś zastępował w Widzewie, kiedy mnie wyrzucili na trybuny. Z Ruchem bodaj zremisował, a z Polonią Bytom wygrał, więc ma dobry bilans w ekstraklasie - dodaje trener Podbeskidzia. Węglewski nie był tak otwarty i niespecjalnie chciał z nami rozmawiać o Michniewiczu. Gdy powtórzyliśmy mu słowa trenera Podbeskidzia o tym, że w czerwcu bielszczanie go zabiorą, tylko się zaśmiał i powiedział: - Póki co jestem w Ruchu i na tym się skupiam. Nie chciałbym niczego więcej komentować.
Do dzisiejszego meczu obie drużyny przystąpią osłabione. Ruch musi sobie radzić bez zawieszonych Marcina Baszczyńskiego i Marka Szyndrowskiego oraz kontuzjowanych Pavla Szultesa i Macieja Sadloka, a w bielskim zespole nie będą mogli wystąpić Anton Sloboda i Błażej Telichowski.
Ruch Chorzów - Podbeskidzie Bielsko-Biała
piątek, 18:00
Sędzia Paweł Gil
Polecane
Ekstraklasa