Goli nie strzela, gra mało, ale... zrobił stolik do autokaru!

13.12.2013
Dariusz Kołodziej jest dobrym duchem w szatni Podbeskidzia i wiadomo to od dawna, ale teraz objawił się też jako złota rączka. - Zrobiłem stolik do autokaru - uśmiecha się pomocnik "Górali".
Kołodziej wrócił ostatnio na ekstraklasowe boiska, bo Leszek Ojrzyński dał mu szansę. Od Czesława Michniewicza 31-letni zawodnik zbyt wielu ich nie dostawał. - Trener Michniewicz nie był ze mnie zadowolony. Na dzień przed zamknięciem okna transferowego zaproponował mi, abym poszedł do jakiegoś klubu na wypożyczenie. Nie zdecydowałem się, bo już było na to za późno. Przykładałem się do treningów, ale zbyt wielu szans od szkoleniowca nie otrzymałem - mówi w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

Kontrakt Kołodzieja wygasa w czerwcu, więc ostatnie pół roku musi być przełomowe. Piłkarz bowiem od lat nie może nawiązać do dawnej formy i nawet w Bielsku-Białej może się skończyć cierpliwość do niego. Zwłaszcza, że jego nazwisko łączy też klub z korupcją. - Nie wiem jaką trener podejmie decyzję. Będę walczył o pozostanie. W Kielcach zagram na maksa - deklaruje Kołodziej.

Wszyscy podkreślają jednak, że "Kołek" ważną rolę pełni w szatni Podbeskidzia. Jak się okazuje, także w... klubowym autokarze. - Zrobiłem między siedzeniami autokaru stolik do gry w pokera. Gramy na nim w karty, ale można również postawić herbatę czy kawę - uśmiecha się piłkarz.
źródło: Przegląd Sportowy

Przeczytaj również