Głos z Podbeskidzia: Żałujemy, że niszczymy dorobek całego sezonu
28.04.2012
Podbeskidzie Bielsko-Biała pozostanie w ekstraklasie na kolejny sezon, o ile proces licencyjny przebiegnie po jego myśli. W obozie beniaminka powinny więc być dobre nastroje. Jest jednak zgoła odwrotnie. Fatalna seria pięciu meczów bez zwycięstwa wprowadza tylko nerwowość i pozostawia niesmak...
- Ja naprawdę nie wiem, co się dzieje - mówi Maciej Rogalski. - Ja jestem na boisku, a stamtąd nie widać tego wszystkiego tak dokładnie, trzeba więc czekać na analizę. Przygotowanie fizyczne? Nie chcę składać tutaj żadnych deklaracji. Trzeba poszukać przyczyny, tego co się dzieje. Na to się na pewno składa kilka czynników - dodaje.
Doświadczony pomocnik przyznaje, że tych wyników może być zwyczajnie szkoda. - Żałujemy, że niszczymy dorobek, na który pracowaliśmy cały sezon. Utrzymanie mamy zapewnione, więc źle to wygląda, że gramy kolejne mecze bez punktów - mówi.
Dla byłego gracza Lechii Gdańsk te ostatnie spotkania mają też spore znaczenie w kontekście dalszych losów w bielskim klubie. Jego kontrakt upływa w czerwcu i wcale nie jest pewne jego przedłużenie. - Walczę o miejsce w składzie tej drużyny i o to, by wynegocjować jakieś nowe warunki. O ile oczywiście zarząd klubu będzie mnie chciał. Zobaczymy w przyszłości... - zapowiada.
O powody tej nagłej zapaści spytaliśmy też Roberta Kasperczyka. - Powodów jest na pewno wiele, ale to nie czas, by je wskazywać. Na podsumowania przyjdzie kolej po sezonie. A on się jeszcze nie skończył. Mamy w końcówce bardzo ciężkie mecze. Zresztą, wszystkie są ciężkie. Ale teraz zagramy z dwoma drużynami, z których jedna na pewno będzie walczyć o puchary, a druga być może. To jest dla nas bardzo wysoka poprzeczka. Obniżona motywacja to na pewno jest jeden z powodów słabych wyników, ale nie jedyny... - kończy trener Podbeskidzia Bielsko-Biała.
- Ja naprawdę nie wiem, co się dzieje - mówi Maciej Rogalski. - Ja jestem na boisku, a stamtąd nie widać tego wszystkiego tak dokładnie, trzeba więc czekać na analizę. Przygotowanie fizyczne? Nie chcę składać tutaj żadnych deklaracji. Trzeba poszukać przyczyny, tego co się dzieje. Na to się na pewno składa kilka czynników - dodaje.
Dla byłego gracza Lechii Gdańsk te ostatnie spotkania mają też spore znaczenie w kontekście dalszych losów w bielskim klubie. Jego kontrakt upływa w czerwcu i wcale nie jest pewne jego przedłużenie. - Walczę o miejsce w składzie tej drużyny i o to, by wynegocjować jakieś nowe warunki. O ile oczywiście zarząd klubu będzie mnie chciał. Zobaczymy w przyszłości... - zapowiada.
O powody tej nagłej zapaści spytaliśmy też Roberta Kasperczyka. - Powodów jest na pewno wiele, ale to nie czas, by je wskazywać. Na podsumowania przyjdzie kolej po sezonie. A on się jeszcze nie skończył. Mamy w końcówce bardzo ciężkie mecze. Zresztą, wszystkie są ciężkie. Ale teraz zagramy z dwoma drużynami, z których jedna na pewno będzie walczyć o puchary, a druga być może. To jest dla nas bardzo wysoka poprzeczka. Obniżona motywacja to na pewno jest jeden z powodów słabych wyników, ale nie jedyny... - kończy trener Podbeskidzia Bielsko-Biała.
Polecane
Ekstraklasa