GKS Katowice - Podbeskidzie 1-6. Kibice GieKSy do piłkarzy: Wyp…!

28.08.2010
"Górale" roznieśli zespół z Bukowej w pył! - Muszę w tygodniu znaleźć jakieś minusy, bo inaczej zwariują - Robert Kasperczyk, trener gości, nie mógł się wręcz nachwalić swoich piłkarzy.
Pogłoski o tym, że w pucharowym meczu z Ruchem Zdzieszowice piłkarze GKS-u Katowice sięgnęli dna, okazały się zgoła przedwczesne. Katowickie dno jest bowiem zdecydowanie głębsze niż ktokolwiek się spodziewał. Doszło do tego, że od drużyny z Bukowej odwrócili się nawet jej kibice. - Wyp…! - skandowali na zakończenie pierwszej połowy. A przecież wtedy było jeszcze "tylko" 1-3. - Chcieliśmy podnieść głowy, ale rywale spuścili nam je między nogi. Powiem szczerze, że czegoś takiego jeszcze nie przeżyłem - nie krył Dariusz Fornalak, który oglądał w wykonaniu swoich zawodników prawdziwą katastrofę. Nawet pewny zawsze Adrian Napierała nie radził sobie ze świetnie usposobionymi gośćmi. - Nie jestem z tych chłopaków zadowolony, ale po prostu dumny. Muszę w tygodniu znaleźć jakieś minusy, bo inaczej zwariują - triumfował Robert Kasperczyk.

Zadanie może jednak okazać się niemożliwe, skoro "Górale" robili z GKS-em, co im się żywnie podobało. Nie sposób wymienić w ich szeregach słabszego ogniwa. Za to ciągiem trzeba wyliczać bohaterów: Bartłomieja Koniecznego, który swoim strzałem z rzutu wolnego wprawił trybuny w osłupienie, Roberta Demjana, będącego prawdziwym koszmarem katowickiej defensywy czy Macieja Rogalskiego, grającego jakby od niechcenia, a jednak przewyższającego gospodarzy o klasę. Akurat w jego przypadku mogło być jeszcze lepiej. Wystarczyło tylko wykorzystać "jedenastkę" podyktowaną za faul Andrzeja Wiśniewskiego na Demjanie… - Zawodnik z takim doświadczeniem nie może podejść do sprawy w ten sposób - tak Kasperczyk skomentował strzał, który golkiper GieKSy pewnie wybronił.

Przy 18-latku, który szybko zmienił kontuzjowanego Jacka Gorczycę, należy zresztą zatrzymać się na dłużej. W końcu to właśnie on był najjaśniejszym punktem zespołu. I to mimo że puścił aż pięć bramek. - Tylko jakie to ma znaczenie? Brak mi słów, żeby opisać to, co teraz czuję - kręcił głową. Zupełnie załamany był też Grzegorz Goncerz. - Staramy się jak tylko umiemy najbardziej. Mamy wszystko: doping, wsparcie. Strasznie mi żal. Kibiców, nas i sztabu szkoleniowego. Mogę teraz mówić, że przy stanie 1-2 graliśmy dobrze, że oni oddali trzy strzały i strzelili z tego trzy gole, ale i tak co byście nie powiedzieli, to macie rację - stwierdził w kierunku dziennikarzy.

W stronę fanów odniósł się natomiast Fornalak. - Przynieśliśmy wstyd. Mogę tylko przeprosić wszystkich sympatyków GKS-u, że musieli oglądać tak żenujące spotkanie - podkreślił.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również