GKS Jachym - Rekord 1-0. Punkty dla tyszan, dla gości... koszmary!

07.02.2010
Spora grupa kibiców, wspaniała atmosfera, dramaturgia do ostatnich sekund. Tak wyglądał pojedynek derbowy GKS-u z Rekordem Bielsko-Biała. Tyszanie minimalnie lepsi od faworyzowanego beniaminka.
Przed spotkaniem trener GKS-u, Grzegorz Morkis, uczulał swoich zawodników szczególnie na Budniaka. - Z tego, co pamiętam, to w juniorskich drużynach Paweł zawsze strzelał mi bramki - zauważył Rafał Krzyśka, golkiper gospodarzy, którzy mieli prostą taktykę. - Przede wszystkim zagrać na zero z tyłu - tłumaczył ich szkoleniowiec. Zadanie zostało wykonane. Radość zespołu oraz Krzyśki, który pierwszy raz w tym sezonie zachował czyste konto, była o tyle większa, że dzięki trafieniu Stasiaka udało im się zdobyć bardzo cenne trzy punkty.

- Spodziewaliśmy się, że będzie to mecz do pierwszej bramki. Tyszanie grają specyficzny futsal. Niewygodny dla każdego przeciwnika. Ten teren jest niezwykle ciężki, a szczególnie, gdy miejscowi mają za sobą taką publiczność - przyznał Piotr Szymura, kapitan bielszczan, którzy przez 16 miesięcy nie przegrali wyjazdowego meczu.

Dziś również byli bliscy zdobycia choćby jednego "oczka". Po stracie gola grali z "lotnym" bramkarzem i mieli kilka wyśmienitych okazji. - Ostatnie mistrzostwa Europy pokazały, jak ważny jest to element gry. Dlatego cały czas trenujemy taki wariant - przyznał Szymura, który nie mógł odżałować niewykorzystanych sytuacji.

Tym, który będzie miał największe kłopoty z zaśnięciem, jest jednak Łysoń. Piłkarz Rekordu w ostatnich sekundach nie trafił do pustej bramki. - Podanie było szybkie i wysokie. Źle dostawiłem stopę i przeleciało nad poprzeczką. W nocy mogą być koszmary - tłumaczył zawodnik. - Wielka szkoda. No ale cóż. Sam miałem wcześniej piłkę meczową i nie wykorzystałem pojedynku z Rafałem - podsumował kapitan przyjezdnych.

- Początkowo mieliśmy powiązane nogi. Zanotowaliśmy sporo strat. Brakowało kogoś takiego jak Piotrek (Myszor pauzował za kartki - przyp. red.), aby uspokoił grę. Na szczęście udało się wykorzystać sytuację, która zapewniła nam zwycięstwo - cieszył się strzelec jedynego gola, Tomasz Stasiak.

Na sekundę przed końcem w starciu z Krzyśką padł Dura. Goście domagali się rzutu karnego, ale sędziowie nie dopatrzyli się żadnego przewinienia.
autor: Mariusz Polak, Klaudiusz Rogowiec

Przeczytaj również